Nowe Horyzonty - Miejsce spotkań

Autor: Rafał Pawłowski
20 lipca 2007

20 lipca - 11 miesięcy, 2 tygodnie i 5 dni

Dokładnie tyle czasu upłynęło od dnia, kiedy widzowie festiwalu Era Nowe Horyzonty 2006 opuścili Wrocław. 19 lipca 2007 powrócili, by ponownie zasiąść w fotelach kin Helios, Warszawa, Teatru Lalek i Teatru Muzycznego Capitol. Przed nimi 10 dni w gościnnym Wrocławiu - miejscu spotkań dla miłośników najlepszych filmowych propozycji z całego świata.

Tegoroczna impreza zaczęła się od dwóch mocnych uderzeń - pokazu, nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes, obrazu 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni, oraz koncertu Marianne Faithfull i, powiązanej z nim projekcji filmu Irina Palm, w którym słynna wokalistka odtwarza rolę zdesperowanej babci, która, by zarobić pieniądze na operację śmiertelnie chorego wnuka, zatrudnia się w klubie erotycznym w charakterze "hostessy".

Dziś w programie pierwsze filmy konkursowe. Nowa propozycja Roya Anderssona, autora, nowohoryzontowego obrazu Pieśni z drugiego piętra - Do ciebie, człowieku oraz, zbierający bardzo dobre recenzje na całym świecie, japoński obraz Las w żałobie. Dziś także początek retrospektyw Federico Felliniego i guru amerykańskiego kina niezależnego - Hala Hartleya.

Wieczorem startuje natomiast klub festiwalowy, umiejscowiony w tym roku na tyłach Teatru Lalek. Na pierwszy ogień energetyczny koncert Masali. Dla tych, którzy o 22.00 nie będą mieli jeszcze dość kina, pierwsze pokazy cyklu Nocne Szaleństwo. Szczególnie ciekawie zapowiada się Detektyw Nocnych Koszmarów - nowe dzieło, doskonale znanego nowohoryzontowiczom, Shinji Tsukamoto.

21 lipca - Pierwsze pokazy konkursowe i odkrycia

Nowohoryzontowy zegar odmierza czas kolejnych seansów. W tym roku, na razie, bez wyjątku bardzo dobrych. Publiczność świetnie przyjęła zarówno pierwsze konkursowe pokazy, jak i propozycje innych festiwalowych bloków. Niezwykle ciekawie zapowiadana się, prezentowany w ramach Panoramy Kina Światowego, blok Odkrycia, którego propozycje jak na razie w pełni odpowiadają temu hasłu i, jeśli utrzymają ten trend, to za parę dni mogą stać się jednymi z najbardziej obleganych pokazów.

W dniu dzisiejszym startuje Konkurs Nowe Filmy Polskie. Na premierę organizatorzy wybrali nowy film Macieja Cuske - dokument Na niebie na ziemi opowiadający o fascynatach zjawisk nadprzyrodzonych. Po seansie, który rozpocznie się o 18.45, zaplanowano spotkanie z twórcami filmu: reżyserem Maciejem Cuske, operatorem Radosławem Ładczukiem, montażystką Anną Dymek oraz jednym z bohaterów - Ireneuszem Krokowskim.

Dziś także pierwsza odsłona projektu, w którym zespół Małe Instrumenty wykona na żywo muzykę do krótkometrażowych animacji Juliana Antonisza. Retrospektywa filmów autora techniki non-camerowej podzielona została na cztery bloki i potrwa do 28 lipca. Początek wyprawy w świat Antonisza o godz. 19.00 w Teatrze Lalek.

O 22.00 w Nocnym Szaleństwie jedyny w tym roku na ENH film bollywoodzki. Inspirowana Otellem Omkara w reżyserii Vishala Bharadwaja.

