Listopadowy przegląd filmowy

Autor: Allan, Hagath
7 listopada 2013

Sporo premier, ale głównie są to produkcje poważne, cieszące się większą popularnością w kinach studyjnych niż sieciowych. Niemniej, dla fanów fantastyki jest to miesiąc dość ważny - do kin wejdą sequele Thora oraz Igrzysk śmierci. Jednocześnie, choć ciężko w to uwierzyć, w tym miesiącu w kinach nie pojawi się żaden nowy horror.

Pieta  (Pi-e-ta), premiera 1 listopada

Gang-do (Jeong-jin Lee) trudni się ściąganiem długów od tych, którzy mieli nieszczęście pożyczyć pieniądze od gangsterów. Idealnie nadaje się do tego zadania. Kompletnie pozbawiony skrupułów, głuchy na jakiekolwiek prośby, z zimną krwią okalecza dłużników, aby mogli uzyskać odszkodowanie i spłacić swoje zaległości wraz z wysokimi odsetkami. Z wyjątkową perfidią obmyśla coraz to nowe tortury. Pewnego dnia w jego domu pojawia się tajemnicza kobieta, Mi-son (Min-soo Joo). Twierdzi, że jest matką, która porzuciła go po urodzeniu.

Allan: Widziałem zaledwie jeden film Kim Ki-duk’a, Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna, którego seans znudził mnie tak bardzo, że skłonny byłbym wyłącznie po informacji, kto jest reżyserem Piety zrezygnować z seansu. Zwiastun przywodzi na myśl jednak dzieła innego koreańskiego reżysera Chan-wook Park. Może więc warto dać szansę temu filmowi, zważywszy również na to, że wygrał on Złotego Lwa na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji.

Hagath: Tego typu klimatyczne dramaty wolę oglądać w domowym zaciszu. Szczególnie, że ten zapewne będzie szokujący i nietuzinkowy.

Thor: Mroczny świat (Thor: The Dark World) , premiera 8 listopada

Thor: Mroczny świat to kontynuacja przygód Thora, który nie ustaje w walce o ocalenie Ziemi i pozostałych Ośmiu Królestw przed tajemniczym, starszym niż wszechświat wrogiem. Po wydarzeniach z filmów Thor i Avengers, Thor próbuje zaprowadzić porządek w kosmosie, ale starożytna rasa, dowodzona przez mściwego Malekitha powraca, by zepchnąć wszechświat w ciemność. Stając do walki z wrogiem, którego nie może pokonać nawet Asgard pod wodzą Odyna, superbohater musi udać się na niebezpieczną wyprawę, podczas której ponownie zjednoczy siły z Jane Foster i poświęci wszystko, by ratować nas wszystkich.

Allan: Czyli zapowiada się powtórka z rozrywki. Poprzedniego Thora obejrzałem dopiero na Blu-Ray. Opowieść o Bogu, który pomaga ludziom nie należała do moich ulubionych w pierwszej fazie filmów Marvela, ale nie była również na ostatnim miejscu (niechlubnym zwycięzcą był Hulk). Rozważam wizytę w kinie, ale ponieważ dobrych propozycji filmowych w pierwszych tygodniach listopada nie brakuje, jeżeli przegapię Thora w kinie – sądzę, że nic się złego nie stanie. Oczywiście efekty specjalne i wizualne dobrze pewnie zobaczyć na wielkim ekranie, ale po bilet na seans w kolejce (o ile takowe są możliwe) nie będę się ustawiał.

Hagath: Ja na pewno wybiorę się na sequel Thora, ponieważ uwielbiam uniwersum Marvela, a w tym przypadku również nawiązania do mitologii nordyckiej. Przed obejrzeniem pierwszej cześci również nie byłam zbytnio przekonana do połączenia komiksowego klimatu z mitologią Skandynawów, ale efekt pozytywnie mnie zaskoczył. I Allan, nie bój się, kolejki na pewno będą. Wystarczy spojrzeć na ogromne zainteresowanie tym tytułem (aż dwie sieci kin zorganizowały nocne maratony z premierowym pokazem tego filmu, więc to o czymś świadczy).

Kapitan Phillips (Captain Phillips), premiera 8 listopada

Kapitan Phillips to wielowarstwowy obraz porwania przez somalijskich piratów amerykańskiego kontenerowca Maersk Alabama, do którego doszło w 2009 roku. Dzięki charakterystycznemu spojrzeniu reżysera Paula Greengrassa, film jest jednocześnie przyspieszającym bicie serca thrillerem i złożonym portretem przedstawiającym skutki globalizacji. Kapitan Phillips skupia się na relacji kapitana kontenerowca Richarda Phillipsa (w tej roli dwukrotny zdobywca nagrody Akademii Tom Hanks) i dowódcy piratów Muse'a (Barkhad Abdi), który bierze go jako zakładnika.

