Filmowe podróże do krainy Oz

Autor: Redil
Korekta: Hagath
6 marca 2013

Na ekrany polskich kin wchodzi właśnie Oz Wielki i Potężny w reżyserii Sama Raimiego, zapowiadany jako widowiskowa, fantastyczna opowieść o jednym z najsłynniejszych czarodziejów na świecie. Premiera produkcji stanowi znakomitą okazję do cofnięcia się w czasie oraz prześledzenia filmowych losów krainy Oz od samego początku. 

Bohaterowie L. Franka Bauma

Książka dla dzieci L. Franka Bauma – Czarnoksiężnik z krainy Oz wydana w 1900 roku określana jest jako pierwszy utwór fantasy w amerykańskiej literaturze. Niemal natychmiast powieść zyskała sławę oraz uznanie wśród czytelników, nie dziwne więc, że autor nie potrafił rozstać się z wykreowanym przez siebie światem i napisał jeszcze 13 tekstów utrzymanych w tym uniwersum. Stosunkowo szybko powieść stała się też źródłem inspiracji dla ciągle raczkującego wówczas kina. Pierwsze niezdarne jeszcze, naiwne adaptacje powstawały już w dziesięć lat po opublikowaniu książki.

Bohaterowie znani z pierwszej, najsłynniejszej powieści, czyli pochodząca z Kansas Dorotka i jej przyjaciele (pies Toto, Strach na Wróble, Blaszany Drwal oraz Tchórzliwy Lew), a także oczywiście czarodziej Oz, powracali również w kolejnych tekstach, choć nie koniecznie zawsze w tym samym składzie. To oni przeważnie pojawiali się w filmach związanych z krainą, bywało jednak, że twórcy tych produkcji przedstawiali inne postaci znane z kart książek (np. Jack Pumpkinhead). Tak też jest w przypadku Oza Wielkiego i Potężnego, w którym nie będzie nam dane śledzić losów Dorotki. Poznamy za to dokładnie historię Czarnoksiężnika z krainy za tęczą.

Pierwsze filmy

Pierwsze próby filmowe związane z tekstami Bauma pojawiły się już w 1908 roku. Na potrzeby scenicznego show (Fairylogue and Radio-Plays), w którym rolę narratora pełnił sam autor, w studiu Williama Nicolasa Seliga - jednego z pionierów amerykańskiego przemysłu kinowego - powstawały krótkie, kilkuminutowe nagrania. Nieszczęśliwie dla Bauma projekt okazał się finansową klapą, sprawiając, że pisarz zadłużył się wobec Selig Polyscope Company. W efekcie posiadający polskie korzenie producent przejął prawa do zrealizowania obrazu, przy którym Baum nie mógł już mieć swojego udziału. W 1910 roku, współpracujący wcześniej przy Fairylogue and Radio-Plays, Otis Turner, nakręcił dla Seliga dzieło zatytułowane The Wonderful Wizard of Oz. Była to pierwsza próba zekranizowania całej historii, jednak ze względu na krótki czas trwania (około 13 minut) fabuła była mocno skompresowana oraz niespójna. Jedną z różnic względem oryginału stanowił sam sposób przeniesienia Dorotki z Kansas do krainy Oz. W książce bohaterka przetransportowana zostaje razem ze swoim domem, w filmie Turnera przelatuje zaś na stogu siana. W rolę Dorothy Gale wcieliła się wówczas późniejsza gwiazda kina niemego, znana głównie z występów u boku Harolda Lloyda – Bebe Daniels.

L. Frank Baum nie dawał jednak za wygraną. Po kilku latach udało mu się założyć własne studio nagraniowe  - The Oz Film Manufacturing Company, w które nie inwestował już jednak swoich pieniędzy (ciągle zmagał  się z kłopotami finansowymi). Jak sama nazwa sugeruje, studio skupiało się na ekranizowaniu powieści Bauma. W 1914 zrealizowano trzy filmy, do których autor oficjalnie pisał tylko scenariusze, choć faktycznie odgrywał ważną rolę niemal na każdym szczeblu produkcji. Krótkometrażówki, między innymi His Majesty, the Scarecrow of Oz, mimo przychylnych słów krytyki nie odniosły sukcesu komercyjnego, a Baum ponownie musiał przełknąć gorycz porażki. Studio popadło w tarapaty finansowe i nawet realizacja obrazów dla starszej widowni oraz zmiana nazwy nie przyniosły rezultatu. Ostatecznie pisarz powierzył firmę swojemu synowi Frankowi Joslynowi. Sam zmarł w 1919 roku, nie doczekawszy wybitnej ekranizacji swojego dzieła, o jakiej zapewne marzył.