22 lipca - Wspomnienie małej czarnej

Konkurs Nowe Horyzonty doczekał się swojego pierwszego rozczarowania, które objawiło się masowym eksodusem widzów. Mowa o seansie portugalskiego obrazu Body Rice w reżyserii Hugo de Silvy. Debiutancka opowieść o resocjalizowanej na Półwyspie Iberyskim trudnej młodzieży z Niemiec to typowy przykład filmu, określanego przez festiwalowiczów mianem "snuja" - wolne tempo narracji, bohaterowie bez celu błąkający się po ekranie i bolesne wrażenie, iż reżyser nie wie w jakim kierunku zmierza. Kilka sugestywnych scen, takich jak pustynna impreza techno, to zdecydowanie za mało, by uwieść wyrobioną wrocławską publiczność. Nic więc dziwnego, że, w dziennikarskim rankingu filmów konkursowych, Body Rice to pierwszy tytuł, który zaliczył średnią ocen poniżej "trójki". Nota 2,7 daje mu w tej chwili ostatnie miejsce na liście. Na dziś dzień prowadzi obraz Roya Andersona Do ciebie, człowieku z oceną 4,7.

W zmaganiach z kinem autorskim, przyjeżdzający od lat na ENH, widzowie najbardziej tęsknią za wszechobecną na poprzednich edycjach darmową kawą, którą chojnie raczył publiczność jeden ze sponsorów imprezy i która pozwalała przetrwać nawet najbardziej usypiające seanse. W tym roku niestety brak małej czarnej i jej zapach nie rozchodzi się już falą po kinowych salach. Ze zmęczeniem każdy więc radzi sobie na własną rękę. Na szczęście upały póki co oszczędzają Wrocław i pogoda raczej sprzyja siedzeniu na kinowych seansach. Tym bardziej, że te najważniejsze - konkursowe - przeniesiono z, bardzo krytykowanego rok temu za brak klimatyzacji, kina Warszawa, do nowoczesnej sali multipleksu Helios.

Poza konkursem bardzo dobre recenzje zebrały, pokazywane wczoraj po raz pierwszy, obrazy Jeżeli Bóg pozwoli Amira Chamdina oraz Dziedzictwo Temur i Geli Babluanich.

Dziś dwa kolejne obrazy konkursowe - tureckie Jajko i duński AFR. Gościem drugiego z pokazów będzie reżyser filmu Morton Hartz Kaplers. W Nocnym Szaleństwie natomiast pierwsza okazja do obejrzenia nowego obrazu Park Chan-Wooka Jestem cyborgiem i to jest OK. Dla spragnionych wyciszenia po kinowych seansach o 21.00 w Cafe Australia niezwykły koncert Karpat Magicznych.

23 lipca - Między prowokacją a życiem

Gdzie są granice prowokacji i manipulacji? - to pytania, które wybrzmiewały w nowohoryzontowych kuluarach na długo po niedzielnych seansach duńskiego obrazu AFR, którego reżyser sięgnął po, bardzo słabo znany w Polsce, gatunek mockumentary. Jego wariacja na temat duńskiej sceny politycznej i tamtejszego premiera to dzieło niezwykle odważne w swej satyrze i jeden z najlepszych, jak dotąd, filmów nie tylko konkursu, ale całego festiwalu. Magnetyczna siła produkcji Mortona Hartza Kaplersa tkwi w pomyśle, który zestawia ze sobą prawicowego polityka i radykalnego anarchistę, a ich wzajemnej relacji nadaje globalną siłę sprawczą. Otwartym pytaniem pozostaje też kwestia, czy dzieło tego typu mogłoby powstać w Polsce?

W związku z tragicznym wypadkiem polskiego autokaru w Alpach i ogłoszoną żałobą narodową z programu ENH wypadły, do czwartku, wszystkie imprezy towarzyszące - koncerty w Cafe Australia i klubie Bezsenność. Seanse odbywać będą się bez zmian, pozbawione zostaną jedynie bloku reklamowego. Dziś w programie warto zwrócić uwagę na, prezentowany w Konkursie Filmów Polskich, obraz Rafała Kapelińskiego Ballada o Piotrowskim. Trwające 60 minut dzieło autora, nagradzanej na wielu festiwalach, krótkometrażówki Emilka Płacze, to okazja do przekonania się czy i jakie nadzieje warto wiązać z talentem tego, stawiającego pierwsze kroki, toruńskiego twórcy.

Dziś także premierowy pokaz niezwykłego dokumentu Chrigu - historii 24-latka, który dowiaduje się, że ma raka. Od tego momentu rozpoczyna filmowanie swojego życia i rozwoju choroby. Gdy stan zdrowia znacznie się pogarsza, zadanie to przejmuje jego najlepszy przyjaciel, Jan. Najważniejszym tematem tej opowieści nie jest jednak śmierć, ale życie i jego przemijanie. Autorzy filmu, poza tytułowym bohaterem, który zmarł w trakcie realizacji, po seansie spotkają się z widzami Nowych Horyzontów.