Allan: Na ten film wierzę, że warto wybrać się do kina. Zapowiada się dobry hollywoodzki dramat w najlepszym wykonaniu. Zagraniczni recenzenci zachwycali się i obrazem i występem Toma Hanksa. Reżyser Paul Greengrass udowodnił, że radzi sobie zarówno na polu kina akcji, jak i dramatu (Green Zone, Lot 93). Wraz ze scenarzystą Billym Ray’em (Plan lotu, Ściśle tajne – Breach) mogli stworzyć ciekawe kino. Wizyta w kinie obowiązkowa.

Hagath: Zwiastuny prezentują się bardzo obiecująco. Do tego historia przedstawiona w filmie jest ciekawa sama w sobie, więc obraz raczej nie spowoduje u widzów uczucia zawodu.

Wenus w futrze (La Vénus à la fourrure), premiera 8 listopada

Głównym bohaterem Wenus w futrze jest Thomas, reżyser poszukujący do swojej nowej sztuki odtwórczyni głównej roli. Wyczerpujący casting do nowego spektaklu nie przynosi rezultatu. Żadna z kandydatek nie nadaje się do roli kobiety, która zawiera umowę z mężczyzną, by uczynić z niego niewolnika. Zrezygnowany reżyser już zbiera się do wyjścia, gdy do teatru wpada Wanda. Wydaje się bezczelna, niewychowana, zdesperowana i nieprzygotowana. Gdy Thomas niechętnie zgadza się dać jej szansę, aktorka przechodzi oszałamiającą metamorfozę.

Allan: Roman Polański w swojej autobiografii Roman gorzko żartował, że krytycy przy okazji premiery jego najnowszego filmu zawsze piszą, iż poprzedni był lepszy. Nie widziałem jeszcze żadnego filmu Polańskiego w kinie, czas to zmienić. Szczególnie, że materiał zaprezentowany w zwiastunie prezentuje się doskonale. Zaledwie dwoje aktorów, ale za to jakich: Mathieu Amalric i Emmanuelle Seigner doskonale do siebie pasują na ekranie.

Hagath: Film raczej nie zawiedzie. Polański pewnie znów podbije serca widowni.

Wyścig (Rush), premiera 8 listopada

Nie było kobiety, która była w stanie im się oprzeć. Napędzani adrenaliną. Żyjący na wysokich obrotach. Dwaj najlepsi kierowcy Formuły 1 pokażą, ile trzeba mieć odwagi, żeby zasłużyć sobie na miano prawdziwej legendy. Przekonani, że śmierć zdarza się innym, przekroczą wszelkie granice. Prawdziwa, wciskająca w fotel historia Nikiego Laudy i Jamesa Hunta, to najbardziej oczekiwany film roku.

Allan: Opis filmu wydaje się być napompowany oktanami bardziej niż to wskazane, bo zwiastun prezentuje się po prostu przyzwoicie, ale nie na tyle, żeby wybierać się do kina. Może dlatego, że nigdy nie byłem fanem Formuły 1. Seans pewnie dopiero wtedy, gdy film trafi na BD/DVD.

Hagath: Zwiastuny zapowiadają interesujący dramat, przyozdobiony widowiskowymi scenami wyścigów. Niemniej, oficjalny opis tego film kest wręcz tragiczny i może zmylić co poniektórych widzów. Chętnie obejrzę ten film, gdyż historia Nikiego Laudy jest naprawdę bardzo fascynująca i ciekawi mnie, w jaki sposób przedstawią ją twórcy Wyścigu.

Największy z cudów (El Gran milagro), premiera 8 listopada

Największy z cudów to porywający, pełnometrażowy film animowany dający nowe spojrzenie na cud, jakim jest Msza Święta Kościoła katolickiego z aniołami i demonami w tle. Fabuła skupia się na trzech osobach, które spotykają się na tej samej Mszy Świętej z powodu życiowych kryzysów, z jakimi walczy każdy z nich. Msza Święta nie jest dla nich niczym nowym, ale nie są w stanie zrozumieć jej prawdziwego znaczenia.

Allan: Brak mi słów. Nie chodzi o kwestie przekonań, ale zwiastun tej produkcji prezentuje się dramatycznie źle. Niezbyt dobrze znoszę jakąkolwiek indoktrynację – więc uważam, że dla takich produkcji nie powinno być miejsca w kinach.

Hagath: Allan, nic dodać, nic ująć. Już sam opis mnie odrzucił, a zwiastun tylko potwierdził, iż będę się trzymać od tej produkcji z daleka. Czułam się, jakbym oglądała religijną zapowiedź The Sims.

Bilet na Księżyc, premiera 8 listopada

Rok 1969. Fascynujący się lotnictwem Adam (Filip Pławiak) zostaje powołany do wojska. Jednak, ku własnemu rozczarowaniu, dostaje przydział do służby w... Marynarce Wojennej. Z Antkiem (Mateusz Kościukiewicz), starszym bratem, wyruszają nad morze. Podczas kilkudniowej podróży przez Polskę odwiedzają starych znajomych i zawierają nowe znajomości. Antek – niepoprawny podrywacz i król nocnych lokali – chce przygotować nieśmiałego brata do życia. Jednak spotkanie z piękną i tajemniczą kobietą (Anna Przybylska) wywoła mnóstwo komplikacji w życiu Adama, inicjując serię zaskakujących wydarzeń.