Zdaje się, że nad krainą za tęczą ciążyła jakaś klątwa. Kolejne próby ekranizacji prozy Bauma spotykały się kiepskim przyjęciem przez widzów. Nie inaczej było w przypadku pełnometrażowego filmu z 1925 roku, dziś już raczej zapomnianego Czarodzieja z Oz. Komedia, w której fabuła znacznie odbiegała od pierwowzoru (dość powiedzieć, że między Dorotką a Blaszanym Drwalem i Strachem na Wróble powstał trójkąt miłosny), a jedną z ról odgrywał Stan Laurel z nieśmiertelnego duetu znanego w Polsce jako Flip i Flap, okazała się na tyle drogą porażką, że doprowadziła studio, w którym powstała, do bankructwa. Czarne chmury krążyły więc nad bohaterami powieści Bauma, którzy zdecydowanie lepiej czuli się na papierze niż na celuloidowej taśmie. Era kina niemego wyraźnie im nie służyła.

Somewhere over the rainbow

Przełom nastąpił w 1939 roku. Czarnoksiężnik z Oz w reżyserii Victora Fleminga, twórcy powstałego w tym samym okresie Przeminęło z wiatrem, okazał się ogromnym sukcesem artystycznym i nie bez przyczyny uzyskał z czasem miano niepodważalnego klasyku oraz jednego z najlepszych filmów familijnych wszech czasów. Wytwórnia MGM początkowo nie mogła jednak liczyć na wielkie zyski, dopiero ponowne wkroczenie produkcji na ekrany kin po dziesięciu latach od pierwotnej premiery pozwoliło twórcom „wyjść na czysto”. Jednak kolejne reedycje, a przede wszystkim emisje telewizyjne pozwoliły na przełomie kilkudziesięciu lat przynieść studiu bardzo satysfakcjonujący dochód. Znacznie większy był jednak sukces artystyczny. Czarnoksiężnik z Oz był nominowany do Złotej Palmy, a w 1940 roku zdobył dwa Oscary: za muzykę oraz piosenkę, natomiast w kategorii Najlepszy Film musiał uznać wyższość epickiego Przeminęło z wiatrem. Co ciekawe, Fleming w momencie kręcenia historii Scarlett O’Hary, miał już gotowy materiał do Czarnoksiężnika. Za dnia pracował więc na planie zdjęciowym z Vivien Leigh oraz Clarkiem Gable, wieczorami zaś montował historię Dorotki.

Jak pokazywały poprzednie przykłady, popyt na kino familijne nie był w tamtym okresie szczególnie duży, tym bardziej, jeśli filmy kierowane były tylko do najmłodszych widzów. Dlatego też MGM podjęło spore ryzyko decydując się na realizację tego projektu. Jednak sukces, jaki kilka lat wcześniej odniosła disneyowska Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków zachęcał do podążania tą drogą. Należało stworzyć obraz stanowiący atrakcję zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Twórcy postanowili więc wykorzystać interesujący chwyt znany z hitu Disneya. Złą Czarownicę zamierzano przedstawić jako piękną i ponętną. Wybrana do tej roli Gale Sondergaard (dostrzeżona trzy lata wcześniej przez producenta filmu – Mervyna LeRoya), dzięki swej dość egzotycznej jak na amerykańskie warunki urodzie, zapewne miałaby okazję stworzyć wyjątkowo diaboliczną kreację, gdyby nie to, że pomysł jednak upadł. Twórcy zdecydowali się bowiem ostatecznie oprzeć na znanym schemacie zielonej i brzydkiej wiedźmy. Sondergaard nie zamierzała dać się oszpecić charakteryzatorom, przez co zmuszona była zrezygnować z roli. Koniec końców zastąpiła ją Margaret Hamilton, która bez problemu sprostała wymaganiom stawianym jej przez producentów, przypłacając to uszczerbkiem na zdrowiu. Spece od efektów specjalnych doprowadzili ją bowiem dwukrotnie do oparzeń skóry. Żadnych więcej fajerwerków!  - mówiła po powrocie ze szpitala i trudno się dziwić takiej reakcji.

To właśnie obsada okazała się największą zaletą produkcji. Aktorzy, którzy wystąpili w tamtej wersji, do dzisiaj nieodłącznie kojarzeni są ze swymi rolami. Działa to też w odwrotną stronę, bowiem Dorothy Gale, mimo że przez lata wcielało się w nią wiele innych aktorek, już zawsze posiadać będzie twarz Judy Garland. W jednej z pierwszych scen aktorka wykonała słynną balladę: Over the rainbow, z którą później była identyfikowana. Piosenkę przez lata powtarzali po niej najsłynniejsi światowi artyści z Frankiem Sinatrą, Ericiem Claptonem oraz Bobem Marleyem na czele. Dla Garland  - jednej z największych dziecięcych gwiazd amerykańskiego kina (do tego miana pretendowała także Shirley Temple, którą jako pierwszą przymierzano do roli Dorotki) - związek z wytwórnią MGM był zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Dzięki występom dla studia zyskała status niekwestionowanej gwiazdy, a za rolę w Czarnoksiężniku z Oz otrzymała honorowego Oscara. Filmy z jej udziałem powstawały jednak niemal taśmowo, dlatego, aby uniknąć przemęczenia, producenci „faszerowali” ją oraz innych młodych aktorów amfetaminą. Doprowadziło to do jej silnego uzależnienia od narkotyków, co przełożyło się na późniejsze załamania nerwowe, depresje, a po latach – śmierć z przedawkowania.

