Filmowy "must watch" 2014 roku okiem Gildii Filmu

Autor: Redakcja Gildii Filmu
28 grudnia 2014

Redaktorzy Gildii Filmu przygotowali dla swoich czytelników  niebanalny i  nieschematyczny przegląd najlepszych filmów 2014 roku, w którym znaleźli się faworyci Oscarów oraz produkcję zdecydowanie badziej rozrywkowe. Zapraszamy do lektury!

Boyhood, reż. Richard Linklater

Raz na jakiś czas zdarza nam się obejrzeć taki film, który od razu wchodzi na naszą listę „ulubionych”. W 2014 roku był to bez dwóch zdań Boyhood, w reżyserii Richarda Linklatera. Film zrealizowany z wielkim rozmachem, gdyż kręcony od 2002 do 2013 roku opowiada historię pewnej rodziny. W dodatku wszyscy bohaterowie przez cały ten czas grani są przez tych samych aktorów, a my jako widzowie mamy okazję zobaczyć jak bohaterowie\aktorzy się starzeją  i dojrzewają. Boyhood w dużej mierze składa się z bardzo przypadkowych scen, które przedstawiają zarówno momenty życia, które najbardziej cenimy oraz takie, których najchętniej pozbyliśmy się z pamięci. Obraz Linklatera to niezwykle subtelna opowieść o dorastaniu, a także jednocześnie eksperyment, który bez dwóch zdań się opłacił. Boyhood Linklatera jest dziełem, które warto obejrzeć! – Paulina „Milia” Kosim

Przeczytaj również naszą recenzje.

 

Ewolucja Planety Małp, reż. Matt Reeves

Sequele, które przewyższają swoich poprzedników stanowią dziś rzadkie kinowe perełki, z tym większą przyjemnością warto przedstawić tu Ewolucję Planety Małp. Reżyser Matt Reeves stroni od banałów, reżyseruje według precyzyjnie wyobrażonego obrazu i wbija się z bolesną lubością w motywy, które nigdy nie staną się przestarzałe. Dominuje, momentami upiorna, muzyka Michaela Giacchino. Rzeczywistość filmowa pulsuje strachem i wyczuwalnym niepokojem, jakby nadchodził nieunikniony kataklizm. Niespieszna narracja oddaje się głębszej eksploracji tak wielu kwestii natury przywództwa, społeczeństwa, braterstwa, lojalności, żądzy krwi, zdrady i rewolucji. Analiza tych elementów wnika bezwstydnie w najgorsze prawdy o ludzkich pragnieniach i deprawacjach, które choć współistnieją z potrzebą dobra i nadzieją, to jednak wydają się stłamszone pod butem kwitnącego zalążka zła. Filozofia obrazu pozostaje zatem brutalna, niezaprzeczalna i gorzka. Wszystko to wywołuje instynktowne uczucie niepokoju, które jednak nigdy nie było tak wybornym doświadczeniem. Obsada lśni głównie za sprawą Andy’ego Serkisa, który z wielką charyzmą wciela się w Cezara, a wspaniała scenografia zanurza widza w świat mrocznych lasów, historycznych budynków i stalowych konstrukcji.

Ewolucja Planety Małp w pełni zasługuje na swoje miejsce wśród najlepszych filmów roku. Produkcja Matta Reevesa jest szalenie efektowna, mroczna i nietuzinkowa, a przy tym stąpa po grząskim gruncie swojej tematyki z pewnością siebie, jakiej można twórcom tylko pozazdrościć. – Marta Jakubek

Przeczytaj również naszą recenzje.

 

Grand Budapest Hotel, reż. Wes Anderson

Grand Budapest Hotel, czyliinspirowane prozą Stefana Zweiga najnowsze dzieło Wesa Andersona, to zabawa z widzem i formą, a także podejście do kina z lekkim przymrużeniem oka. Akcja filmu ma miejsce w kraju europejskim o nazwie Żubrówka, w więzieniu należy zachowywać wszystkie konwenanse, a główny bohater dorysowuje sobie wąsy kredką. I chociaż Żubrówka jest wzorowana na Monarchii Austro-Węgierskiej, więzienie jest dla Gustave'a gorsze od śmierci, a doświadczony przez życie Zero chce wyglądać na poważniejszego, niż jest w rzeczywistości, to w tym wszystkim trudno nie dostrzec specyficznego dowcipu reżysera.

I chociaż może wydawać się, że historia z Grand Budapest Hotel jest opowiadana tylko po to, by Anderson mógł zrealizować w nim wszystkie swoje szalone wizje, to ten film jest wspaniałym sposobem na ucieczkę od szarej codzienności. Rzeczywistość miesza się w nim z baśnią, postaci funkcjonują w świecie rodem z kreskówki, a realizm przegrywa z groteską. Grand Budapest Hotel to trochę taki świat z bańki mydlanej – niezwykle kruchy, istnieje tylko w ograniczonej rzeczywistości, a historia zatacza w nim kolejne koła. To, co śmieszne, w filmie staje się straszne, a komiczne wydają się za to rzeczy przerażające. Być może po półtorej godziny z Gustavem H. i Zero zastanowimy się, kim jest człowiek, gdzie w historii zgubiliśmy dobre zwyczaje i dlaczego coraz częściej ludzkość staje przeciwko sobie.