Allan: Nie bez powodu trudno znaleźć zwiastun tej produkcji, zrealizowana w klimacie Sztosu – jako sentymentalna podróż do czasów „vintage” wydaje się, że powstała po to, by zaprezentować wyniki cudownego ożywienia biustu pewnej aktorki. Plus jeden zabawny tekst Andrzeja Chyry – ale skoro jest we zwiastunie, jaki sens oglądać cały film?

Hagath: Po raz pierwszy zwiastun tej produkcji widziałam w kinie i zrobił na mnie całkiem dobre wrażenie. Luźny, zabawny film o dorastaniu. Co więcej, wygląda na to, że warto śledzić karierę Mateusza Kościuszkiewicza, gdyż pojawia się w coraz większej liczbie filmów i to w bardzo zróżnicowanych rolach.

Światła rampy (Limelight), premiera 8 listopada

W przededniu I Wojny Światowej stary, zapomniany clown Calvero (Chaplin) dożywa swoich dni, topiąc rozgoryczenie w alkoholu. Jego życie zmienia się w chwili, w której ratuje młodą tancerkę Terry (Claire Bloom) od otrucia się gazem. Calvero pomaga niedoszłej samobójczyni zdobyć pieniądze na leczenie i zakochuje się w dziewczynie. Czule pielęgnowana Terry odzyskuje zdrowie i zaczyna występować, tym razem z sukcesem. Próby powrotu Calvero na scenę są mniej skuteczne. Tymczasem Terry zakochuje się w młodym kompozytorze, Neville'u, a Calvero znika z jej życia, nie chcąc stać na przeszkodzie jej szczęściu. Dziewczyna odnajduje go jednak na ulicy. Poruszony jej dobrocią Calvero postanawia wystąpić w koncercie charytatywnym... Tym wzruszającym i mądrym filmem Charlie Chaplin oddał hołd starym musicalom i rodzinnemu Londynowi. To także jedyna okazja ujrzenia wspólnego występu Chaplina z innym legendarnym komikiem – Busterem Keatonem.

Allan: Dziwnie ogląda się mówiącego Charlesa Chaplina. Ze względu na miejsce, jakie zajmuje ten film w historii kina, warto by go zobaczyć, może warto więc skorzystać z jednej z ostatnich okazji, żeby zobaczyć Chaplina na dużym ekranie?

Hagath: Praktycznie każdy film z Chaplinem jest warty obejrzenia ze względu na jego wkład w rozwój kina. Nie inaczej jest tym razem.

Jackass: Bezwstydny dziadek (Jackass Presents: Bad Grandpa), premiera 8 listopada

Johnny Knoxville powraca jako Irving Zisman. Razem ze swoim wnuczkiem Billym przemierzają Amerykę. Dziadka wyróżnia jednak bardzo niekonwencjonalne zachowanie...

Allan: Wiadomo, czego można spodziewać się po filmie wyprodukowanym pod szyldem Jackass. Będzie boleśnie, obrzydliwie, ale jak sugeruje zwiastun także zabawnie. Na trudy tygodnia pracy czasami nadaje się do relaksu także idiotyczna komedia, więc Bezwstydny dziadek może się sprawdzić. No i scena skopiowana z Małej Miss ciekawie portretuje Amerykę. Czyżby Knoxville – może przypadkiem – uchwycił społeczne zakłamanie? Jak dla mnie może być, chętnie film zobaczę.

Hagath: Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że Jackass powróci jeszcze na ekrany kin lub telewizorów, a tu proszę – wariaci kontratakują. Znów będzie bezczelnie i bezpardonowo. Chyba już trochę wyrosłam z tego szaleństwa, a sam film, jeśli obejrzę, to po premierze wydania cyfrowego, z jakąś większą grupą znajomych. Niemniej, duży plus należy się za napiętnowanie wyborów małych miss – mamusie robią dzieci na seksbomby, ale kiedy któraś z dziewczynek rzeczywiście się nią staje, są przerażone. Świetna scena!

Pięć tańców (Five Dances), premiera 8 listopada

Chip (Ryan Steele) jest utalentowanym, 18-letnim tancerzem, który niedawno przyjechał z Kansas do Nowego Jorku na stypendium w szkole baletowej. Tam został dostrzeżony przez Anthonego, który zaprosił go do swojego zespołu. Trwają właśnie intensywne próby do nowej choreografii. Między Chipem i drugim tancerzem Theo zaczyna rodzić się nieśmiała namiętność. Jednak Chip ma coraz większe problemy, żeby utrzymać się w Nowym Jorku. Nie może liczyć na pomoc rodziców, którzy woleliby, żeby wrócił do domu.

Allan: Nie jestem fanem filmów o tańcu, na ten więc się nie wybieram, ale bardzo fajnie, że ktoś w końcu odważył się połączyć popularne motywy kina młodzieżowego z tematyką LGBT. A jeszcze lepiej, że znalazł się dystrybutor, który wprowadzi film do polskich kin, swoją drogą ciekawe jak wiele kin zdecyduje się na projekcje.

