"Władza" - recenzja filmu

Autor: Minimal

Władza już od setek tysięcy lat jest obiektem pożądania. Nobilitacja w środowisku, idące z nią pieniądze, rozkosze oraz szczęście. Ale wszystko ma swoje ciemne strony, o czym mogą przekonać się zarówno ci będący samotnie na szczycie, jak i ci, którzy padli jej ofiarą. Thriller polityczny Władza, będący dziełem Allena Hughesa (Księga ocalenia, Z piekła rodem), próbuje pokazać widzom, jak wiele odcieni ma tytułowa siła i jak bardzo potrafi niszczyć wszystkich, którzy się z nią zetkną.

Obraz Allena Hughesa to diagnoza na temat współczesnej formy sprawowania władzy politycznej oraz związanej z nią sfery wpływów i wszechobecnej korupcji. Nie jest to jednak wyłącznie thriller polityczny. Film Hughesa to także mocna teza psychologiczna. Reżyser nie tylko opowiada intrygującą historię z brudną polityką w tle. Wbardzo precyzyjny sposób pokazuje psychologiczny mechanizm uzależnienia od władzy, która oferuje niograniczone możliwości wpływania na rzeczywistość wokół nas, ale zarazemzniewala, niszczy i pożera. Człowiek potrafi zrobić wszystko żeby ją zdobyć. Absolutnie wszystko - jest nawet zdolny do tego by zabić drugiego człowieka.

Nicolas Hostetler (Russell Crowe) jest burmistrzem Nowego Jorku. W ramach reelekcji chce zdobyć ponownie upragnioną posadę. Ma piękną, mądrą żonę Cathleen (w tej roli Catherine Zeta-Jones), wiernych wyborców i wyrobione kontakty towarzyskie. Jest cenionym politykiem a nowojorczycy kochają jego urok osobisty. Wydawać by się mogło, że ten człowiek ma wszystko. Jest jednak coś, co Hostetlera niepokoi. To silny, dosyć dobrze przygotowany kontrkandydat i ciemne interesy o korupcyjnym podłożu, które do tej pory wyznaczały standardy w polityczno - biznesowym układzie. Wiadomo, że trzeba je skutecznie ukryć przed wiernym elektoratem. Przebiegły burmistrz w celu weliminowania niewygodnych, dużo wiedzących graczy politycznych nie cofnie się przed niczym. Misternie obmyśla plan utrzymania władzy. Wykorzystuje do tego nieświadomego prawdy policjanta/prywatnego detektywa -  Billy'ego Taggarta (Mark Wahlberg). Daje spłukanemu gliniarzowi zlecenie namierzenia kochanka swojej rzekomo niewiernej żony. Policjant wzorowo wywiązuje się z zadania. Okazuje się, że żona burmistrza spotyka się potajemnie z szefem sztabu wyborczego kontrkandydata Hostetlera – Paulem Andrewsem. Taggart dostarcza swojemu zleceniodawcy zdjęcia.  Andrews w dzień po dostarczeniu kompromitujących fotografii jest już trupem. Billy zaczyna rozumieć, że został wrobiony, cała ta historia z niewierną żoną to  okazja by wyeliminować z gry kogoś, kto jest na tropie afery gospodarczej. Detektyw rozpoczyna swoje prywatne śledztwo. Prawdajest dla niego najważniejsza, bez względu na jej cenę. Co z tego wyniknie?

Wielkim atutem filmu Hughesa jest ciekawie opowiedziana historia. Trzymająca w napięciu opowieść zbudowana jest na jednym mocno rozwiniętym wątku fabularnym, który w niektórych miejscach wydaje się być oparty o technikę suspensu. Pod względem merytorycznym obraz Hughesa jest w zasadzie bez zarzutu. Niektóre epizody fabularne w wielu momentach wprowadzają zamęt, akcja staje się nieczytelna, ale to nie zmienia faktu, że historia naprawdę intryguje. Przez niemalże dwie godziny siedzenia w sali kinowej widz z zaciekawieniem śledzi przebieg poszczególnych sekwencji i zastanawia się jaki będzie finał. W napięciu ogląda się dynamiczną, pełną zwrotów akcję, która nawet przez chwilę nie zwalnia tempa.

