Mutanci - ludzie czy zwierzęta?

Autor: Damia

Na pokaz X-menów czekałam nie mniej niecierpliwiej niż fani komiksów. Choć sama miałam w ręku zaledwie kilka egzemplarzy, to z ogromna chęcią oglądałam seriale animowane emitowane w telewizji o przygodach mutantów. Z pewności nie tylko ja miałam więc obawy, idąc do kina, bowiem często przeniesienie czegoś takiego na duży ekran, okazywało się totalną porażką. Teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam.

Ludzie obdarzeni niezwykłymi zdolnościami na każdym kroku spotykali się z niechęcią i wrogością ze strony tzw. normalnych przedstawicieli naszej rasy. To powodowało, że większość z nich żyła w ukryciu i strachu przed ujawnieniem. Instytut profesora Xaviera był azylem dla młodzieży posiadających gen X, image038gdzie w pokoju i przyjaznej atmosferze mogli uczuć się panowania nad swymi zdolnościami i rozwijania ich dla dobra innych. Takimi właśnie przesłankami kierował się Xavier i jego najstarsi uczniowie. Podobnie jak ludzi można podzielić na dobrych i złych, tak i wśród mutantów panował podział. Magneto, dawny przyjaciel profesora, uważał, iż on i jemu podobni są wynikiem ewolucji i w jej imieniu należy przejąć kontrolę nad niedoskonałymi ludźmi, wprowadzając jednocześnie rządy mutantów. Jednak proces mutacji przebiegał, jego zdaniem, zbyt wolno, wobec czego opracował plan przyspieszenia tego stanu rzeczy. Postanowił „przemienić” przedstawicieli władz państwowych różnych krajów, którzy mieli się zebrać w niedługim czasie i debatować na temat „problemu mutantów”. Dla powodzenia jego zamiarów niezbędna była jednak pomoc pewnej młodej dziewczyny – Rouge - która dopiero co odkryła, iż potrafi przejmować zdolności od innych mutantów, i która zbiegiem okoliczności trafiła pod opiekę profesora Xaviera. Wiadomo, iż ten nie odda jej w ręce Magneto z własnej woli. Korzystając więc z pomocy wiernych sobie mutantów: Mystique , Toad i Sabretootha porywa dziewczynę. Zaczyna się walka pomiędzy mutantami, która w rezultacie nie ma tylko doprowadzić do uwolnienia Rouge, lecz uchronienia całego świata przed szaleństwem Magneto.