Hagath: Ostatnio odczuwam pewien przesyt tematyki homoseksualnej w produkcjach filmowych, więc pewnie spasuję i daruję sobie ten film.

Wir (Vir), premiera 8 listopada

Druga połowa lat 90. w Belgradzie. Trójka młodych bohaterów, przyjaciół z dzieciństwa, właśnie dorasta. Starają odnaleźć się w wirze wydarzeń. W ciągu 48 godzin ich życie zmieni się kompletnie. Film opowiada trzy różne, przeplatające się historie. Bogdan jest agresywnym szefem belgradzkiej grupy skinów. Na jego postawę ma wielki wpływ jeszcze bardziej agresywny ojciec (w tej roli Emir Kusturica). Kale jest ostatnim żyjącym członkiem słynnego przestępczego klanu z mottem „Lepiej żyć jeden dzień jak król niż tysiąc lat jak niewolnik". Count jest artystą graffiti, który walczy ze swoimi demonami wojny rysując wir, który jak wierzy wciągnie kiedyś je wszystkie.

Allan: Czegoś takiego, jak zwiastun tej produkcji dawno już nie widziałem. Ogląda się go w skupieniu i z mieszanymi uczuciami. Nie wiem, czy chciałbym doświadczyć tego filmu w kinie, ale jestem go niesamowicie ciekawy. Mam nadzieję, że znajdzie się w dystrybucji DVD, bo wtedy po niego sięgnę.

Hagath: Co prawda w sieci można znaleźć tylko zwiastun w oryginalnej wersji językowej, widać, iż Wir jest produkcją dość interesującą i dającą do myślenia.

Adwokat (The Counselor), premiera 15 listopada

Najnowszy film legendarnego reżysera Ridleya Scotta, twórcy Gladiatora, Prometeusza, Łowcy androidów i Obcego – 8 pasażera ‘Nostromo‘. Thriller o szanowanym prawniku, usiłującym zerwać z handlem narkotykami, w który się uwikłał. Rewelacyjna obsada aktorska: Brad Pitt (Ciekawy przypadek Benjamina Buttona), Michael Fassbender (Prometeusz), nagrodzony Oscarem Javier Bardem (To nie jest kraj dla starych ludzi), Cameron Diaz (Co się zdarzyło w Las Vegas) i nagrodzona Oscarem Penélope Cruz (Vicky Cristina Barcelona).

Allan: Obsada marzeń, za kamerą  reżyser legenda, a scenarzystą jest zdobywca nagrody Pulitzera – o czym więcej w kinie można marzyć? Zwiastuny są rewelacyjne i tylko odrobina lęku, że przy tych wszystkich zachwytach może mnie spotkać rozczarowanie. Ale to tylko na chwilę pojawiające się myśli. Będzie legendarnie. Tego filmu na pewno nie przegapię w kinie.

Hagath: Nie dośc, że obsada sama w sobie jest wprost niesamowita, to jeszcze Cameron Diaz znów wciela się w rolę bezpardonowej, okrutnej, zdecydowanej kobiety, a przecież takie rolę wychodzą jej ostatnio najlepiej. Bardzo jestem ciekawa, jak zostanie przedstawiony motyw prawnika, który za bardzo zbliżył się nie do tych klientów, do których trzeba. Mam tylko nadzieję, że z thrillerem Ridley Scott poradzi sobie lepiej niż z Prometeuszem, który okazał się pełną absurdów porażką.

Historie rodzinne (Stories We Tell), premiera 15 listopada

Sarah Polley pokazuje historię swojej rodziny (którą sama poznała już jako dorosła osoba) z wielu perspektyw oraz swoje życiowe wybory jakich dokonywała do tej pory.

Allan: Sarah Polley zdobyła moja uwagę, jako twórczyni przejmującego filmu Take this waltz. Z chęcią zapoznam się z jej pracą, jako dokumentalistki. Polski tytuł nie oddaje tej tajemniczości, która kryje się w oryginalnym Historie, które opowiadamy – bo wcale nie muszą one być prawdziwe. I o tym wydaje się, że będzie film Polley – o rodzinnych tajemnicach, półprawdach, relacjach, które czasami by się nie ostały gdyby nie związanie węzami krwi. Zapowiada się bardzo ciekawie.

Hagath: Nie miałam jeszcze okazji bliżej zapoznać się z twórczością Polley – może ten film to zmieni?

Gdzie jest gwiazdka (Reisen til julestjernen), premiera 15 listopada

Dawno, dawno temu jedyna córka władcy niewielkiego królestwa, Złotowłosa, wybrała się do lasu w poszukiwaniu Gwiazdy Bożego Narodzenia i... słuch o niej zaginął. Królowa zmarła z żalu i tęsknoty za córką, a król przeklął Gwiazdę, sprawiając, że w jego królestwie nastały smutek i ciemność. Legenda jednak głosi, że Złotowłosa wciąż żyje i powróci do królestwa, gdy tylko król odnajdzie Gwiazdę i przywróci jej blask. Odtąd król szuka Gwiazdy w każde Boże Narodzenie, lecz na próżno. Tuż przed świętami ostatniej szansy do królestwa trafia 12-letnia Sonja, porwana przez bandę rozbójników. Dzielnej dziewczynce udaje się uciec od porywaczy, a przy okazji poznać smutną historię króla. Wzruszona jego losem i dobrocią, Sonja przysięga mu pomóc i wyrusza w długą, pełną przygód i niebezpieczeństw podróż w poszukiwaniu magicznej Gwiazdy...

