Nieoczekiwany triumf Macieja Stuhra – relacja z rozdania Orłów 2016

Autor: Korni
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
18 marca 2016

Od lat próbujemy upodabniać rodzime wydarzenia kulturalne do ich światowych odpowiedników.  Niestety, do klasy imprez tego pokroju jeszcze sporo nam brakuje i wcale nie chodzi tu o pokaźność portfela, jaką dysponujemy na organizacje tego typu uroczystości. Nazywanie zatem Orłów 2016 „polskimi Oscarami” to spora przesada.

Zdjęcia : East News

Zdjęcia: East News

Tegoroczne, 18. już rozdanie Polskich Nagród Filmowych Orły 2016 odbyło się w Teatrze Polskim w Warszawie - rozpoczęte punktualnie o godzinie 19.30. Nie było niestety transmisji telewizyjnej na żywo, widzowie mogli obejrzeć wydarzenie tuż po rzeczywistym zakończeniu imprezy. Dziennikarze i przedstawiciele mediów zjawili się odpowiednio wcześniej i zostali skierowani do dodatkowej sali, skąd mogli śledzić przebieg gali na telebimach. Przebywając w wyznaczonej strefie nie mogli podejrzeć sali, gdzie odbywała się ceremonia wręczenia statuetek dopóki wszyscy zaproszeni goście jej nie opuścili.

Aktorzy, reżyserzy oraz znani z branży filmowej (i nie tylko), którzy swoją obecnością uświetnili akademię, zarówno przed jak i po jej rozpoczęciu, pozowali w blasku fleszy na specjalnie ustawionej ściance. Nie miało to jednak za wiele wspólnego z wielkim, hollywoodzkim, czerwonym dywanem, mimo że kreacje niejednokrotnie mogły przyspieszyć bicie serca - szczególnie męską część gapiów. Największą uwagę przyciągała Maja Ostaszewska, której suknia i jej odważny dekolt dekolt wzbudzały powszechną uwagę. Jendak celebryci i nominowani do statuetek nie przebywali długo w kuluarach. Organizacja imprezy była prowadzona zgodnie z napiętym harmonogramem - wszystko zostało podporządkowane nagraniu realizowanemu dla Telewizji Polskiej.

Zdjęcia: East News

Sama uroczystość trwała ponad dwie godziny. Obyło się bez zaskoczeń - przynajmniej w kwestii laureatów. Tak jak przewidywali krytycy filmowi, triumfował film Body/Ciało, nagrodzony w aż 4 kategoriach (najlepszy film, reżyseria – Małgorzata Szumowska, najlepsza aktorka - Maja Ostaszewska i aktor – Janusz Gajos). Prócz nazwisk uchoronowanych laureatów ważnym i godnym zauważenia akcentem tego wieczoru był akt solidarności z ukraińskim reżyserem oskarżonym o terroryzm. Oleg Setsov został skazany na 20 lat łagru przez rosyjskie władze. Podniesione kartki z jego imieniem i nazwiskiem były wyrazem nawoływania do jego uwolnienia.

Ogłoszenia poszczególnych zwycięzców były przerywane skeczami kabaretowymi, które miały za zadanie prawdopodobnie odjąć pompatyczności ceremonii. Niestety, żarty były drętwe, a publiczność, jeśli w ogóle się śmiała, to robiła to bardzo wymuszenie. Pomysł na żartobliwe przedstawianie dodatkowych kategorii, który mogłyby pojawić się w głównym konkursie, takich jak najlepszy dyżurny planu czy postaci wycięte w montażu, nie był zły - gorzej było z jego realizacją. Konferansjer Michał Sufin silił się na podobieństwo do prowadzącego tegoroczne Oscary Chrisa Rocka, niestety nie szła mu rola zabawnego prowadzącego. Bardzo żywiołowo i ostro reagowali na to widzowie transmisji w social mediach. Ci, którzy dotrwali do jej końca udowodnili, że cenią polskie kino na tyle, by przełknąć żenujący poziom prowadzenia imprezy.

Zdjęcia: East News

Nie tylko jakość wydarzenia odbiła się szerokim echem w internecie. Przemówienie wieczoru bezsprzecznie należało do Macieja Stuhra, który wręczył nagrodę Annie Dymniej za drugoplanową rolę kobiecą w filmie Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy. Jego żarty z polityki, potknięć prezydenta Dudy czy nawet z kultu katastrofy smoleńskiej uratowały rozrywkową część widowiska i szybko stały się wiralem. Media publiczne nazwały aktora skandalistą - on  z kolei na Facebooku zaapelował do polityków, by po prostu dali się pośmiać – czym ponownie zyskał uznanie internautów.

Osiemnasta już gala rozdania Orłów organizacyjnie zdała egzamin, ale lepiej byłoby zachować formę klasycznego wręczenia statuetek, bez sztucznej próby uatrakcyjnienia jej na potrzeby telewizji. Postawienie w roli prowadzącej Grażyny Torbickiej, która doskonale sprawdza się przy wydarzeniach kulturalnych takiej rangi, mogłoby okazać się trafnym, mimo, że zachowawczym pomysłem. Wybranie do tej istotnej roli telewizyjnego komika okazało się totalną klapą. Nie musimy starać się upodobniać we wszystkim do hollywoodzkich przedstawicieli kina. Nasza kinematografia jest inna, a więc i imprezy tego typu mogą obejść się bez zbędnego blichtru i niepotrzebnego, komicznego wodzireja. 



blog comments powered by Disqus