Pionierzy i samoucy

Autor: Małgorzata Lewandowska
11 lipca 2008

Drugi dzień festiwalu Animator był dniem pionierów animacji. Widzowie mieli okazję zobaczyć dwie retrospektywy filmowe, w tym jedną z muzyką na żywo oraz film dokumentalny. Jako pierwsze zostały pokazane filmy Juliana Pappé, którego twórczość przybliżyła jego córka Tamara. Julian Pappé mając 27 lat wyjechał z Polski do Paryża, gdzie założył własne studio lalkowe Magic-Films. Zrealizował wiele krótkometrażowych autorskich filmów animowanych. Tworzył również filmy eksperymentalne i dokumentalne. Współpracował z awangardowymi twórcami filmu francuskiego takimi jak Francois Truffaut, Louis Malle czy Jean-Luc Godard. W 1979 wraz z Janem Lenicą zrealizował długometrażowy film animowany Król Ubu. Pappé wykorzystując swoje techniczne doświadczenia, wymyślił sposób na zapisywanie starych klatek filmowych na taśmie 35 mm, na co poświęcił ostatnie 15 lat swojej działalności. W ten sposób udało mu się ocalić pierwsze filmy Emila Reynauda, jak, Teatr optyczny z 1877 roku, czy filmy takich pionierów animacji jak J-Ettiene Marey czy George Demenya. Tamara Pappé przygotowała zestaw filmów ojca, na który złożyły się takie filmy jak Zosia i gamy (1964), Papierowy ptaszek (1961), Chłopiec ze stawu (1963), Geneza biustu (1965) oraz Śpiew pieska (1975). Na koniec widzowie mieli okazję zobaczyć rekonstrukcję pierwszego filmu animowanego z 1893 roku Emila Reynauda pt. Biedny Piotruś wykonaną przez Juliana Pappé. Córka pana Pappé miała ze sobą oryginalna taśmę z tym właśnie filmem, więc kto był chętny mógł zobaczyć, co uratował od zapomnienia Julian Pappé.

Kolejnym pionierem animacji, którego filmy zaprezentowano podczas festiwalu, tym razem z muzyką na żywo, był Władysław Starewicz, określany jako pionier animowanego filmu lalkowego i odkrywca metody poklatkowej (1919). Z zamiłowania entomolog, używał uśpionych żuków jako „aktorów” w swoich filmach, na przykład w pierwszym w historii filmie lalkowym Piękna Lukanida (1912). W przeglądzie znalazły się takie filmy lalkowe jak Stary lew (1932), Szczurze miasto i szczurza kraina (1926), Maskotka (1933) oraz Królowa motyli (1927). Projekcji filmów towarzyszyła muzyka grana na żywo przez zespół Euphonium Big Band pochodzący z Normandii. W 1996 roku założyciel grupy Joel Drouin po raz pierwszy skomponował muzyczną partyturę do filmu niemego – był to film Męczeństwo Joanny d’Arc C. T. Dreyera. Od tego czasu zespół Euphonium stworzył muzykę do tak znanych niemych filmów jak: Człowiek z kamienną twarzą Bustera Keatona, Dziennik upadłej dziewczyny G. W. Pabsta czy Wichru Victora Sjostroma. Każdy film zaprezentowany tego wieczoru jest filmem niesamowitym i ukazuje Starewicza jako rzeczywistego pioniera animacji. Dzięki jego wynalazkowi techniki poklatkowej możliwe było stworzenie takiego filmu animowanego jak „Piotruś i wilk”.