Allan: Bez zaskoczenia, kiedy znikają tylko ze sklepów znicze na katolickie święta listopadowe pojawiają się pogańskie choinki na kolejne święta katolickie. Czyli w połowie listopada można już będzie cieszyć się (lub nie) kolejnymi bezsensownymi świątecznymi produkcjami, na których zawsze można coś spróbować zarobić… Wiadomo – święta.

Hagath: Nawet jeśli ta produkcja będzie interesująca, to raczej nie zamierzam tak wcześnie wprowadzać się w świąteczny, a przede wszystkim zimowy nastrój. Aż dziwne, że film z taką fabułą nie jest kolejną animacją.

Rysiek Lwie Serce (Justin y la espada del valor), premiera 15 listopada

Opowieść o dzielnym chłopcu, który chciał być rycerzem, a także o krokodylu, który nie bardzo chciał być smokiem. Rysiek od dziecka pragnie być rycerzem, ale w jego królestwie męstwo i honor zostały zastąpione przez bezduszne prawo, na którego straży stoi ojciec chłopca – doradca królowej. Rysiek też ma zostać prawnikiem, ale w dniu swego wyjazdu do prawniczej szkoły, ucieka z domu i wyrusza na pełną niezwykłych przygód wyprawę w poszukiwaniu tajemniczego zamku, magicznego miecza i źródła odwagi niezbędnej, by stać się rycerzem.

Allan: Jak dobrze, że jest bajka, która w końcu pokaże, że prawnicy są „fuj”, a najlepsi to są rycerze. Tak uczmy dziećmi, że prawo jest nudne i w ogóle głupie (no trochę mnie to boli, bo prawo studiowałem). ale to przecież tylko bajka. Kolejna bezsensowna bajka, którą trzeba wprowadzić do kina, co by co tydzień dziecko mogło zaciągać rodziców na popcorn i przy okazji seans.

Hagath: Temat jest proty i chwytliwy, więc nic dziwnego, że ktoś go po raz kolejny wykorzystuje.  Humor pewnie nie rzuci widzów na kolana, ale dzieciom pewnie się spodoba taka kolejna nieskomplikowana bajka o pokonywaniu własnych słabości. Po obejrzeniu zwiastunów zdecydowanie też wolę „wiernego rumaka” z Ryśka… niż bałwana Disneya (patrz Kraina Lodu).

Papusza, premiera 15 listopada

Oparta na faktach dramatyczna historia pierwszej romskiej - cygańskiej - poetki, kobiety świadomej swojego autorskiego głosu. Pierwszej, która zapisała swoje wiersze oraz pierwszej tłumaczonej na polski i wydanej w oficjalnym obiegu.

Allan: Z przyjemnością zobaczę nowy film państwa Krauze. Piękny poetycki zwiastun prezentuje kino, jakie lubię oglądać. Warto pewnie tę historię poznać, aby poszerzyć spojrzenie na poezję, kulturę i przede wszystkim idee feministyczne, które swoim zachowaniem szerzyła Bronisława Wajs-Papusza.

Hagath: Film z pewnością będzie poruszającym obrazem. Papusza jest też o tyle interesująca, gdyż w filmach (a w tych polskich szczególnie) rzadko ukazuje się kulturę cygańską. Ponadto, będzi to niewątpliwie niesamowita opowieść o bardzo silnej kobiecie, która pragnie wyjść poza ramy wyznaczone jej przez społeczeństwo. A takie opowieści zawsze do mnie bardzo przemawiały.

Don Jon, premiera 15 listopada

Przebojowa komedia w której ON: (Joseph Gordon-Levitt) przystojniak-seksoholik, spotyka JĄ: (Scarlett Johansson) seksowną blondynkę, niepoprawną romantyczkę. Oryginalna love story, w której flirtują ze sobą ulubione gatunki popkultury - porno i melodramat. W życiu Jona liczy się kilka rzeczy - siłka, bryka, Bóg, rodzina, koledzy i porno. Kumple nazywają go Don Jon, bo  żadna mu się nie oprze. Barbara jest młoda, seksowna i "ma styl". Zakochana w hollywoodzkich romansach marzy o księciu z bajki, z którym wyruszy w stronę zachodzącego słońca. Obydwoje uwielbiają  filmy, szczególnie te z happy endem. Choć każde z nich preferuje inny gatunek.

