Kwestia pamięci

Każde pokolenie ma swoje mitologie. W latach 80. było to kino nowej przygody, dzisiejsi nastolatkowie zachwycają się propozycjami spod znaku Transformers i różnej maści -menów. Do właśnie do tej grupy kierują swój obraz twórcy X-men Geneza: Wolverine. Chronologicznie rzecz biorąc jest to prequel znanej serii o mutantach, która na fali popularności ekranizacji komiksów trafiła na ekrany w ostatnim dziesięcioleciu i liczy sobie trzy pełnometrażowe produkcje.

Twórcy serii w kolejnych odsłonach postanowili przybliżać nam poszczególnych członków zespołu X, a na pierwszy ogień wybrali mrocznego Rosmomaka. Za kamerą stanął Gavin Hood bliski nam ze względu na zrealizowaną nie tak dawno ekranizację W pustyni i w puszczy. Za punkt wyjścia scenariusza posłużył natomiast komiks Weapon X będący opowieścią o tym jak Logan stał się uzbrojonym w stalowe pazury Wolverinem. Wydaje się jednak, że w dążeniu do uproszczenia fabuły, jej twórcy posunęli się o krok za daleko. Historia Wolverine'a wygląda jak zestaw klisz, z których każda da się przewidzieć, zanim jeszcze pojawi się na ekranie. Oparta na prostych emocjach: miłość, zdrada, żądza zemsty opowieść pozbawiona jest elementarnego napięcia. Niedostatki fabularne zastąpić ma feria efektów specjalnych i kaskaderskich popisów.

To wszystko byłoby zapewne do przyjęcia, gdyby nie fakt, że kino ostatnich lat powoli zaczęło osiągać sukcesy na polu oskarżeń o trywialność w przypadku komiksowych adaptacji: V jak Vendetta, Watchmen - Strażnicy, a szczególnie Mroczny Rycerz Christophera Nolana to udane próby nobilitacji komiksowych ekranizacji, jak i samego komiksu jako dyscypliny artystycznej. Twórcom Wolverine tak wygórowane ambicje jednak nie przyświecały. W efekcie dzieło Gavina Hooda ogląda się całkiem znośnie, ale też zapomina o nim natychmiast po zakończeniu seansu.

Gdy wracamy pamięcią do przywołanego przez mnie kina nowej przygody, przed oczami stają nam nieśmiertelni bohaterowie Indiany Jonesa i Powrotu do przyszłości. Którym z dzisiejszych produkcji uda się przetrwać w pamięci widzów przez dwie dekady, pozostaje pytaniem otwartym.


blog comments powered by Disqus