Przypieczętowaniem retrospektyw pierwszych twórców animacji był film dokumentalny Gabriela Zuchelli Quirino Cristiani. The mystery of the first animated movies, który był drugą po Idiots and Angels premierą na festiwalu Animator. Film ten powstał na podstawie jedynego, niedawno odkrytego wywiadu z twórcą wczesnej włoskiej animacji Quirino Cristianim. Reżyser ukazuje go jako nonkonformistycznego twórcę, wiernego swoim zasadom, który nie raz naraził się władzom Argentyny, do której emigrował jako dziecko. W swoich filmach często uciekał się do satyry na ówczesną sytuację polityczną i właśnie dzięki takiemu filmowi jak El Apostol (1917) czy Bez śladu zyskał rozgłos. W pierwszym z nich ukazuje argentyńskiego prezydenta Yrigoyena jako apostoła, który udaje się na Olimp, aby prosić Jowisza o pioruny, którymi mógłby zaprowadzić porządek w Buenos Aires. Bez śladu jest filmem zbyt kontrowersyjnym, który może zaszkodzić stosunkom argentyńsko-niemieckim, więc zostaje skonfiskowany przez władze, a jego tytuł przesądza o jego losie, gdyż faktycznie znika bez śladu. Nie chcąc więcej ryzykować, Cristiani przerywa prace nad swoim pierwszym dźwiękowym filmem pełnometrażowym z 1928 Peludopolis, który miał być kolejną satyrą na argentyńskiego prezydenta. Zuchelli ukazuje Cristianiego jako twórcę, który pogodził się z tym, że za życia jego twórczość była niedoceniania. Był osobą o radosnym usposobieniu, spędzając większość czasu ze swoją rodziną. Zapalonego wegetarianina i naturysta. W tej dziedzinie też podobno był pionierem. Do końca zachował wigor i radość życia. Film-pomnik o Włochu z małego miasteczka który odmówił Disneyowi.

Prezentacja filmów konkursowych nadal trwa. Z kolejnych dwóch zestawów na wyróżnienie zasługują takie filmy jak portugalski Yulunga- Taniec duszy zrealizowanego na podstawie legendy pewnego plemienia. Reżyser prowadzi widzów czerwoną kreską na czarnym tle przez plemienną rzeczywistość w rytm nastrojowej muzyki Dead Can Dance. Porywającym filmem polskiej autorki Joanny Jasińskiej-Koronkiewicz jest Dies Irae do utworu Requiem Mozarta. Wizja czterech koni Jeźdźców Apokalipsy, którzy pod postacią żywiołów czekają na swój czas. Film przywołuje na myśl Konia Witolda Giersza, W konkursie także bierze udział kanadyjska animacja, która już zyskała nominację do Oscara Madame Tutli-Putli, o samotnej podróży pewnej madame. Oczywiście pojawiły się kolejne filmy tryskające humorem jak amerykański Beatbox bastard na randce Joela Frenzera, opowieśc o mężczyźnie, który nie może się opanować od robienia” beatboxów”, nawet podczas spotkania z dziewczyną. Pan Schwartz, pan Hanzen i pan Horlocker Stefana Müllera to zabawna historia, przedstawiona z perspektywy każdego bohatera, aby ustalić co faktycznie wydarzyło się w każdym mieszkaniu. Ciekawym, aczkolwiek trochę trudnym w odbiorze jest film Huberta Siedleckiego reprezentującego Austrię pt. Widzenie czyli pięć kinematograficznych tekstów. W tym filmie reżyser ukazuje studium nad męskim i żeńskim głosem lub kontrastuje opowieść o Kainie i Ablu z widokiem fal rozbijających się o skały. Ostatnia interesującą animacją jest polski film Exit Grzegorza Koncewicza utrzymany w stylu komiksu i filmu noir. Różnica między prawda a fikcją zaciera się, a bohaterowie uwikłani w pewne wydarzenia nie są w stanie znaleźć wyjścia.

Trzeciego dnia na festiwalu Animator zagościł Mariusz Wilczyński, animator-samouk, fan Petera Greena, pierwszy polski autor filmów animowanych, który miał swoją indywidualną retrospektywę w prestiżowym Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Tam też odbyła się światowa premiera pełnometrażowego filmu Kizi Mizi . Podczas rozmowy dla Gildii Wilczyński stwierdził, że sam jeszcze do końca nie wie, jak to się stało, że jego twórczość znalazła się w MoMie. „To tak jakby teraz zadzwonił do pani Brad Pitt i zaprosił na kawę!”. Podczas Animatora miała miejsce retrospektywa filmów Wilczyńskiego, a w piątek odbędzie się „Wilkanoc”- performance z filmami i muzyką Fisza/ Emade na żywo. Podczas retrospektywy widzowie mieli okazję obejrzeć miniatury będące fragmentami autorskiej animowanej oprawy TVP Kultura oraz filmy animowane takie jak Niestety (2004), Wśród nocnej ciszy (2000) czy Śmierć na pięć (2002) będący dla twórcy szczególnie ważnym filmem, gdyż w trakcie rysowania tego filmu nagle zmarł kompozytor i wykonawca piosenki Grzegorz Ciechowski.



blog comments powered by Disqus