MiF 2008: Inwazja krótkich metraży

Autor: Rafał Pawłowski
20 czerwca 2008

Pierwszy dzień konkursu filmów krótkometrażowych festiwalu Młodzi i Film pokazuje, iż trwające od lat narzekanie na brak kobiecego pierwiastka w polskim kinie to przeszłość. W najbliższych latach możemy spodziewać się prawdziwego wysypu żeńskich debiutów. Pierwszy zwiastun tego zresztą już jest. To startujący w gronie pełnych metraży film Izabeli Szylko Niezawodny system.

Jednym z największych wydarzeń rywalizacji o Małego Jantara był z pewnością debiutancki obraz Marysi Sadowskiej Non Stop Kolor. Artystka, która przed kilku laty znacząco ożywiła polską scenę muzyczną, pokazuje w nim, iż posiada potencjał by tchnąć nowego ducha także w polską fabułę. Bohaterką Non Stop Kolor jest trzydziestoletnia "Muza", którą budzi się rano pod pomnikiem Chopina w Łazienkach. Nie pamięta jak się tam znalazła, gdzie zostawiła samochód i gdzie zgubiła klucze od mieszkania. Film staje się zapisem jej całodobowej wędrówki przez Warszawę, podczas której próbuje znaleźć odpowiedź na powyższe pytania, a także podjąć decyzję związaną z niespodziewanymi oświadczynami swojego chłopaka. Mający korzenie w osobistych doświadczeniach Marysi Sadowskiej film to również opowieść o środowisku warszawskich clubberów, które kocha muzykę i nieustającą zabawę. Jak mówi jego autorka, jej bohaterowie "boją się dorosnąć ponieważ dzisiejszy świat nie wiele ma im do zaoferowania. To pokolenie, które nie załapało się na ten pierwszy pociąg, kiedy szybko i dość łatwo odnosiło się sukces czy karierę oraz zarabiało duże pieniądze. Obecnie to się skończyło i dziś młodzi ludzie mają raczej pod górkę". Non Stop Kolor to także, a może przede wszystkim, kino burzące królujący na polskich ekranach wizerunek współczesnej kobiety. Grana przez Anitę Jancię bohaterka to nie typ uśmiechniętej blondynki lecz, mimo mentalnego zagubienia, postać pełna energii i werwy.

Choć pozostałe reżyserki - bohaterki koszalińskiego konkursu - nie są już tak odważne w swych opowieściach, to jednak nie można odmówić im pasji twórczego poszukiwania. Widać ją zarówno w interesującym filmowym debiucie znakomitej teatralnej reżyserki Agnieszki Glińskiej Scherzo, która inspiracji szukała w literaturze obozowej, jak i w nagrodzonym już podczas VI Przeglądu Filmów Studenckich "Łodzią po Wiśle" obrazie Julii Kolberger Trening będącym przepięknym wyznaniem miłości, do którego dochodzi podczas treningu akwizytorów z rodzaju marketingowych sekt sprzedaży bezpośredniej.

Potencjał, choć nie do końca wykorzystany, dostrzec też można w obrazie, reprezentującej Wydział Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, Karoliny Bielawskiej Koniec lata. Choć w tej historii przypadkowego spotkania na plaży dwójki samotnych rodziców z dziećmi autorka brnie chwilami w pretensjonalność, to z pewnością należą się jej brawa za chęć zmierzania trudną ścieżką kina wytyczaną na polskich ekranach przez twórczość Doroty Kędzierzawskiej.

Choć pierwszy dzień festiwalowych pokazów należał do kobiet, to krzywdą byłoby jednak pominąć trzy znakomite krótkie debiuty podpisane przez ich kolegów. Zachwyt publiczności wzbudził szczególnie Luksus Jarosława Sztandery mierzący się z, niewystępującym do tej pory na polskich ekranach, problemem pedofilii. Przybyli na wieczorny seans filmu w nadkomplecie widzowie nagrodzili ten niezwykle wstrząsający dramat gromkimi oklaskami. Brawa zebrał także obraz Wszystko Gillesa Renarda - zabawna opowieść o mężczyźnie (Marian Opania), który zamiawia do hotelowego pokoju prostytutkę, lecz zamiast korzystać z jej wdzięków, w spowitej nocą Warszawie szuka dla niej dentysty, który poradzi sobie z okropnym bólem zęba.

Wart zapamiętania jest też film Borysa Lankosza Obcy VI podejmujący problem tolerancji wobec innych nacji. W tej opowieści o młodym Żydzie, który dość niespodziewanie przybywa z wizytą do jednej z polskich wsi. W wykreowanym przez Lankosza obrazie polskiej prowincji podziw wzbudza wyważenie proporcji między "zaściankiem" a "gościnnością". I choć życie nauczyło nas, iż rzeczywistość bywa często bardziej brutalna, to właśnie jednak uniknięcie przez autora Obcego VI operowania schematami, stanowi siłę tego filmu.

Mimo, iż za nami dopiero jedna trzecia konkursowych projekcji, to już widać, iż jurorzy konkursu filmów krótkometrażowych będą mieli bardzo poważny problem z wyłonieniem zwycięzcy. Na szczęście ten nadmiar bogactwa widzów może tylko cieszyć.



blog comments powered by Disqus