24 lipca - Ameryka atakuje

Tłumy na projekcjach Hala Hartleya i przeniesienie, w związku z tym, seansów jego filmów do większej sali pokazuje, iż nawet w kinie autorskim Europa powinna obawiać się filmowców zza Oceanu. Frekwencja podczas, pierwszej w Polsce, okazji do kompletniego spotkania z twórczością słynnego nowojorczyka pokazuje, iż widzowie Nowych Horyzontów w całym natłoku kina żonglującego formą i treścią potrzebuje prostych, pochylających się nad człowiekiem i doprawionych odrobiną ciepłego humoru, historii. Tych z pewnością nie gwarantuje w nadmiarze festiwalowy konkurs. Poza retrospektywą Hartleya znaleźć je można natomiast głównie w Panoramie Kina Światowego - stąd duże zainteresowanie pokazywanym tam kinem skandynawskim, rosyjskim i bałkańskim.

Dziś w Panoramie do zobaczenia Podróż czerwonego balonika - najnowsza produkcja, nagrodzonego niedawno Złotą Palmą, Hou Hsiao Hsien, zrealizowana dla uczczenia 20. rocznicy powstania Muzeum d'Orsay oraz nowa komedia Otara Joselianiego Ogrody jesienią.

Fani Maestro Trytonów, których zasmuciła informacja o odwołaniu dzisiejszego występu w związku z trwającą żałobą narodową, ucieszy z pewnością fakt, iż słynni bydgoscy jassowcy zagrają na ENH dwa dni później - w czwartek 26 lipca o godz. 21.00 w Cafe Australia.

25 lipca - Ludzie z planety Helios

Wśród widzów wrocławskiego festiwalu zdecydowanie wyróżnić można grupę tych, którzy stali się praktycznie mieszkańcami nowohoryzontowego multipleksu Helios. Od 9 rano do północy spędzają oni czas pomiędzy oglądaniem a staniem w kolejce na kolejny seans. Kilkudziesięciometrowe szpalery widzów ustawiają się przed najbardziej obleganymi salami już na ponad godzinę przed rozpoczęciem pokazu. Wśród oczekujących na retrospektywę Hartleya, projekcje kina australijskiego i pokazy dokumentów kwitnie festiwalowe życie towarzyskie. Wymienia się opinie o filmach, konsumuje kanapki i kawę, a nawet zabija czas grami towarzyskimi. Korytarzowy gwar milknie wraz z rozpoczęciem seansów, czasem tylko poprzedza go jęk zawodu tych, którzy nie dostali się na wyczekiwany seans. Problemu z wejściem nie ma natomiast w innych festiwalowych kinach. Warszawa, Capitol i Teatr Lalek nie narzekają na brak widzów, ale dostanie się tam nawet na pięć minut przed projekcją nie stanowi problemu, a w ich repertuarze nie brak filmowych perełek.

Dziś w Capitolu aż trzy takie właśnie propozycje. Najwyższej półki azjatyckie kino gansterskie - Wygnani Johnny'ego To, irański Krzyk mrówek Mohsena Makhmalbafa oraz nagrodzone w Cannes komiksowe Persepolis Marjane Satrapi i Vincenta Parannauda. Natomiast festiwalowy konkurs zdominuje dziś, trwająca 243 minuty, propozycja Rona Havilo Potosi. Czas podróży.

Zmęczeni kinem mogą od dziś do niedzieli relaksować się podczas serii oczyszczających umysł kąpieli w gongach, które na Scenie Gotyckiej serwuje Tomasz Czartoryski. A od jutra z powrotem pełną parą rusza festiwalowa Cafe Australia.

26 lipca - Niech zabrzmi muzyka

Na Horyzoncie powoli rysuje się już niedzielne zakończenie imprezy. Choć festiwal trwa już od tygodnia, to po widzach nie widać oznak zmęczenia. Sale w większości pękają w szwach, a korytarze huczą od pofilmowych komentarzy. W większości pozytywnych. Po dwóch dniach ochłodzenia nad Odrę powróciło słońce, a wraz z nim imprezy towarzyszące. Zanim więc w niedzielny wieczór pożegnamy się z Wrocławiem seansem biografii lidera Joy Division Iana Curtisa - Control, przed nami jeszcze cztery dni filmowej i muzycznej uczty.

