Prosto z Cieszyna


23 lipca

Era Nowe HoryzontyOd mocnego uderzenia zaczął się w czwartek tegoroczny cieszyński festiwal Era Nowe Horyzonty - film Pedro Almodovara Złe wychowanie - opowieść o molestowanym przez księdza uczniu katoilckiej szkoły, który kończy życie jako narkoman transwestyta - to niezwykle mocne, bardzo osobiste wyznanie artysty, a zarazem doprowadzona do perfekcji gra konwencjami dramatu, kina kryminalnego i filmów o miłości. Obraz, zapowiadany na polskich ekranach na początek września z pewnością podzieli widzów i skłoni do dyskusji, szczególnie na tle pojawiających się ostatnimi czasy w mediach informacji o kolejnych szokujących przypadkach pedofilii w naszym kraju.
Impreza na dobre rozkręciła się w piątek rano - punkt 10.00 jednocześnie w pięciu salach kinowych rozpoczęły się festiwalowe projekcje. Obok głównego konkursu - 18 filmów pokazywanych w zabytkowym Teatrze im. Adama Mickiewicza - bloki tematyczne: Panorama Kina Światowego, Odkrycie Korei, Nocne Szaleństwo, 55 lat polskiej animacji, dokumenty/eseje,  a także retrosepektywy Michaelangelo Antonioniego, Kazimierza Kutza, Bela Tarra. Formuły dopełniają codzienne wieczorne koncerty. Na wydarzenie festiwalu zapowiada się sobotni występ w Kościele Jezusowym Jocelyn Pook Ensamble - charyzmatycznej wokalistki znanej ze współpracy ze Stanleyem Kubrickiem.
Wśród piątkowych pokazów szczególne emocje wzbudził koreański The Isle w reżyserii Kim Ki-duka pokazywany w ramach cyklu mającego przybliżyć polskim widzom tę egzotyczną kinematografię. Historia kobiety, która obsługuje pływający po jeziorze pensjonat dla wędkarzy i zakochuje się w jednym z nich - mężczyźnie, który ucieka przed prawem po tym jak zamordował żonę i jej kochanka. Pełna dramaturgii i rozpaczy a jednocześnie niezwykle drastycznych scen samookaleczeń (m.in. połykanie haczyków na ryby) opowieść o miłości co rusz wzbudzała wśród widzów okrzyki przerażenia i "obronne" salwy śmiechu. To był niezwykle mocny początek serii Odkrywanie Korei.
Jeszcze dziś wieczorem początek Nocy Szaleństwa w ramach których pokazany zostanie Zły Smak Patera Jacksona i Audiotion Takeshi Miike. Wśród imprez towarzyszących otwarcie wystawy Zuzanny Janin oraz koncerty: popularny Myslovitz w Klubie Festiwalowym i eksperymentalny Wojtek Kucharczyk i jego M.I.K. Music na komisariacie policji.