Na uwagę zasłuje również obsada. W główną rolę wcielił się zdobywca Oscara za Gladiatora w reżyserii Ridleya Scotta - Russell Crowe. Aktor po mistrzowsku zagrał burmistrza. Dla ludzi z otoczenia - życzliwy, dobry i kochający. Dla mieszkańców Nowego Jorku - czuły tatuś. Przy tym doskonały polityk, dobry dyplomata i jeszcze lepszy orator. Zawsze uśmiechnięty oraz pogodny. Pod tym wizerunkiem kryje się jednak coś jeszcze. Przebiegły, nikczemny, podły, zdolny do wszystkiego. Po prostu kreatura. W celu zdobycia władzy nie cofnie się przed niczym, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą wielkie wpływy oraz pieniądze. Crowe w bardzo wiarygodny sposób przedstawił postać Hostetlera. Odtwórca roli Taggarta (Mark Wahlberg) powiedział w wywiadzie o  nim - on nie zagrał burmistrza, on po prostu nim był. Rzeczywiście rola Russella Crowe'a zasługuje na uznanie.

Co do roli Taggarta - można mieć mieszane uczucia. Z jednej strony zadziwia jego upór, skuteczność i determinacja. Taggart jest człowiekiem po przejściach, w przeszłości był oskarżony o zabójstwo gwałciciela młodej dziewczyny. Po oczyszczniu z zarzutów zamieszkał i zaopiekował się siostrą zgwałconej kobiety. Stworzył z nią ciepły, oparty na miłości związek, przeszedł wielką transformację, dla niej przestał pić. Po siedmiu latach ten związek zaczął przeżywać kryzys. Na domiar złego on sam został wplątany przez burmistrza w aferę. Mark jest zdesperowany swoim krytycznym położeniem, ale chce do końca walczyć o prawdę, nawet jeśli miałby zapłacić najwyższą karę. Ta policyjna determinacja naprawdę zadziwia.

To co śmieszy w roli Walhberga i w ogóle w całym filmie Hughesa - to ta genialna metodyczna odkrywczość. Motyw charakterystyczny dla wszystkich wysokobudżetowych amerykańskich produkcji, szczególnie dla filmów politycznych. Policjant jest tak nieprzeciętnie genialnym logikiem, że od razu wie co sie wokół niego dzieje. Umiejętnie, błyskawicznie, w inteligentny sposób łączy wszystkie elementy układanki, czasami nawet ma się wrażenie, że swoją wnikliwością przewyższa samego Boga. Nad wyraz odkrywczy, zawsze celnie rozszyfrowuje węzeł intryg i tajemnic. Podobnie jest z fabułą - wszyskie wątki utkane są zgodnie z konstrukcją typowego hollywodzkiego thrillera. Ta schematyczność mocno uderza w widza. Jesteśmy już przyzwyczajeni do tego typu narracji i czasami może ona najzwyczajniej w świecie drażnić oraz nudzić. Co nie oznacza, że film jest zły. Nie można też o nim powiedzieć, że jest bardzo dobry. Niemniej jednak na pewno wart jest uwagi ze względu na zawartość merytoryczną. To co miłośnik dobrego amerykańskiego kina powinien wynieść z tego filmu to po pierwsze mocna prawdziwa historia o władzy,  zwłaszcza tej brudnej - naznaczonej wpływami politycznymi i korupcją. Po drugie świadomość - jak władza może zniszczyć, jaki ma destrukcyjny wpływ na życie człowieka, jeśli nie zapanuje się w miarę szybko nad mechanizmem zniewolenia i uzależnienia od czerpania przywilejów wyniakjących z posiadania jej.



blog comments powered by Disqus