MonumentalnośćCzarnoksiężnika z Oz przejawia się dosłownie w każdej przedstawionej na ekranie scenie. Wspaniałe dekoracje, imponująca scenografia oraz robiące wrażenie efekty specjalne złożyły się na sukces produkcji. Dodatkowo gigantyczne plany zdjęciowe po brzegi wypchane były tłumami statystów. O setce liliputów wcielających się w Munchkinów do dzisiaj krążą legendy, do których po latach nawiązał Steve Rash w swoim dziele o wymownym tytule: Under the Rainbow. Producenci nie szczędzili pieniędzy decydując się zrealizować film w Technicolorze. Początkowo obraz prezentowany jest w sepii, kolor pojawia się dopiero, gdy bohaterka trafia do krainy Oz, co tworzy bardzo interesujący efekt zestawienia ze sobą obu światów. Podobny zabieg wykorzystali kilka lat później między innymi twórcy Błękitnego ptaka z Shirley Temple w roli głównej, a idąc dalej, śladów takiego zastosowania można doszukiwać się nawet w Stalkerze Andrieja Tarkowskiego. Uniwersalny charakter oraz liczne wartości, którymi cechowały się teksty Bauma, nareszcie mogły wybrzmieć na ekranie, a bohaterowie przemówili własnym głosem. Wszystko to sprawiło, że obraz Fleminga urósł do rangi arcydzieła.

Czarnoksiężnik z krainy Muppetów, polska Dorotka i Michael Jackson

Do dnia dzisiejszego powstało całe mnóstwo produkcji nawiązujących już nie tyle do prozy L. Franka Bauma, co do filmu z 1939 roku. Oprócz aktorskich dzieł  kinowych składają się na nie także animacje, czy seriale telewizyjne. Nierzadko twórcy decydowali się parodiować obraz Fleminga (do Oz zaglądali bohaterowie Toma i Jerry’ego, Muppetów, czy Futuramy), a nawet cytować w najróżniejsze sposoby. Słowa Dorotki wypowiedziane przez nią, kiedy pojawiła się w po drugiej stronie tęczy - "Toto, I've a feeling we're not in Kansas anymore.", parafrazowane powracały w dziesiątkach produkcji, żeby wspomnieć chociażby o pułkowniku Quaritchu zwracającym się do swoich ludzi w Avatarze.

Jednym z ważniejszych filmów jest disneyowski Powrót do krainy Oz (1985), będący sequelem dzieła Fleminga. Ciekawostką jest, że tytuł ten zapisano w Księdze Rekordów Guinnessa jako kontynuację, która powstała w najdłuższym czasie od oryginału (po 46 latach). Wcielająca się w Dorotkę Fairuza Balk była tymczasem o 5 lat młodsza od Judy Garland, gdy ta występowała w produkcji z 1939 roku. Scenariusz, autorstwa Waltera Murcha, prezentował się bardzo mrocznie i posępnie. Twórca zamierzał przedstawić krainę Oz w nieco innej, niespotykanej wcześniej stylistyce. Mało przychylni takiej wersji producenci zmusili jednak Murcha do wprowadzenia zmian w tekście mających za zadanie nadać filmowi nieco lżejszego tonu oraz uzupełnić ją większą ilością humoru. Scenarzysta, będący jednocześnie reżyserem obrazu, przystał na to niechętnie.

Nie sposób nie wspomnieć również o musicalu The Wiz (1978) w reżyserii Sidneya Lumeta. Uwspółcześniona wersja klasycznej baśni rozgrywa się w wielkomiejskiej scenerii. Bohaterowie znani z kart prozy Bauma przeżywają swoje przygody przy dźwiękach elektronicznych rytmów, na tle kolorowych neonów, oświetlonych nocą wieżowców oraz ciągnących rzędem taksówek. Historia Dorothy (nauczycielki w przedszkolu) została przeniesiona na ekrany kin ze sceny na Broadwayu, a w główne role wcieliły się takie gwiazdy muzyki, jak Diana Ross czy Michael Jackson.