25 lipca - ranek

Era Nowe HoryzontyFestiwal rozkręcił się na dobre. Sale sześciu horyzontowych kin pękają w szwach. Wśród sobotnich pokazów szczególne wrażenie zrobił skromny, zrealizowany z olbrzymią pasją palestyński obraz Thirst (Pragnienie) w reżyserii Tafika Abu Waela. Prosta, niezwykle magnetyczna historia opowiedziana bez użycia wyrafinowanych środków lecz, z charakterystycznym do dobrego kina, wyczuciem, znakomite aktorstwo i wysmakowane zdjęcia to główne atuty tej opowieści o konflikcie rozgrywającym się wewnątrz palestyńskiej rodziny. O sile tego filmu świadczy także świadome uniknięcie przez reżysera tematyki konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Istnieje on gdzieś w tle, czujemy jego obecność w umysłach i sercach bohaterów lecz widzimy także, że nauczyli się z nim żyć.Wewnątrzludzkie emocje to także siła nagrodzonego na ostatnim festiwalu w Wenecji filmu Buongiorno notte Marco Bellochio. Obraz ten opowiadający historię porwania w 1978 roku jednego z czołowych włoskich polityków Aldo Moro przez komórkę Czerwonych Brygad to spojrzenie z dystansem na ówczesne wydarzenia lecz jednocześnie próba prezentacji intencji, które skłoniły zafascynowanych komunizmem młodych idealistów do wejścia na drogę terroryzmu. Reżyser skupia się na relacjach między pomiędzy porwanym a porywaczami tworząc intymny portret ludzkiej psychiki i silnie akcentując płaszczyznę dialogu jako "złoty środek" konfliktów. Po raz kolejny (poprzednio 2 lata temu) podzielił widzów tajwański reżyser Tsai Ming-liang. Jego startujący w konkursie Good Bye, Dragon Inn to opowieść o końcu pewnej epoki - o ostatnim seansie upadającego kina. Zawieszeni w czasie bohaterowie w pewnien sposóbwyrwani z celuoidu, wyczuwający znikający sens swojego istnienia po raz ostatni wcielają się w role - kasjerki, operatora, widzów i odprawiają swoiste rytułały. Siła tej opowieści tkwi w dialogu jaki obraz toczy z siedzącymi przed ekranem widzami, którzy stają się mimowolnymi uczestnikami opowieści. Wymowa jednej z ostatnich scen Good Bye, Dragon Inn - pięciominutowego ujęcia pustej kinowej sali - to puenta niezwykle wyrazista. Hermetyczny, cechujący się bardzo powolną narracją styl Tsai Ming-lianga to ten rodzaj kina, który jednak dość łatwo potrafi znużyć i zmęczyć widza, szczególnie w natłoku festiwalowych pokazów. Dało się to odczuć podczas sobotniego seansu. W tym przypadku, ze względu na charakter opowieści, styl ten broni się o wiele lepiej, niż w poprzednich filmach reżysera, jednak startujący w konkursie obraz na nagrodę publiczności nie ma co liczyć.
Na osobną wzmiankę zasługuje koncert Jocelyn Pook Ensamble - artystki współpracującej m.in. z Peterem Gabrielem i Stanleyem Kubrickiem. Zaaranżowany w ewangielckim Kościele Jezusowym wieczorny występ przyciągnął tłumy. W niezwykle delikatny sposób Pook, lawirująca pomiędzy muzyką ilustracyjną, folkiem i klasyką, zmieniła na półtorej godziny tempo istnienia festiwalowych widzów. Piękny czas na poukładanie myśli, obietnica spokojnej, wygładzonej aksamitnym brzmieniem skrzypiec nocy...

25 lipca - wieczór

Za nami kolejny dzień pełen filmowych wrażeń i ponowne odkrycie niedostrzeganego w Polsce reżysera Larry'ego Clarka. Czemu ponowne? Przed laty przez polskie ekrany przeszedł jego głośno komentowany debiut Dzieciaki. Dziś dzieciaki już nieco podrosły. Bohaterowie filmu Ken Park mają po 16-17 lat, a ich życie wypełnia pustka. Obserwują rozpad społeczeństwa zbudowanego przez ich rodziców i znajdują się w totalnej dziurze nieoferującej żadnej wiarygodnej ideologii. Zadawane przez bohaterów Clarka pytanie jak żyć? nie znajduje odpowiedzi. Reżyser demitologizuje american dream i w sposób zdecydowany kreuje swoją wizję amerykańskiej prowincji i middle class. W tej wizji blisko mu czasem do innego, literackiego krytyka społeczeństwa USA - Douglasa Couplanda, Clark jest jednak zdecydowanie bardziej pesymistyczny. W poniedziałek rano kolejny jego film Bully. O kryzysie okresu dojrzewania opowiada także islandzki Noi Albinoi Dagura Kari. Spowita lodem opowieść o mającym problemy ze szkołą Islandczyku humorem przypomina znane z polskich ekranów 101 Rejkavik.  Film ten wchodzi do dystrybucji i z pewnością znajdzie w Polsce swojego widza. Swój reżyserski celownik na społeczeństwo skierował również Tomas Alfredson autor szwedzkiej tragikomedii Four Shades of Braun. Trzygodzinna opowieść to udana próba wypośrodkowania pomiędzy klimatem znanych z naszych ekranów: mrocznego duńskiego Festen  i norweskiego Elling.
W bogatym programie dzisiejszego wieczoru wyróżniają się dwie atrakcyjne propozycje - filmowy pojedynek Larsa von Triera i Jorgena Letha The Five Obstruction oraz, dla zmęczonych całodziennym oglądaniem, koncert Cool Kids Of Death i Agressiva 69.

