Potencjał debiutantów


Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych "Młodzi i Film" to jedyna w Polsce impreza dająca możliwość bezpośredniej konfrontacji polskich reżyserów z debiutami ich kolegów z całego świata. Po pokazach zakończonej w niedzielę 23 edycji z pokorą uznać należy wyższość nie tylko kinematografii takich krajów jak Francja (Trio z Belleville reż. Sylvain Chomet) czy Wielka Brytania (Wszystko reż. Richard Hawkins) ale także Maroka (Uśpione dziecko reż. Yasmine Kassari), Białorusi (Misterium: Okupacja reż. Andrei Kudinenko) czy Słowenii (Przedmieścia reż. Vinko Möderndorfer).

Młodzi filmowcy z Polski po raz kolejny udowodnili że największym grzechem polskiego kina jest brak ciekawych historii do opowiedzenia. Kryzys opowiadania to przede wszystkim bolączka tzw. kina oficjalnego - debiuty głównego nurtu: konkursowa Ławeczka Macieja Żaka czy pokazywany w sekcji specjalnej Atrakcyjny pozna panią Marka Rębacza to ewidentne przykłady "niskich lotów" polskich twórców. Na tym tle o wiele lepiej zaprezenowały się stworzone przez filmowców niezależnych W dół kolorowym wzgórzem Przemka Wojcieszka /pokaz specjalny/ oraz Symetria Konrada Niewolskiego /pokaz specjalny/ a przede wszystkim pokazany na otwieracie festiwalu Mój Nikifor w reżyserii Krzysztofa Krauze - przewodniczącego tegorocznego Jury.

W młodych polskich debiutantach tkwi pewien potencjał - widać to było na przykładzie Dominika Matwiejczyka /nagroda za reżyserię/, którego film Krew z nosa to jedna z nielicznych produkcji nieprofesjonalnych potrafiących przez 90 minut utrzymać zainteresowanie widza wydarzeniami na ekranie, a także w konkursowych obrazach Radosława Hendla Spam czy Pawła Wendorffa Szaleńcy. Że potencjał to jednak za mało unaocznia przykład Jana Hryniaka nagrodzonego w 1999 w Koszalinie przez Jury Młodych za debiut Przystań, który dopiero po 5 latach zrealizował kolejny film - Trzeci /pokazywany na zamknięcie tegorocznej imprezy/. Prawdziwy obraz polskiego debiutu zaciemnia niestety fakt, że organizatorom nie udało się zaprosić do udziału w konkursie najlepszego tegorocznego debiutu - nagrodzonych na FPFF W Gdyni Pręg w reżyserii Magdaleny Piekorz. Przykre jest to, że po raz kolejny /w latach ubiegłych Koszalin ominął m.in. Edi Piotra Trzaskalskiego/ zła wola polskich producentów obniża rangę tej najstarszej w kraju imprezy młodego kina i deformuje jego obraz.

23. KFDF "Młodzi i Film""Młodzi i Film" to jednak nie tylko filmy. Organiztorzy szczególnie zadbali w tym roku aby rozbudować program festiwalu i stworzyć w mieście atmosferę filmowego święta. Imprezie towrzyszyły więc koncerty /Ścianka, Pogodno, Paprika Korps/, przedstawienia teatralne / Tequila wg prozy Krzysztofa Vargi oraz Opowieść o szewcu Maarufie w wykonaniu Teatru Studnia O/ oraz seminarium Od kina jarmarcznego do kina XXI wieku. Miejsce kinematografii europejskiej w kinie światowym prowadzone przez dr Zbigniewa Korsaka z Akademii Bydgoskiej i warsztaty dotyczące finansowania produkcji filmowej ze środków europejskich oraz promocji polskich filmów na festiwalach zagranicznych.

W przyszłym roku aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić imprezę i wykorzystać nadmorskie położenie Koszalina organizatorzy przenoszą festiwal na ciepłe letnie dni czerwca. A za dwa lata szykują specjalną fetęz okazji 25 edycji. Miejmy nadzieję, że do tego czasu doczekamy się Ustawy o kinematografii, która stworzy podłoże do większej ilości debiutów, dobrych debiutów.

Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus