Jak wypadły pierwsze odcinki waszych ulubionych seriali?

Autor: Hagath, Olga "Bombeletta" Kowalska, Temptershell
Korekta: Hagath
12 października 2013

Prezentujemy Wam naszą ocenę pierwszych odcinków najpopularniejszych amerykańskich seriali. Część z nich to debiuty, ale nie zapomnieliśmy również o pozycjach „znanych i lubianych”. Zapraszamy do lektury i dyskusji w komentarzach!

Uwaga na spoilery: w przypadku kontynuacji spodziewajcie się nawiązań do poprzednich sezonów, a w przypadku Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D. - do filmów związanych z serialem!

Hagath:

PERSON OF INTEREST

Pierwszy odcinek nie ujawnia przed widzem niczego nadzwyczajnego. Główni bohaterowie ratują kolejną osobę, a Carter próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości (teraz jest zwykłym oficerem, nie detektywem). Jedynym ciekawym wątkiem jest chyba tylko historia hakerki Root, która znajduje się w szpitalu psychiatrycznym, wciąż mając kontakt z maszyną. Ewentualne główne zagrożenie, z jakim bohaterowie będą mieli do czynienia w ciągu sezonu, zostaje zasugerowane dopiero w odcinku drugim.

SLEEPY HOLLOW

Motyw jeźdźca bez głowy powtarzał się już wielokrotnie. Tym razem całą historię przeniesiono do czasów współczesnych. Jeździec bez głowy niesie śmierć w XXI-wiecznym Sleepy Hollow. Wraz z nim do życia powraca Ichabod Crane. Mężcyzzna musi odnaleźć się w nowej sytuacji i z pomocą pewnej czarnoskórej policjantki powstrzymać apokalipsę.

Serial według mnie miał potencjał, ale trochę przeszkadza mi taka próba zarobienia na postaci Crane’a. Osobiście wolałabym, żeby głównym bohaterem był np. jakiś jego potomek - łatwiej byłoby mi przełknąć całą fabułę. Do tego szkoda, że zrobił się z tego kolejny procedural: jeden odcinek, jedna akcja mająca powstrzymać siły zła. Dobrze się to ogląda, ale w sumie nic więcej.

BIG BANG THEORY

Pierwszy odcinek siódmego sezonu Teorii Wielkiego Podrywu został podzielony na dwie części, które wyemitowano tego samego dnia. Penny i Sheldon próbują razem sobie zorganizować czas, skoro najważniejsza dla nich osoba wyjechała, a Amy i Bernadette są razem na konferencji naukowej poza miastem, co nadaje trochę nowego wymiaru ich przyjaźni i prowadzi do naprawdę wielu zabawnych sytuacji. Raj z kolei szuka nowej dziewczyny z pewną pomocą Howarda.

Szczerze mówiąc, pierwszy odcinek nie „powala na kolana”. Jest tylko kilka zabawnych gagów, głównie związanych z wyjazdem Leonarda oraz Amy i Bernadette. Według mnie, dopiero dwa ostatnio wyemitowane odcinki były naprawdę komiczne i stały na dużo wyższym poziomie niż otwarcie siódmego sezonu.

MARVEL’S AGENTS OF S.H.I.E.L.D.

Jeden z tegorocznych debiutów. Ten serial każdy będzie oceniał różnie w zależności od tego, jakie miał oczekiwania. Jeśli komuś przypadł do gustu luźny, pełen dystansu i lekko przerysowany klimat Avengers – będzie wniebowzięty. Serial zresztą w pewnym sensie wykorzystuje motyw ze wspomnianego filmu: agent Coulson próbuje zebrać drużynę, która też nie zawsze potrafi się dogadać. Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D. to komedia akcji i jako taką należy tę produkcję traktować. Osobiście bardzo podoba mi się dystans twórców do opowiadanej historii. Nikt tutaj nie sili się na nadmierny realizm, produkcja często parodiuje popularne zagrywki w ekranizacjach komiksów (tekst „With great power comes… a ton of weird crap!”) czy nawet śmieje się sama z siebie (żarty z tego, dlaczego cała drużyna jest piękna i młoda).

Sam pierwszy odcinek jest pełen akcji i wszechobecnego humoru, fani zauważą również nawiązania oraz wątki z filmów Marvela ostatnich lat. Na pewno też zostanie tu rozwiązana niejedna tajemnica (już w pierwszym odcinku sugerowano, że odratowanie agenta Coulsona po tym, jak Loki przebił go włócznią w Avengers, wcale do prostych i oczywistych nie należało).

Podobnie też, jak ostatnie filmy serii, Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D. są skierowane praktycznie do widza w każdym wieku. Jeśli jednak ktoś szuka serialu poważnego, zajmującego się dogłębnie przeżyciami poszczególnych bohaterów, woli mroczne rozwiązania fabularne czy ma już dość procedurali – ten serial mu się nie spodoba.

PAMIĘTNIKI WAMPIRÓW i THE ORIGINALS

Te dwa seriale omówię razem, ponieważ okazuje się, że mają jeszcze więcej związków niż mogłoby się początkowo wydawać. Otóż ewidentnie w całej historii pojawiło się zbyt dużo wątków, dlatego też twórcy postanowili wyciągnąć od stacji CW jeszcze więcej pieniędzy, robiąc drugi serial o wampirach. I tak Pamiętniki wampirów skupiają się na akcji w Mystic Falls oraz walce z Sylasem, a także pierwszych dniach Eleny i Caroline w college’u, natomiast The Originals zajmuje się wątkiem Klausa w Nowym Orleanie. Niestety, o ile pierwszy odcinek Pamiętników wampirów jest w miarę interesujący, o tyle otwarcie The Originals to głównie powtórzenie większości scen z dwudziestego odcinka czwartego sezonu Pamiętników wampirów zatytułowanego… The Originals.

Temptershell:

WE ARE MEN

Co wyjdzie z połączenia nieznośnego Tony’ego Shalhouba (Detektyw Monk), irytującego Kala Penna (Doktor House) i egocentrycznego Jerry’ego O'Connella (Sliders – Piąty Wymiar)? Komediowy sitcom, w którym widzimy świat oczami facetów. Czterech nieudaczników uchodzących za pępek świata, a z którymi żadna kobieta na dłuższy związek się nie odważyła. Przezabawne teksty, świetny komizm sytuacji i co najważniejsze – genialni aktorzy. Dla facetów pozycja obowiązkowa, a dziewczyny pewnie chętnie dowiedzą się, jak niektórzy goście postrzegają świat.

ELEMENTARY

Genialny powrót do genezy serialu, czyli Wielka Brytania i inspektor, jakiego brakowało w pierwszym sezonie. Intrygi zaczynają być bardziej sensowne, a scenarzyści poszerzając spektrum postaci przewijają wątki znane wyłącznie fanom opowiadań z Sherlockiem Holmesem w roli głównej.  Fani zagadek i nieszablonowych kryminałów będą zachwyceni.

MORTAL KOMBAT: LEGACY

Mortal Kombat: Legacy II, to drugi sezon internetowego serialu na podstawie serii gier z uniwersum Mortal Kombat. Calutki 9-odcinkowy sezon jest już dostępny w sieci.

Pierwszy sezon był łagodnym wprowadzeniem w realia bardzo sensownego widowiska osadzonego w świecie Mortal Kombat, pokazał, co może uzyskać Machinima i jak bardzo dobrych aktorów można zatrudnić. Zaprezentowano również, jak bardzo można urzeczywistnić pokręcone biosy postaci, lecz producenci skupili się za bardzo na życiorysach zamiast na tytułowym turnieju. Pojedynków ukazano mało i trzeba było bardzo długo czekać na kontynuację. MK:L II pokazuje uzupełnione historie głównych postaci, dostajemy przełożoną na aktorską wersję opowieść znaną z pierwszych gier serii oraz wątki z, jak na razie, ostatniej odsłony o numerze roboczym „9”. Reasumując, poza krótkimi odcinkami i bardzo patetycznymi rozmowami bohaterów jest to świetnie skrojone widowisko pod względem fabularnym. Jakby połączyć 10 odcinków, to otrzymamy prawie calutki pełnometrażowy film.

