Chiny dla średnio zaawansowanych

plakat filmu Chiny dla średnio zaawansowanych

Gdy rodzimy się świat wokół nas jest prosty, gdy wypowiadamy pierwsze słowa komplikujemy go, zaczynamy konstruować wokół znaczeń. Nasze usta wiążą nasze czyny, określają przyszłość, nawet gdy jesteśmy tego nieświadomi. Przysięga to obraz świata, w którym słowo wypowiedziane uzyskuje swój obraz po latach, które przyobleka się w ciało, z którego nie można się wycofać.

Przepis na Przysięgę był prosty – szczyptę Matriksa i odrobinę Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka, doprawić tradycją i historią. Metoda prosta, ale efektywna. Chanowi Kaige wyszło danie zjadliwe, intrygujące i warte obejrzenia.

Za górami, za lasami… w znanych nam z trampek i koszulek Chinach trwają bratobójcze wojny. Wśród setek trupów spotykamy dziewczynkę i chłopca, szukających, pośród pokrwawionych zbroi, resztek jedzenia. Cała zabawa polega na tym, kto kogo przechytrzy i zdoła uciec z kawałkiem chleba. Gdy dziewczynka przechytrza chłopca, trzymając w reku skibkę zaczyna uciekać. Dobiega do rzeki, gdy przeskakuje z jednego pnia na drugi, jedzenie wypada jej z reki. Zrozpaczona siada i płacze. Wtem pośród cudownej scenerii szerokiej, lazurowej rzeki z nieba spływa piękna kobieta, która obiecuje jej że nigdy już nie będzie głodna, pod jednym warunkiem – zgodzi się na to, że każdy mężczyzna, którego pokocha odejdzie od niej. Dla małej Qingcheng odpowiedź jest jedna. Los odmienić może jedynie ktoś, kto cofnie czas, sprawi, że wiosną nastanie zima, a umarli zmartwychwstaną.

Przenosimy się kilkanaście lat do przodu. Pałac królewski, potężny i bogaty a pośród niego władcza i piękna kobieta (Cecylia Cheung) rozsiewa swoje uroki. Padają przed nią wszyscy – to o nią walczą wojska wśród których rywalizację o tron cesarski i miłość księżniczki zaciekle walczą Generał Guangming (Hiroyuki Sanada) i książę Wuhuan (Nicholas Tse). Jednak, żeby nie było zbyt prosto, pojawia się „ten trzeci” – o serce Quingcheng zacznie walczyć niewolnik Generała Kunlun (Dong-Kun Jang).

Przysięga to skomplikowana historia o wielkich miłościach, z których największą jest ta najbardziej ulotna. To szybki film – gdzie krajobrazy zmieniają się jeden za drugim, w którym tempo wyznacza bieg – uratowanego z pogromu niewolnika. Uratowany dzięki swoim zaskakującym umiejętnościom zostaje pomocnikiem Generała. Historia przeplatana walkami, starciami, kłótniami okazuje się mieć swoje rozwiązanie w przeszłości, której rekonstrukcja staje się dla wszystkich najważniejsza. Przeznaczenia cofnąć nie można, tylko miłość potrafi odmienić świat.

W Przysiędze jest wiele głównych ról, których nie grają ludzie. Krajobrazy, scenografia, kostiumy, efekty specjalne, dźwięk. W tych kategoriach autorzy filmu okazali się mistrzami. Realizacja od strony technicznej przyprawia o zawrót głowy, realizm, wielobarwność, sensualność, połączona z szybkością, ostrością i zawziętością walki. Delikatna biały strój księżniczki w kontraście z cesarską czerwienią. Z pewnością jest w tym dużo kiczu – nadmiar zastosowanych środków razi, ale mimo tego robi wrażenie. Kraj Środka to kraj wielu możliwości, które możemy podziwiać w filmie. Przyzwyczailiśmy się już do perfekcyjnie opracowanych scen walk, które łącza w sobie szlachetności efektów, które oglądaliśmy w Przyczajonym tygrysie, z dość udanymi próbami dramatyzacji całości. Amerykanizacja tego filmu jest duża – przypomina on podrasowane epickie historie powstające w Hollywood w latach sześćdziesiątych.

Przysięga to melodramat, który został tak skonstruowany, by jego widzem nie były jedynie panie w wieku średnim, a wszyscy – fani efektów specjalnych i płaczliwych scen rozstania. Jest tu wszystko – śmiech, płacz, walka, męskość, kobiecość – sensualny świat, w którym równe prawo istnienia maja bogowie, ludzie, duchy. Świat, w którym raz danego słowa nie można cofnąć – swoisty traktat o przeznaczeniu. Traktat trochę banalny, nie jest to film największych lotów intelektualnych, lecz pokaz techniki, umiejętności, swoisty wyścig zbrojeń pomiędzy kinematografiami.

Podstawowym zadaniem aktorów Przysięgi było dobrze wyglądać, z wdziękiem prezentować stroje, stali się oni elementem scenografii, czasem można mieć nawet wrażenie, że nie najważniejszym. Najlepiej pokazuje to Cecylia Cheung, której grą aktorską czasem przypomina modelką prezentującą stroje ekstrawaganckiego projektanta. Nie mamy tu do czynienia z wybitymi kreacjami aktorskimi. Sposób odgrywania ról jest podobny do filmów indyjskich, uczucia pokazuje się przerysowanymi, teatralnymi gestami. Przeżycia wewnętrzne muszą być wyraźnie widoczne, najważniejsze jest przedstawienie. Twarz wyraża wszystko – nie ma tu mowy o delikatnych niuansach, niedopowiedzeniu, masce. W kulturze pełnej widowiskowości, to ruch jest najważniejszy. Stąd też Przysięga może nas trochę zawieść od strony aktorskiej. Ale nie przejmujmy się tym, podziwiajmy jedną z najstarszych kultur na świecie, która została w filmie sportretowana w mistrzowski sposób. Bogata w kolory, w niuanse kontrastów, wizualne gry i zabawy, wyczuwalną mistykę. Dla nas będzie to baśń, dla Chińczyka obraz wielkiej przeszłości, dla Amerykanina film fantasy. A jaka jest Przysięga? Nastawiona na zrobienie wrażenia superprodukcja jest dla nas mimo wszystko czymś świeżym, wiatrem z dalekiego wschodu, który przynosi ożywcze spojrzenie na fantastykę. Nie ma nowatorskiego tematu, a jedynie kultura, która jeszcze nigdy nie miała tak pomnikowego obrazu w swoim kraju. Jeśli Woody Allen stworzył obraz Nowego Jorku, tak Chanowi Kaige udało się stworzyć Chiny przed wiekami.


blog comments powered by Disqus