Black Bear Filmfest - podsumowanie

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
15 grudnia 2014

Tegoroczna edycja Black Bear FilmFest przyniosła sporo filmowej satysfakcji i organizacyjnych niespodzianek.

Przez 7 dni mogliśmy obejrzeć 25 filmów pełnometrażowych, jeden film animowany dla dzieci i serię shortów. Filmy zostały naprawdę dokładnie wyselekcjonowane - żaden z widzów, którzy byli na seansie, nie powinien poczuć się rozczarowany tym, co dostał. A tematyka była różna. Królowała szeroko pojęta groza: horrory poważne i niepoważne, niepokojące thrillery, fantastyka w wydaniu nieoczywistym. Było kilka perełek, wyróżniających się nawet na tle naprawdę dobrych filmów. Było też kilka organizacyjnych wpadek.

W tym roku o wiele lepiej wypadła obsługa. Pracownicy Kinoteki byli wyraźnie lepiej poinformowani. Było także stoisko festiwalowe, na który można widzowie otrzymali możliwość kupna gadżetów, uzyskać informacje itp. Na stronie kina festiwal był bardzo widoczny, do tego plakaty na zewnątrz, ścianka w środku, kręcący się ciągle organizatorzy - zapowiadający każdy film. Widz mógł się poczuć dopieszczony pod tym względem, informacja była dostępna na wyciągnięcie ręki. Podobnie bardzo pozytywną zmianą było wprowadzenie karnetów festiwalowych. Na pewno ułatwiło to życie niejednemu z fanów.

Z drugiej strony, przez cały festiwal powtarzały się problemy z napisami (były często niedopasowane lub nakładały się na siebie). Często też na początku filmu operator nie zmieniał języka w ustawieniach i zamiast w oryginalnym francuskim czy belgijskim, bohaterowie zaczynali an Deutsch sprechen. O ile to drugie było mało uciążliwe, tak napisy mogły niektórym widzom przeszkodzić w jakimkolwiek odbiorze filmu, zwłaszcza nieanglojęzycznego i bez angielskich subów.

Ciekawy, choć kontrowersyjnym zabiegiem było „wyrzucenie” shortów z głównego programu na rzecz wyświetlania ich we współpracującej z festiwalem kawiarni na Pradze. Z jednej strony to na pewno interesująca forma promocji (zwłaszcza że wstęp był wolny) i ukłon w stronę części widzów, z drugiej jednak cały blok Kawa, ciasto i szorty był prezentowany w godzinach wyświetlania filmów pełnometrażowych - w niedzielę o 17:30, w czwartek o 19:00. Jednocześnie trzeba by opuścić film - w niedzielę byłby to niesamowity i wstrząsający Biały bóg, w czwartek bardzo ciekawa Wiosna - oraz trudno byłoby zdążyć z seansu lub na kolejny. Może następnym razem należałoby rozważyć lokalizację bliżej Kinoteki lub pozostawić shorty właśnie w kinie?

Bieżące problemy organizacyjne obsługa rozwiązywała wzorowo.

Najbardziej wyróżniającymi się obrazami z pewnością były Biały bóg, O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu, Terapia, Studnia i R100. Widzowie reagowali na nie najbardziej emocjonalnie - i nie bez powodu. Z seansu Białego boga większość wyszła wstrząśnięta, w milczeniu i blada. Dziewczyna wywołała dużo entuzjazmu - jako idealnie wyważony obraz, zawieszony pomiędzy kinem obyczajowym, pastiszem a horrorem. Belgijska Terapia poruszała wyjątkowo trudny temat, a w całości najłatwiej porównać ją do Siedem Finchera - pozostawia takie samo bolesne wrażenie, a i tematyka jest nieco zbliżona. Studnia w ciekawy sposób pokazuje wizję świata po zagładzie, gdzie niedobitki ludzkości bez grama heroizmu walczą o przetrwanie, najchętniej wybijając się nawzajem. No i R100, niepokojący, dziwny, ale fascynujący obraz Japonii (ale też uniwersalnie - całego zachodniego świata) po zachodzie słońca, gdy można spełnić każde pragnienie.

Bardzo interesujący był austriacki western-horror Mroczna dolina, świetnie korzystający ze znanych klisz gatunku. Także Wiosna, wyświetlana w czwartek, robiła wrażenie (i chyba stworzyła nowy gatunek: horror... romantyczny).

Podsumowując: całość wypada świetnie. Potknięcia techniczne, do dopracowania przed przyszłym rokiem, nie były zbyt znaczące. Dobór filmów: przedni. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, poznać coś nowego, a wszystko na najwyższym poziomie. To bardzo udany festiwal, jeden z najciekawszych w Polsce, bez zadęcia, za to z wyraźnie widoczną pasją organizatorów. Oby tak dalej!




blog comments powered by Disqus