27 lipca - ranek

Oleś/Trzaska/OleśKlęska urodzaju to chyba jedyna rzecz, na którą narzekać mogą widzowie cieszyńskiego festiwalu. Codzienny dylemat jaką z sześciu prezentowanych jednocześnie propozycji wybrać przyprawić może o zawrót głowy. Na szczęście powtórki większości seansów dość skutecznie rozwiązały problem braku miejsc i zasmuconych osób, które nie dostawały się w latach ubiegłych na upatrzony, wymarzony film. - To chyba jedyny taki festiwal na świecie. W Cannes, Berlinie, Karlovych Varach, Wenecji aby obejrzeć jakiś znakomity film, trzeba wyłowić go z ogromnej grupy przeciętnych dzieł. Tu każdy seans to prawdziwa uczta - w rozmowie z Gildią zachwyca się festiwalowym programem Ewa Stankiewicz, reżyser nagrodzonego w konkursie kina niezależnego w Gdyni Dotknij Mnie. I rzeczywiście. Niezależnie od kraju pochodzenia - Bully (USA), Bad Guy (Korea Południowa), Whiskey (Urugwaj) - każdy z poniedziałkowych seansów, które wybieramy jest rewelacyjny. Przysłowiową wisienką na tym torcie okazuje się natomiast wieczorny koncert jazzowego tria Oleś/Trzaska/Oleś, który w festiwalowym namiocie gromadzi blisko 500 osób. Ogromny potencjał polskich muzyków uwodzi publiczność w krainę dźwięków. - Wszystko jest filmem - stwierdza enigmatycznie lider formacji Mikołaj Trzaska.
Dziś kolejny dzień festiwalowego szaleństwa i znów dylemat co wybrać? Rozgrywające się w Tybecie Wheel of Time Herzoga? A może boliwijskie Dependencia Sexual? Francuskie Wild Side Sebastiena Lifshitza z przepiękną muzyką Jockelyn Pook? Koreański To Young To Die? Irański Deszcz? Dokument, animację czy fabułę? I tylko wieczór jest pewny - znów klub festiwalowy i koncert. Tym razem zadziorne jazzowe dźwięki trójmiejskiej grupy Pink Freud. Ale przecież w czasie koncertu wyświetlane jest jednocześnie pięć filmów...

28 lipca - południe

Dzisiejszy dzień nie mógł zacząć się piękniej. The Saddest Music of The World Kanadyjczyka Guya Maddina może okazać się czarnym koniem festiwalowego konkursu. Maddin, znany ze stylizowania swoich filmów (jego prezentowany w zeszłym roku w Cieszynie Dracula: Pages from Virgin's Diary to zrealizowany kilka lat temu hołd dla kina niemego), tym razem sięgnął do lat 30., początków kina dźwiękowego i złotej ery screw-ball comedy. Opowieść o rywalizacji w konkursie na najsmutniejszą piosenkę świata organizowanym w skutym lodem Winnipeg to rodzaj filmowej baśni. Mamy tu baronową Port-Huntly stylizowaną na Królową Śniegu (w tej roli Isabella Rosselini), szalonego pułkownika kanadyjskiej armii, bezwzględnego amerykańskiego producenta, który zrobi wszystko by zgarnąć główną nagrodę, wrażliwego, skrzywdzonego przez los serbskiego wiolonczelistę i uroczą nimfomankę (Maria de Medeiros). I oczywiście całą plejadę orkiestr z różnych stron świata, nie ma bowiem chyba nikogo, kto oparłby się słowom baronowej Port-Huntly "Jeżeli jesteś smutny i lubisz piwo, jestem twoja"...
Dziś jeszcze m.in. The Moab Story pierwsza część projektu Petera Greenewaya The Tulse Luper Suitcases, który w zamierzeniu ma wykorzystać różne środki przekazu: co najmniej trzy filmy pełnometrażowe, telewizję, płyty DVD, internet i książki. W ten sposób reżyser chce opowiedzieć historię toczącą się w ciągu sześciu dekad nazywanych przez niego "Czasami Uranu" - od odkrycia uranu w Kolorado w 1928 roku do upadek muru berlińskiego 61 lat później. Przez ten czas w kolejnych odsłonach otwierane będą 92 walizki (92 to liczba atomowa uranu) - pierwsze 21 w The Moab Story, kolejne w Vaux to the Sea (projekcja w piątek o 13.00 i sobotę o 19.00).