Poza, wspomnianym wczoraj występem formacji Maestro Trytony w Cafe Australia, dziś, o 22.00, organizatorzy zapraszają na wyjątkowy koncert w archaicznej Synagodze pod Białym Bocianem. W muzycznej improwizacji Mysterium Tremendum usłyszymy mistrza didgeridoo Alexa Mayera i grającego na gongach, rogach i muszlach oraz śpiewającego Tomasza Czartoryskiego. Natomiast już jutro pierwszy z dwóch pokazów filmowych z muzyką na żywo. W Operze Wrocławskiego do Krwi Poety Jeana Cocteau zagrają Harmonie Band oraz David James z Hilliard Ensemble.

W kinach zaś ostatnia możliwość obejrzenia Podróż czerwonego balonika i Wyspy. Będzie także okazja do kolejnego spotkania z twórcami konkursowego obrazu. Tym razem Nowe Horyzonty gościć będą producenta Vincenta Vanga oraz aktora Lee Kang-Shenga współodpowiedzialnych za powstanie nowego filmu Tsai Ming-lianga Nie chcę spać sam. W konkursie filmów polskich zaś okazja zmierzyć się z najnowszą produkcją Piotra Matwiejczyka Na boso, którego Wstyd zdobył główną nagrodę dla polskiego obrazu zeszłorocznego ENH.

27 lipca - Ostatni weekend filmowy

Przed widzami Nowych Horyzontów jeszcze trzy dni niesamowitych wrażeń filmowych, których nie jest w stanie przyćmić nawet dzisiejsza polska premiera piątej odsłony przygód Harry'ego Pottera. Magia i obfitość ENH nie da się bowiem porównać z żadnym, nawet największym widowiskiem Hollywood.

Widzowie uczestniczący w nowohoryzontowym przeglądzie filmów australijskich, a także wszyscy zainteresowani tym konynentem, nie powinni przegapić dziś pokazu slajdów Śladami Strzeleckiego w Australii autorstwa Marka Tomalika. Zanim jednak w sali Teatru Lalek rozpocznie się wieczorna podróż na antypody w konkursie dwie niezwykle interesujące propozycje: austryjacki Import / Export, znanego z kontrowersyjnych Upałów, Ulricha Seidla oraz irańsko-iracki Półksiężyc Bahmana Ghobadiego. Dziś także w programie spotkanie podusmowujące retroseptywę filmów Hala Hartleya. Amerykański reżyser będzie gościem Pawła T. Felisa w Cafe Gazeta i spróbuje odpowiedzieć na pytanie czy hasło "kino offowe" wciąż jeszcze coś znaczy.

Dziś też ostatnie pokazy w ramach Konkursu Nowych Filmów Polskich. Na miłośników kina znad Wisły czekają ponownie Na boso Piotra Matwiejczyka oraz najnowsze dzieło Leszka Wosiewicza Z miłości.

28 lipca - Powoli się żegnamy

Za nami sobotni dzień i ostatnie pokazy konkursowe - hipnotyzujące Ciche światło Carlosa Reygadasa budującego na ekranie portret, żyjącego w religijnej społeczności menonitów, niezwykle biernego mężczyzny targanego namiętnością wobec kochanki i poczuciem winy wobec żony i szóstki dzieci oraz Czy to boli? Pierwsza bałkańska Dogma Anety Lesnikovskiej. Za nami także wieczorny koncert Hillard Ensemble i Harmonie Band, którzy swoją muzyką uświetnili, we wrocławskiej Operze, pokaz Męczeństwa Joanny d'Arc Carla Theodora Dreyera. Pokaz perfekcyjnie niestety zepsuty przez ekipę Telewizji Polskiej, która z użyciem sześciu kamer, w tym podnośnika i, usytuowanego centralnie na scenie, wózka rozbiła cały mistycyzm i harmonię widowiska. Przed nami jeszcze Destricted, czyli nocne spotkanie z obliczami współczesnej pornografii oraz jutrzejsze seanse, w tym, zamykający imprezę, portret lidera Joy Division - Control.



blog comments powered by Disqus