Od początku lat 80 masowo zaczęły powstawać przeróżne wersje przygód Dorotki i jej przyjaciół. W dobie wchodzących na rynek VHS-ów raz po raz wydawano filmy przeznaczone na ten nośnik. Nie brakowało seriali telewizyjnych, zarówno aktorskich jak też animowanych. Prozę Bauma adaptowali na swój sposób Japończycy, Brazylijczycy, czy Rosjanie. Nawet Polacy mieli swój udział w rozsławieniu losów Dorotki. W latach 1983-1989 pierwszy raz emitowano rodzimą produkcję zatytułowaną W krainie czarnoksiężnika Oza.

Jedną z bardziej oryginalnych jest telewizyjna seria Tin Man (w Polsce emitowana jako Blaszany bohater) z 2007 roku. Fabularnie bardzo luźno bazuje na powieści Bauma. W serialu kraina O.Z. (outer zone) zupełnie nie przypomina kolorowych obrazków znanych z innych filmów. Noszący inne imiona bohaterowie też zyskali zupełnie nowy wygląd. Na ich drodze stają szaleńcy oraz opętane przez złe moce czarownice, a wszystko utrzymane jest w mrocznych tonach science-fiction. Nic dziwnego więc, że nowe spojrzenie na klasyczną historię zyskało sobie wiernych fanów.

We're off to See the Wizard

We're off to See the Wizard to jedna z najpopularniejszych piosenek, jakie pojawiły się w  Czarnoksiężniku z Oz z 1939 roku. Dorotka śpiewała ją razem z Munkchinami, gdy dowiedziała się, że aby wrócić do Kansas, musi poprosić o pomoc wszechmocnego Czarnoksiężnika. Kim więc jest tajemniczy Oz? Naprawdę nazywa się Oscar Zoroaster Phadrig Isaac Norman Henkel Emmannuel Ambroise Diggs, w skrócie – Oscar Diggs. Podobnie jak Dorotka pochodzi z naszego świata. Urodził się w Omaha, w stanie Nebraska i był synem polityka. Zatrudnił się w cyrku, gdzie miał za zadanie zabawiać widzów wzbijając się w powietrze balonem. Od pierwszych liter dwóch swoich imion utworzył inicjały „OZ”, które wyraźnie oznaczył na balonie (z pozostałych imion układa się słowo PINHEAD, czyli w wolnym tłumaczeniu „głupiec”). Pewnego razu sztorm przenosi go wraz z balonem do krainy Oz, której mieszkańcy, ujrzawszy go zstępującego z nieba, biorą go za czarodzieja i ustanawiają władcą kraju.

Przez ponad 100 lat w postać Oza wcielało się wielu znakomitych aktorów. Najsłynniejsza pozostaje oczywiście kreacja Franka Morgana z filmu Victora Fleminga, szczególnie dlatego, że oprócz Oza, aktor zagrał tam także pięć innych postaci, wliczając w to zabawnego strażnika bramy. Jednak poza Morganem Oza grali między innymi Hobart Bosworth, Richard Pryor czy Richard Dreyfuss. Choć to niemal najważniejszy bohater w całej opowieści, najczęściej był jednak niedoceniany, ponieważ na ekranie pojawiał się przeważnie na krótką chwilę. Najnowszy film Sama Raimiego ma szansę to zmienić, bowiem w całości będzie poświęcony właśnie temu bohaterowi: jego przybyciu do Oz, przejęciu władzy oraz rywalizacji z trzema czarownicami. Produkcja ma przedstawiać wydarzenia rozgrywające się przed tymi ukazanymi w dziele z 1939 i ma stanowić dla niej oficjalny prequel.

Głównymi kandydatami do reżyserii Oza Wielkiego i Potężnego byli Sam Mendes (Skyfall) i Adam Shankman (Opowieści na dobranoc), jednak ostatecznie to właśnie Samowi Raimiemu przypadła ta rola, co było o tyle zaskakujące, że twórca ten specjalizował się dotychczas głównie w horrorach pokroju Martwego zła, a nie w produkcjach familijnych. Tymczasem do roli Oza początkowo przymierzano Roberta Downeya Jr. oraz Johnny’ego Deppa, wreszcie jednak przypadła ona gwieździe Genezy planety małp - Jamesowi Franco. Wygląda również, że twórcy filmu zdecydowali się uczynić to, na co ostatecznie nie odważyli się producenci Czarnoksiężnika z Oz, mianowicie w rolach czarownic obsadzili Milę Kunis, Rachel Weisz oraz Michelle Williams, co stanowi wystarczającą zachętę dla starszych widzów. Obsada prezentuje się więc imponująco, podobnie jak zwiastuny, które zapowiadają barwne oraz naładowane efektami specjalnymi widowisko, utrzymane w stylistyce burtonowskiej Alicji w Krainie Czarów. O tym jednak, czy dzieło Raimiego będzie mogło konkurować z filmem Fleminga, przekonamy się odwiedzając kino.



blog comments powered by Disqus