30 lipca - ranek

Jedno z największych wydarzeń tegorocznego festiwalu - czwartkowy koncert Otomo Yoshihide's New Jazz Ensamble - już za nami. Noisowo-jazzowe kompozycje wciąż dźwięczą jeszcze w głowach publiczności, której liczba na koncercie formacji awangardowego Japończyka przekroczyła tysiąc. Szkoda tylko że niezbyt popisali się akustycy i w efekcie niezbyt selektywnego brzmienia instrumentów część bardziej subtelnych dźwięków wibrafonu i basu zniknęła przytłoczona saksofonami. Propozycje, takie jak koncert Yoshihide, to nie tylko znakomity pomysł na rozszerzanie i wzbogacanie formuły cieszyńskiego festwalu o wydarzenia poza filmowe, ale także odkrywanie dla wielu widzów niecodziennych zjawisk współczesnej muzyki. Wczorajszy dzień to także znakomite pokazy. Pierwszy z nich to Samaritan Girl trzecia festiwalowa propozycja Koreańczyka Kim Ki-duka, który tym razem zajął się problemem prostytucji nieletnich w Korei. Reżyser ten doczekał się już w Cieszynie grona swoich wiernych fanów, którzy z ledwością zmieścili się na projekcji w czeskim kinie Central. Wielkie wrażenie wywołał także pokaz rosyjskiego The Last Train Aleksieja Germana Jr. Debiut syna jednego z najciekawszych rosyjskich twórców lat 70. to kameralna, bardzo ascetyczna opowieść o wojnie. Choć tłem wydarzeń tego czarno-białego obrazu jest front wschodni, to tak naprawdę opowiadana historia mogłaby rozgrywać się gdziekolwiek i kiedykolwiek. Brak tu batalistyki, patosu, jest za to niezwykłe starcie człowieka z wszechwładną naturą. Zwycięzcą wojny, którą obserwujemy przez blisko 90 minut, jest surowa rosyjska zima spowijająca wszystko mleczną mgłą i dotykająca pocałunkiem wiecznego snu zarówno Niemców jak i Rosjan. Do najbardziej obleganych wczorajszych pokazów należał dokument A Bookshelf on Top of the Sky: 12 Stories About John Zorn. Mimo dostawek, na seans w niewielkiej sali Domu Narodowego nie dostało się około 50 osób. Niestety znakomity pomysł organiztorów aby, ze względu na zainteresowanie widzów, powtarzać cieszyńskie seanse w różnych kinach i porach, dokumentów nie dotyczy...

30 lipca - wieczór

Dzisiejszy dzień zdominowało kino azjatyckie. W konkursie pokazane zostały tajwański The Missing Lee Kang-shenga - oszczędna w środkach opowieść o samotności, której bieg wyznaczają dwie historie: nastolatek szuka swojego dziadka, podczas gdy babcia szuka zaginionego w parku wnuczka; oraz japoński Vibrator Ryuichi Hiroki - rodzaj refleksyjnej opowieści o przedziwnym romansie nie mogącej znaleźć swojego miejsca w życiu 31-letniej kobiety i 28-letniego kierowcy ciężarówki, którzy poznają się na stacji benzynowej. Poza konkursem tłumy przyciągnął interesujący koreański horror A Tale of Two Sisters Kim Jee-wona, a w programie znalazły się także koreańskie Memories of Murder Bong Joon-ho i A Good Lawyer's Wife Im Sang-soo oraz japońsko-tajlandzki Last Life In The Universe. To już dziewiąty dzień imprezy i powoli czuć, że festiwal powoli zbliża się ku końcowi. W sobotę ostatnie dwa z osiemnastu pokazów konkursowych: rosyjski Palms Artura Aristakisjana - niezwykły dokument nakręcony w latach 90. w stolicy Mołdawii, Kiszyniowie, którego bohaterami są szaleńcy wyrzuceni poza nawias społeczeństwa; francuska Anatomia piekła Catherine Breillat - niezwykle malarska erotyczna historia czterodniowej relacji między kobietą a poznanym przez nią w barze mężczyzną. Wśród festiwalowych krytyków prowadzi na razie francuski Brodeuses Eleonore Faucher. Grand Prix festiwalu przyznają jednak widzowie. Jaka jest ich opinia dowiemy się w niedzielę wieczorem.

1 sierpnia - wieczór

4 Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty dobiegł końca. Za najlepszy film konkursu publiczność uznała Brodeuses Eleonore Faucher - opowieść o niełatwej przyjaźni niezamężnej nastolatki w ciąży i kobiety w średnim wieku, która straciła syna. Podczas 10 dni festiwalu widzowie mieli okazję obejrzeć ponad 320 filmów, z czego 166 pełnometrażowych. Z prezentowanych dzieł aż siedem filmów konkursowych znajdzie się w dystrybucji firmy Gutek Film. Przyszłoroczny festiwal odbędzie się w dniach 21 - 31 lipca, a wśród pokazów ciekawie zapowiada się retrospektywa filmów Rainera Wernera Fassbindera oraz specjalny pokaz Napoleona Abla Gance'a z 1927 roku z muzyką wykonywaną na żywo.



blog comments powered by Disqus