Allan: Dobrze, że coraz częściej kino sięga po temat uzależnienia od pornografii, choć w przypadku autorskiego dzieła Joseph Gordon-Levitt (pełnometrażowy debiut jako reżyser i scenarzysta) podejście do tematu zapowiada się lżejsze niż w przypadku  Thanks for Sharing, który ostatecznie mimo zapowiedzi nie trafił w Polsce do dystrybucji. Ciekaw jestem tego filmu, ale chyba nie na tyle, żeby wybrać się do kina.

Hagath: Bardzo lubię Scarlett Johanson, a Joseph Gordon-Levitt ostatnio wciąż zyskuje w moich oczach. Być może Don Jon okaże się całkiem znośnym i zabawnym filmem o przyciągających się przeciwieństwach, szczególnie, że zwiastun prezentuje się zachęcająco.

Pussy Riot. Modlitwa punka (Pussy Riot. A Punk's Prayer), premiera 15 listopada

Pussy Riot. Modlitwa punka jest kroniką tego "małego" aktu protestu, który zdobył rozgłos na całym świecie i stał się symbolem walki z opresyjnym reżimem. Nadając tej antyputinowskiej rebelii ludzką twarz, film pokazuje historię trzech młodych kobiet, które – zdumione reakcją władzy – za kratami więzienia pozostają gotowe bronić swoich racji. Ich osobista odwaga, poświęcenie własnym przekonaniom i świadomość polityczna wywarły wpływ na aktualną sytuację polityczną w Rosji i pokazały, że sztuka może stać się doskonałym narzędziem protestu.  

Allan: Filmy dokumentalne zawsze są dla mnie na uprzywilejowanej pozycji. Jeżeli jeszcze jakiś dotyczy Rosji, tym bardziej jestem go ciekaw. Ten dotyczy bardzo świeżego tematu i zdobył specjalną nagrodę jury na tegorocznym festiwalu w Sundance w sekcji dokumentalne kino światowe. Natychmiast dodaję go do listy: do obejrzenia, choć pewnie niekoniecznie w kinie.

Hagath: Wstrząsająca historia doczekała się interesującego dokumentu. Rosja to kraj bardzo specyficzny, więc żadna okazja do poznania go bliżej nie powinna zostać zmarnowana.

Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia (The Hunger Games: Catching Fire), premiera 22 listopada

Kontynuacja wydarzeń z pierwszej części fenomenalnych Igrzysk śmierci, które zawładnęły wyobraźnią publiczności na całym świecie. Do zjawiskowej obsady (młode gwiazdy Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson i Liam Hemsworth) dołącza zdobywca Oscara Philip Seymour Hoffman. Katniss i Peeta odbywają obowiązkowe Tournee Zwycięzców, kiedy dowiadują się o fali zamieszek, do których przyczynił się ich zuchwały czyn. W tle trwają przygotowania do rocznicowych, 75. Głodowych Igrzysk, które przyniosą zaskakujący obrót spraw...

Allan: Nie oglądałem Igrzysk śmierci z ubiegłego roku, podobny los spotka więc tegoroczną kontynuację. Trudno mi więc się odnieść do przymiotnika fenomenalny, ale nie uważam, żeby obsada była zjawiskowa, może z wyjątkiem Philipa Seymoura Hoffmana, ale artystycznych wyborów aktorów nie krytykuje nie znając ich ról. Tak więc bez emocji nie czekam na kolejna część, by wtedy znów do kina się nie wybrać.

Hagath: Ja z odniesieniem do słowa „fenomenalny” nie mam najmniejszego problemu. Książki były niewątpliwie fenomenalne (w porównaniu do innych pozycji dla młodzieży), a filmowa adaptacja rzeczywiście bardzo dobra, choć trochę zbyt uładzona. Dojrzała tematyka ekranizacji serii Suzanne Collins zaskakuje oraz daje do myślenia. Co więcej, W pierścieniu ognia było moją ulubioną częścią serii, więc niewątpliwie wybiorę się do kina na tę produkcję.

Powtórnie narodzony (Venuto al mondo), premiera 22 listopada

Jest rok 1984, Sarajewo. Gemma (Penelope Cruz) jest studentką, zaś Diego (Emile Hirsch) bardzo przystojnym amerykańskim fotografem. Para spotyka się przypadkiem i zakochuje się w sobie od pierwszego wejrzenia. Ich związek bardzo szybko przeradza się w płomienny romans. Wkrótce okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży. Radość przyszłych rodziców nie trwa długo…

Allan: Po ponad roku film trafia do Polski, ale do dziś nic o produkcji nie słyszałem. Zwiastun również jest bardzo tajemniczy. Najpierw poczytam jeszcze o filmie i może , jeśli trafi do dystrybucji BD/DVD, to kiedyś się z nim zapoznam.

Hagath: Tłem dramatu jest konflikt w Bośni i oblężenie Sarajewa – tematyka wciąż stosunkowo świeża. Historia wielkiej miłości na tle okrutnej wojny zapewne nie raz zszokuje i wzruszy widza.