Tak w wielkim skrócie przedstawia się fabuła filmu. Z premedytacją pominęłam w niej występujących po stronie „dobra” mutantów, ponieważ chciałam poświęcić im więcej uwagi.
Dla tych którzy z X-menami nigdy nie mieli do czynienia wyjaśniam, iż określenie mutanta nie oznacza wcale połączenia człowieka z innym gatunkiem zwierzęcia w sensie fizycznym, a ich zdolności nie ograniczają się do wypieków cukierniczych. Mutanci posiadają zdolności, które każdemy by pewnie chciał posiadać, jednak niekoniecznie na zawsze. Cóż to by była za gratka dla złodzieja, gdyby mógł przenikać ściany:>?
image005 I tak w kolejności: profesor Xavier ma dar telepatii – potrafi czytać w ludzkich myślach i dzięki specjalnie przygotowanej maszynie , Celebro, odnajdywać mutantów na całym świecie. Wolverin – postać barwna i tak samo tajemnicza, posiada zdolność regeneracji własnego organizmu, przez co trudno określić jego wiek. Charakterystyczne dla niego metalowe szpony, podobnie jak zresztą cały szkielet powstały na skutek eksperymentów genetycznych, których sam bohater niestety nie pamięta. Dr Jean Grey - telepatka, i telekinetka, Cyclops – wiecznie noszący okulary, które chronią przed niekontrolowanym wybuchem zabójczych promieni oraz Storm, mogąca kontrolować pogodę – trójka uczniów Xaviera, wspierających go w działaniu na rzecz ochrony mutantów. To nie są wszystkie „osobliwości” występujące w filmie, a jedynie główny trzon.
Reżyserowi należą się wielkie brawa, ponieważ w większości wypadków udało mu się zebrać odpowiednią ekipę aktorską, która spełniła wyobrażenia fanów komiksu czy też serialu o ich ulubieńcach. Profesora Xaviera nie mógł zagrać nikt inny niż Patrick Steward. Wybór świetny i z pewnością praca obu panów układała się pomyślnie, bowiem Steward wielokrotnie miał okazję grać w filmach tego gatunku. Niespodzianką, ale jakże przyjemną w rezultacie, było obsadzenie Hugh Jackmana w roli Wolverina. Znany dotąd jedynie wśród swych australijskich pobratymców, nie tylko poprawnie odtworzył tą postać, ale nadał jej już swój wizerunek, który trudno będzie zastąpić. Producenci filmowi widząc trafności swojego wyboru powierzyli Jackmanowi również rolę w planowanym na 2007 rok filmie o przygodach samego Wolverina. I w sumie im się nie dziwię. Co do pozostałych bohaterów, miałam pewne obiekcje widząc na ekranie odtwórców ról Dr Grey (Famke Janssen), Cyclops’a (James Marsden) i Storm (Halle Berry).Czemu? Ponieważ nie wypadli, moim zdaniem, zbyt wiarygodnie w przeciwieństwie do dwóch wymienionych wcześniej aktorów. Janssen była sztuczna i sztywna, wydawała się wręcz skrępowana, tym co musiała robić. Marsden – absolutnie za młody – za młody na partnera Jean Grey czy grającej ją aktorki, za młody na dowódcę, którym był zazwyczaj jako postać animowana. Taki studencik, bez „kręgosłupa”. I na koniec Berry – uroczo wyglądająca z białymi włosami i niezwykle słodka, co właśnie przemawia przeciwko niej, bowiem prawdziwa Storm taka nie była.
Z drugiej strony mamy tzw. czarne charaktery : image034Mystique (Rebecca Romijn-Stamos) mogącą przybierać dowolne kształty, Toad (Ray Park)– człowieka-żabę, niezwykle zwinny z jeszcze bardziej niezwykłym długim jęzorem;) oraz Sabretooth (Tyler Mane) – zwierzaka z przerostem mięśni i siły nad inteligencją. Może nie przerazili nas tak jak powinni, ale wszyscy odegrali swe role bardzo poprawnie.
Czy mając taką obsadę można było coś „skopać”? Oczywiście, jednak tego nie uczyniono. Wiadomo, że trudno trzymać się konsekwentnie fabuły komiksu i scenariusz musiał przewidywać pewne wariacje i połączenia kilku z nich. Jednak ładnie i gładko udało się to zebrać w całość, przybrać odpowiednio efektami specjalnymi i podać fanom gatunku na „tacy”.
Na koniec wyjaśnię jeszcze iż z premedytacją zachowałam oryginalne nazwy bohaterów, ponieważ ich polskie tłumaczenie sprawia, że na głowie włosy staja dęba! Czy tylko nasi tłumacze mają dar przenoszenia absolutnie wszystkiego na ojczysty język, czy również przytrafia się to innym narodowościom? Rosomak zamiast Wolverina??!! Ech, chciałoby się rzec, więcej niż kilka cierpkich słów tłumaczowi. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że nie popełnią tego błędu przy kolejnych częściach tego filmu.
Nie jest to może wybitne i ambitne kino, nie taki jest cel tego obrazu. Miał on ukazać bezduszność i rasizm naszego gatunku w połączeniu z nieznaną i nieuniknioną jak się wydaje ewolucją. Jest to jednocześnie dobre kino akcji, które nie sprawi, ze uśniemy po 20 minutach oglądania.
Z tego tez powody polecam go nie tylko fanom X-menów



blog comments powered by Disqus