Gród Kopernika znów filmowy

Autor: Rafał Pawłowski
8 listopada 2007

Bez czerwonych dywanów, dużego budżetu, ale za to z pomysłem na kino i sercem otwartym na widza - ruszyła wczoraj 5. już edycji TofiFest - największej imprezy filmowej w Toruniu. W porównaniu do poprzednich odsłon zmieniło się wiele - poczynając od nazwy, która "zgubiła" jedno "f", by przestać być kojarzoną z prezentacją produkcji offowych, aż po miejsca prezentacji - drewniane ławki Studeckiego Domu Pracy Twórczej OdNowa zastąpiły wygodne fotele przytulnego Naszego Kina. Pokazy, których główna część odbywa się w kinie Orzeł, skumulowały się więc w samym sercu toruńskiej starówki.

Miarą aspiracji organizatorów TofiFest 2007 jest konkurs główny imprezy, w którym Polska ma jednego reprezentanta - Aleję Gówniarzy Piotra Szczepańskiego. Rywalizuje ona m.in. z przedstawicielami tak rzadko goszczących na naszych ekranach kinematografii jak kazachska, brazylijska czy nowozelandzka.

Z pierwszych konkursowych pokazów widzowie nie mogą być jednak zadowoleni. I to nie ze względu na poziom prezentowanych filmów, lecz kłopoty jakie sprawiła organizatorom synchronizacja polskich napisów z wydarzeniami na ekranie, co w dużej mierze zaważyło na odbiorze obrazów. Po seansach Mark of Cain i Bog of beasts słychać było komentarze osób zawiedzionych technicznymi niedociągnięciami. Organizatorzy obiecują jednak poprawę. Mamy więc nadzieję, iż dzisiejsze pokazy konkursowe obędą się bez mankamentów.

Wydarzeniem dnia będzie spotkanie z jedną najwybitniejszych aktorek kina bałkańskiego – Mirjaną Karanovic - bohaterką festiwalowego cyklu, w ramach którego zaprezentowane zostaną Go West, Grbavica i Das Fraulein.

Również dzisiaj zaczyna się nowa, unikatowa inicjatywa TofiFest - School Market. To Targi Szkół Filmowych stworzone z myślą o młodych ludziach zamierzających związać swoje życie z tą branżą. Organizatorzy zaprosili do Torunia wybrane uczelnie z Polski i Świata, aby zaprezentowały swoją ofertę edukacyjną. Targom towarzyszy prezentacja filmów studentów tychże szkół. Już dziś organizatorzy zapowiadają, iż w roku 2008 inicjatywa zostanie poszerzona i skierowana także do uczniów z krajów ościennych.

Wspomnienie śledzi w śmietanie

Czwartek na TofiFest upłynął pod znakiem gości. Do Torunia dojechali serbska aktorka Mirjana Karanovic i czeski operator Miroslav Ondricek. Gwiazda z Bałkanów spotkała się z widzami po seansie Das Fraulein - najlepszego, jak dotąd, filmu, który znalazł się w konkursie głównym imprezy. Podczas rozmowy z publicznością aktorka wspominała m.in. o odbudowywaniu się bałkańskiego przemysłu filmowego po wojennym kataklizmie, który w latach 90. dotknął te tereny, nagrodzonej Złotym Niedźwiedziem Grbavicy, pracy z Emirem Kusturicą, a także Sophią Loren.

Ondricek, który będzie bohaterem piątkowego popołudnia TofiFest, przywitał się wczoraj z widzami w kuluarach festiwalowego kina Orzeł. Goszczący w Polsce po raz któryś z kolei operator swój pobyt w Toruniu rozpoczął od zjedzenia śledzi w śmietanie, których wspomnienie prześladowało go od czasu wizyty w jednej z polskich knajp w Londynie. Organizatorzy powitali autora warstwy wizualnej filmów Milosa Formana szklaneczką polskiego piwa, które jednak nie przypadło mu do gustu tak bardzo, jak chmielowe specjały warzone w Czechach. Piątkowe spotkanie z Ondrickiem zaplanowano na godz. 18.00, wcześniej widzowie będą mieli okazję obejrzeć film Janusza Majewskiego Zaklęte rewiry, do którego czeski operator zrealizował zdjęcia.

Czas na Anioły

W piątkowe popołudnie gościem TofiFest, zgodnie z zapowiedziami, był Miroslav Ondricek. Na wypełnionej widzami sali kina Orzeł z chęcią opowiadał o swojej pracy z kamerą, która trwa już ponad 50 lat. Miłośnicy kina zasypali czeskiego operatora pytaniami - interesowały ich zarówno filmy, w których produkcji uczestniczył, jak i jego poglądy na temat współczesnego kina. Widzów interesował m.in. Katyń. W nowej produkcji Andrzeja Wajdy, którego Ondricek nazwał swoim długoletnim przyjacielem, operatorowi podobała się szczególnie rola Danuty Stenki, przeszkadzała mu natomiast wizualna niekonsekwencja w sposobie opowiadania ekranowej historii.

W festiwalowym konkursie w piątek zaprezentowano trzy filmy. Dwa z nich - nowozelandzki Eagle VS Shark oraz Hallam Foe - wydają się być muranowanymi kandydatami do toruńskich nagród - Złotych Aniołów. Ich rozdanie już w sobotni wieczór, wcześniej jednak ostatnia konkursowa propozycja - estoński obraz Klasa znakomicie przyjęty m.in. na Warszawskim Festiwalu Filmowym.




blog comments powered by Disqus