Grand Budapest Hotel to zdecydowanie obraz z gatunku „must watch”. – Paulina „Pityez” Żurkowska

Przeczytaj również naszą recenzje.

 

Jak wytresować smoka 2, reż. Dean DeBlois

Film animowany  jako gatunek filmowy z roku na rok staje się coraz bardziej efektownym i popularnym widowiskiem. Zapewne dzieje się tak z powodu wysokiego poziomu, jaki reprezentują obrazy, począwszy od muzyki, poprzez scenariusza, aż po dubbing. Jak wytresować smoka 2 bezdyskusyjnie jest taką właśnie perełką, którą można się zachwycać z każdej strony i pod każdym względem. Twórcy zadbali o każdy najdrobniejszy szczegół. Podczas seansu usłyszymy chociażby świetną muzykę, której przykładem jest melodia pt. „Test drive” – notabene zapożyczona z pierwszej części filmu, lecz w każdej odsłonie delikatnie modyfikowana. Jeśli komuś podobało się pierwsza odsłona przygód Czkawki, to na pewno będziecie zachwyceni również sequelem ! – Kamil Żółkiewicz

Przeczytaj również naszą recenzje.

 

Lego przygoda, reż. Philippe LordChris Miller

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że film sygnowany marką LEGO nie będzie niczym więcej, niż trwającą półtorej godziny reklamą zabawek o szczątkowej fabule, sztampowych bohaterach i słabych żartach – nic bardziej mylnego! Lego Przygoda to fenomenalne połączenie dzikiej, niczym nieskrępowanej wyobraźni dziecka z pieczołowicie wykonaną animacją oraz humorem oscylującym pomiędzy absurdem a inteligentną satyrą. Lego przygoda to pierwszorzędna rozrywka z inteligentnym przesłaniem i dziesiątkami zabawnych easter eggów. – Damian „Nox” Lesicki

Przeczytaj również naszą recenzje.

 

Zaginiona dziewczyna, reż. David Fincher

Zaginiona dziewczyna to powrót Davida Finchera do najwyższej formy. Jeżeli lubicie być wodzeni za nos przez reżysera i oszukiwani tak, że ostatecznie wasze początkowe założenia musicie wyrzucić do kosza, to zdecydowanie jest to film dla was. Kryminalna historia opowiadająca o losach poszukującego zaginionej żony Nicka, to perfekcyjnie zrealizowana jazda bez trzymanki, w której nic nie jest takie, jak się na pozór wydaje. Obłędny klimat okraszony kapitalną muzyką Trenta Reznora dopełnia całość dzieła Finchera. Być może to nie jest najambitniejsze dzieło tego roku, ale jeżeli kino ma dostarczać rozrywki i sprawiać, że na 1,5 godziny zapominamy o świecie, to Zaginiona dziewczyna spełnia tę rolę znakomicie, dostarczając niesamowitych wrażeń. –Damian „Redil” Drabik

Przeczytaj również naszą recenzje.

 

Więzień labiryntu, reż. Wes Ball

Więzień Labiryntu okazał się dobrym filmem. Trzyma w napięciu, zapewnia przyzwoitą rozrywkę i wprowadza widza w świat brutalnych eksperymentów na młodych ludziach. Ta wizja wcale nie jest „lżejsza” od tej serwowanej w Igrzyskach śmierci.  Czy warto wybrać się na tę produkcję? Jak najbardziej, zwłaszcza, jeśli lubicie powieści dystopijne. Więzień Labiryntu to zdecydowanie bardzo dobra adaptacja książki oraz interesujący film. Nic dziwnego, że twórcy zdecydowali się na kontynuowanie przygody. Takie produkcje potrafią przenieść widza do innego świata i zszokować przedstawioną w nim wizją. – Monika „Katriona” Doerre

Przeczytaj również naszą recenzje.

 

Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz, reż. Anthony RussoJoe Russo

Kapitan Ameryka szokuje niespotykaną w ekranizacji komiksów formą. Produkcja przez większość seansu mocno odbiega od charakterystycznego klimatu ekranizacji Marvela, dzięki czemu obraz braci Russo bez wahania możemy nazwać solidnym kinem szpiegowskim. Nic więc w tym dziwnego, że jedną z głównych ról gra legenda kinematografii - Robert Redford, a sam Steve Rogers przez większą część filmu (bez swojego bohaterskiego przebrania) usiłuje wraz ze swoją towarzyszką (każdy bohater robi to w duecie) rozwiązać tajemnicę TARCZY oraz zrozumieć, dlaczego został wrogiem publicznym. Kapitanowi co prawda daleko do rozwiązań fabularnych i klimatu rodem z produkcji Hitchcocka. Niemniej, twórcy w iście hitchcockowskim stylu rozpoczynają obraz mocnym uderzeniem, by w dalszej części seansu umiejętnie podkręcać tempo oraz jeszcze mocniej zamieszać widzowi w głowie. Warto zauważyć, że bracia Russo umiejętnie połączyli przy tym ideę kina rozrywkowego naładowanego wybuchami, kreatywnością oraz poczuciem humoru z intrygującą i złożoną fabułą.

Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierzto kino najwyższych lotów, dorównujące fantastycznemu Iron Manowi 3 oraz przewyższające pozostałe, wielokrotnie nijakie obrazy Marvela. To produkcja, którą należy zobaczyć. Gorąco polecam! – Mateusz Michałek

Przeczytaj również naszą recenzje.



blog comments powered by Disqus