AMERICAN HORROR STORY: COVEN

Amerykański Horror powraca z niewiarygodną siłą przekonywania. Nowy Orlean, jak wiadomo, stanowi centrum zjawisk nadnaturalnych, a historie wampirów, wilkołaków i czarownic to chleb powszedni mieszkańców tego klimatycznego miasta, więc czemu nie opowiedzieć całemu światu, jaką siłę posiadają te opowieści? American Horror Story w trzecim sezonie zatytułowanym Coven wciąga nas w szaloną podróż po drogach i bezdrożach współczesnych czarownic, muszących sobie radzić w tych niedogodnych czasach, w których każda kamera i Internet to najgorszy wróg magii. Pierwszy odcinek nie bawi się z widzem w kotka i myszkę, nie czaruje i nie otumania, jak było to w poprzednich sezonach. Dostajemy konkretne, makabryczne sceny bez cienia tabu i cenzury, a jakby tego było mało, to klimatyczna muzyka i genialny montaż wystarczy, aby wzbudzić gęsią skórkę. Gorąco polecam!

SUPERNATURAL

Dla wielu jest to najukochańszy serial fantasy, łączący wątki zarówno religijno-mitologiczne jak i tematykę miejskich legend oraz ikon popkultury rozkręca się już w pierwszym odcinku nowego sezonu. Spodziewałem się, że po ponad 8 wspólnie spędzonych latach, bracia Winchesterowie nie mogą już niczym zaskoczyć, a jednak i w tym rozpoczęciu serii mamy fantastyczne zwroty akcji i trafiony komizm sytuacji, którego tak brakowało mi na początku wcześniejszego sezonu.

Wracając do punktu wyjścia, jakim jest zaskakujące zamieszanie w „niebie” (aby nie zdradzać szczegółów), mamy świetny rekonesans zarówno na początku odcinka w prologu, jak i pod koniec epizodu. Świetna muzyka i całkowita zmiana dwójki bohaterów wprowadza nas na nowe tory tych serialowych wyjadaczy.

Olga "Bombeletta" Kowalska

HOMELAND

Po intensywnym w przeżycia wewnętrzne bohaterów sezonie pierwszym i przepełnionym szybką akcją sezonie drugim, przyszedł czas na trzecią odsłonę jednego z ciekawszych thrillerów sensacyjnych ostatnich lat. Dramatyczne oraz wyjątkowo tragiczne w skutki wydarzenia finałowego odcinka poprzedniego sezonu nie pozostawiają widzom żadnych złudzeń - Nicolas Brody (rewelacyjnie odgrywany przez Damiana Lewisa) stał się wrogiem nr 1 Stanów Zjednoczonych, a agentka Carrie (w tej roli nagrodzona Emmy Claire Danes) straciła status jednej z najlepszych agentek, kompromitując się romansem z terrorystą i tym samym narażając życie innych. Nic już nigdy nie będzie takie samo, jak przed atakiem na siedzibę CIA.

Sezon trzeci zapowiada się na najbardziej przesiąknięty emocjami. Już zwiastun i pierwszy odcinek zatytułowany Tin Man is Down udowodniły, że każdy z bohaterów stanie przed dramatycznymi wyborami, piętnującymi ich całe dotychczasowe życie. Każdy z nich utracił coś ważnego i będą próbować odzyskać to za wszelką cenę. Nie będzie półśrodków, a żadne pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi. Każdy poniesie odpowiedzialność za swoje wybory. Zaczyna się czas pokuty, odkupienia i walki o wyjaśnienie prawdy. Nie będzie łatwo. Jak na razie zapowiada się sezon doskonały, który połączy dotychczasowe wewnętrzne rozterki bohaterów z mocną, brutalną akcją.




blog comments powered by Disqus