Ratujmy Mikołaja (Saving Santa), premier 22 listopada

Elf Bernard marzy, aby trafić do elitarnej grupy naukowców pracujących w tajnym laboratorium Świętego Mikołaja. Jednak, za sprawą niefortunnego wynalazku, poczciwy pechowiec niechcący ujawnia lokalizację laboratorium chciwemu miliarderowi. Złoczyńca pragnie ukraść sekrety Mikołaja i wejść w posiadanie magicznej Kuli Czasu, która umożliwia wręczenie prezentów dzieciom na całym świecie w zaledwie jedną noc.

Allan: To ja już wolę po raz drugi obejrzeć Artur ratuje gwiazdkę. I cóż to za szalony pomysł, że Mikołaj podróżuje w czasie? Czy to już nie może być zwykła magia? Jak widać istnieją studia filmowe, które starając się podtrzymać klimat świąt (no dobrze, zarobić), wymyślają coraz dziwniejsze pomysły. To tego brzydka animacja i absolutnie nie śmieszne dialogi.

Hagath: Ja tam osobiście mam ucz uczulenie na animacje i filmy stricte świątecznę, więc za tę pozycję podziękuję.

Płynące wieżowce, premiera 22 listopada

Główny bohater - Kuba (Mateusz Banasiuk) to młody chłopak, który mieszka razem z matką (Katarzyna Herman) i swoją dziewczyną, Sylwią (Marta Nieradkiewicz). Z pozoru życie Kuby wydaje się jasne i poukładane. Mieszka z dziewczyną, którą kocha, studiuje na AWF-ie. Trenuje pływanie, jest jednym z najlepiej zapowiadających się zawodników i głównych faworytów do udziału w zbliżających się zawodach. Poza tym prowadzi normalne życie, jak jego rówieśnicy. Na jednej z imprez poznaje Michała (Bartosz Gelner). Między chłopakami rodzi się silna emocjonalna więź. Kuba nieoczekiwanie odkrywa fascynację mężczyzną.

Allan: W końcu pojawił się zwiastun, który jest lepszy niż materiał wcześniej dostępny w sieci. Choć ten materiał nadal nie pokazuje, że będzie można mieć do czynienia z genialnym kinem godnym wszystkich zebranych dotąd nagród. Jestem ciekaw tej produkcji, ale skoro otrzymała nagrodę widzów festiwalu Nowe Horyzonty zaczekam na chwilę, kiedy obraz trafi do bloku Nowe Horyzonty Tournee, który zawita do kin studyjnych. na początku kolejnego roku.

Hagath: Filmów o homoseksualizmie jest ostatnio więcej niż kiepskich animacji, a to już się robi nieciekawe. Film zapewne jest dobrym dramatem, ale skomentuję go tylko następująco: „Tak, wiem, że istniejecie, nie przeszkadzacie mi i mam nadzieję, że tak zostanie, ale wybaczcie, jeśli nie obejrzę setnego filmu o odkrywaniu homoseksualnego popędu.”

Last Vegas, premiera 22 listopada

Billy, Paddy, Archie i Sam przyjaźnią się od podstawówki. Z całej czwórki tylko Billy nigdy nie dał się zaciągnąć do ołtarza. Nic więc dziwnego, że gdy wreszcie decyduje się na ślub, starzy kumple bez wahania przybywają do Las Vegas, by wyprawić mu wieczór kawalerski i pokazać światu, że faceci z takim doświadczeniem potrafią bawić się jakby nie było jutra.

Allan: Jeżeli Jon Turteltaub nie robi filmu z Nicolasem Cage’em, to jest szansa na ciekawe kino. W końcu reżyser ma na swoim koncie taki filmy jak: Więcej czadu, Ja cię kocham a ty śpisz, czy Reggae na lodzie. Świetna obsada – nawet jeżeli przymknąć oko na obecność Kevina Kline’a, który choć jest dobrym aktorem to nie należy do tej samej ligi co Michael Douglas, Robert De Niro i Morgan Freeman. No i cieszy obecność Weroniki Rosati. Mimo wszystko seans nie koniecznie w kinie.

Hagath: Obsada rzeczywiście doborowa, ale czy to nie będzie po prostu takie Kac Vegas dla starszych, dojrzalszych widzów? Obawiam się trochę braku oryginalności, mimo nieziemskiej obsady. Trochę tez dziwi fakt, ze przy takiej obsadzie na początku miesiąca wciąż nie ma polskiego zwiastuna.  

Młoda i piękna (Jeune et jolie), premiera 22 listopada

17-letnia Isabelle pochodzi z bogatej paryskiej rodziny. Podczas wakacyjnego wyjazdu z najbliższymi spotyka przystojnego Niemca, z którym przeżywa swój „pierwszy raz”. Po powrocie do domu nic już nie jest takie jak przedtem. W krótkim czasie Isabelle z nieśmiałej dziewicy przeobraża się w gotową na wszystko luksusową prostytutkę. Starannie dobiera partnerów i każe im słono płacić za swoje usługi. Prowadzi podwójne życie. Jest przykładną studentką i panną z dobrego domu, a równocześnie zarabia duże pieniądze jako ekskluzywna call-girl. Jednak, w wyniku splotu okoliczności, pewnego dnia matka Isabelle odkryje szokujący sekret córki…

Allan: Nie zdążyłem obejrzeć poprzedniego filmu Françoisa Ozona, a tu proszę już w kinie pojawia się kolejny. Najlepszy i najbardziej znany obserwator współczesnego mieszczaństwa sięga po temat, po którym kino łapie niestrawność (przykładem choćby Sponsoring). Do kina się nie wybieram, ale może kiedyś film obejrzę.

