Serialkon 2014 - relacja z konwentu

Autor: Monika "Katriona" Doerre
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
29 listopada 2014

Weekend – czas nabierania sił po ciężkim tygodniu pracy, spotkań towarzyskich tudzież nadrabiania książkowych czy serialowych zaległości. Choć nie zawsze. Kiedy na horyzoncie pojawi się jakieś ciekawe wydarzenie, grzechem byłoby nie skorzystać z szansy i nie wybrać się na nie. W niedzielę 23 listopada w Krakowie, dokładniej w Artetece i Bibliotece Publicznej mieszczącej się przy ul. Rajskiej, odbył się konwent miłośników seriali. Jako maniaczka telewizyjnych filmów w odcinkach, nie mogłam pozwolić, by ominęła mnie taka zabawa. A skoro rzecz miała miejsce w Grodzie Kraka, czyli mieście, które codziennie wita mnie odpowiednią  dawką smogu, pojawienie się na imprezie nie wymagało ode mnie zbyt dużego wysiłku. Po rozważeniu wszelkich „przeciw” (w liczbie zero) i „za” postanowiłam spędzić niedzielny dzień w towarzystwie serialowych zapaleńców.

autor zdjęcia: Marta Weronika Najman

Trzeba przyznać, że nie żałuję ani jednej godziny spędzonej na tym mini-konwencie. Co więcej, jedynym problemem, z jakim musiałam się borykać, okazała się moja zachłanność, a dokładniej chęć uczestnictwa w każdej prelekcji. Program przyprawił mnie o mały zawał – nie wiedziałam, na które spotkanie chcę się wybrać. Każde zahaczało o interesującą mnie tematykę, więc wybór tego jednego okazał się prawdziwym wyzwaniem. O ile na większości konwentów pojawiają się godziny,  w których nie odbywa się żadna ciekawa prelekcja, tak w przypadku Serialkonu znalezienie czasu na odsapnięcie było czymś niemalże niemożliwym.

Program wypełniony był interesującymi prelekcjami. Żaden z wykładów, w których uczestniczyłam, nie ciągnął się, każdy zaś wnosił coś nowego do mojego serialowego życia. Dowiedziałam się, dlaczego Rosjanie pokochali Sherlocka Holmesa. I nie mam tutaj na myśli brytyjskiej produkcji, w której występuje Benedict Cumberbatch, ale  rosyjską z Wasilijem Liwanowem. Poznałam kilka faktów dotyczących seriali Gra o tron (podobno obliczono, że do tej pory w produkcji śmierć poniosło około pięciu tysięcy osób) oraz American Horror Story. Poza tym odwiedziłam uniwersum Doktora Who oraz wzięłam udział w ciekawym wykładzie o hatewatchingu.

autor zdjęcia: Cathia

Każda z prelekcji oferowała coś zupełnie innego. Ta o Sherlocku przekonała mnie do zaznajomienia się z rosyjską produkcją. Anna „Mysza” Piotrowska rewelacyjnie oddała klimat omawianego przez nią serialu grozy i wyłuszczyła problemy w nim poruszane. Mimo podkreśleń, że denerwuje się przemawianiem przed tak licznym gronem, nie dała tego po sobie poznać. Rzeczowo i konkretnie przeprowadziła odbiorców po, często zawiłych, drogach American Horror Story. Pani Izabela Trzcińska zahipnotyzowała słuchaczy swojego wykładu. Te kilkadziesiąt minut minęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jedynym minusem spotkania okazała się za sala, która powinna być większa. W końcu można było spodziewać się, że temat Gry o tron przyciągnie rzesze miłośników serialu. Karolina Kandulska i Jakub Janik zajęli się tematem Doktora Who. W prosty i przystępny sposób, z dużą ilością pomocy graficznych, przybliżyli słuchającym sylwetki kilku ostatnich towarzyszy Doktora i jego kolejnych wcieleń, natomiast Joanna Kucharska wywołała długą dysputę o wspomnianym hatewatchingu. Okazało się, że w większości z nas kiełkuje chęć oglądania złej produkcji w celu wytykania jej błędów. Niestety nie posiadam cofacza czasu Hermiony Granger, przez co nie byłam w stanie uczestniczyć we wszystkich prelekcjach. A szkoda, bo z tego, co słyszałam, większość z nich zebrała pozytywne opinie. Ponadto odbyło się kilka konkursów – w tym jeden z wiedzy serialowej.

Mankamenty Serialkonu? Za krótko trwał. Prawda jest taka, że gdyby dodać jeszcze jeden dzień, sobotę, nie czułoby się tego niedosytu. Może w przyszłym roku impreza obejmie dwa dni? Mam nadzieję, bo ten mini-konwent to naprawdę rewelacyjnie zorganizowana zabawa, która przyciągnęła sporą liczbę osób. Dobre prelekcje, wyśmienita lokalizacja. Do tego dochodzą czytelne oznaczenia i pomoc organizatorów. Po prostu nie ma na co narzekać, poza czasem trwania. Wiem jedno, jeżeli za rok znowu zorganizują Serialkon, nic mnie nie powstrzyma przed uczestnictwem w nim. Dawno nie poczułam takiej sielskiej atmosfery jak tutaj, za co dziękuję twórcom imprezy.



blog comments powered by Disqus