Hagath: Zwiastun intryguje i fascynuje. Film porusza niezwykle aktualną tematykę, która wciąż pozostaje pewnego rodzaju tabu. Chętnie zapoznam się bliżej z tą francuską produkcją.

Senada (Epizoda u životu berača željeza), premiera 22 listopada

Nazif, który chcąc pomóc swojej rodzinie, zajmuje się zbieraniem złomu, z trudem wiąże koniec z końcem. Dni upływają mu za poszukiwaniu żelastwa, w tym czasie jego partnerka Senada zajmuje się domem i dwiema małymi córeczkami. Niedługo urodzi trzecie dziecko. Po powrocie do domu po pracowitym dniu Nazif znajduje dziewczynę chorą, leżącą w łóżku. Następnego dnia pożycza samochód i zawozi ją do najbliższego szpitala. Okazuje się, że dziecko, które Senada nosi w sobie, nie żyje. W jej brzuchu znajduje się pięciomiesięczny martwy płód. Sytuacja jest krytyczna – kobieta musi natychmiast zostać przetransportowana do odległego szpitala. Senada nie ma jednak dokumentu potwierdzającego ubezpieczenie i szpital żąda od niej zapłaty w wysokości 980 bośniackich marek. Dla zbieracza złomu to prawdziwa fortuna. Pomimo błagań Nazifa szpital odmawia przeprowadzenia koniecznej operacji. Bohaterowie wracają więc do swojego miejsca zamieszkania w centralnej Bośni i Hercegowinie. Przez następnych dziesięć dni Nazif będzie robił wszystko, co w jego mocy, żeby ocalić życie Senady. Będzie zbierał złom, ale też szukał pomocy w instytucjach państwowych... W tym czasie doświadczą na własnej skórze, jak bezduszne jest współczesne społeczeństwo.

Allan: Trudno było wyciąć cokolwiek z opisu dystrybutora,  bo wtedy zmienia się sens tej przedziwnej i przerażającej opowieści. Kino naturalistyczne jest ciekawe, ale chyba nie jestem gotów zobaczyć jeszcze tego obrazu. Zwiastun budzi posępny nastrój, domyślam się, że film przygnębia kilka razy mocniej.

Hagath: Już po opisie widać, że to będzie mocny film. Bardzo dobrze, że ktoś porusza tematykę bezdusznych lekarzy i niewrażliwego na nieszczęścia systemu. Szkoda tylko, że akcja nie toczy się w którymś z krajów Europy Środkowej lub Zachodniej – bardziej pokreśliłoby to pewne wciąż nierozwiązane problemy, bo bezlitośni lekarze to nie tylko problem biedniejszych krajów. Film niewątpliwie obejrzę, chociaż zapewne nie w kinie – tego typu produkcje lepiej oglądać w domowym zaciszu. Szczególnie, że Senada zapewne pozostawi po sobie dużo wrażeń i przemyśleń…

Złodzieje rowerów (Ladri di Biciclette), premiera 22 listopada

Powojenne Włochy. Bezrobotni czekają na ogłoszenia o pracę przed Biurem Zatrudnienia. Ojciec rodziny, Antonio dostaje zajęcie, które wymaga poruszania się po mieście rowerem - rozwieszanie ogłoszeń. Razem z żoną Marią wykupuje swój rower z lombardu, gdzie wcześniej go zastawił, aby zdobyć pieniądze na utrzymanie rodziny. W zamian zastawiają kilka pamiątek rodzinnych i posag żony. Jednak pierwszego dnia pracy ktoś kradnie rower. Ojciec wraz z małym synem wyrusza na poszukiwanie roweru.

Allan: W 1950 film zdobył nagrody Bafta, Złote Globy i Oscary, zgodnie z opiniami i krytyków oraz widzów klasyk… którego jeszcze nie widziałem. Chętnie w przyszłości nadrobię zaległości, ale sięgając po wydanie DVD.

Hagath: To dobrze, że „odkopuje się” coraz więcej starych filmów. Dostęp do przełomowych europejskich produkcji jest często dość utrudniony i warto pochwalić inicjatywę z tym walczącą.

Kraina lodu (Frozen), premiera 29 listopada

Anna wyrusza na wielką wyprawę, by odnaleźć swoją siostrę Elsę, której magiczna moc uwięziła królestwo Arendelle w okowach wiecznej zimy. W poszukiwaniach towarzyszy jej Kristoff, przed którym górskie szlaki nie kryją żadnych tajemnic i jego lojalny renifer Sven. Podczas misji ocalenia królestwa przyjaciele zmierzą się z surową pogodą, napotkają niebotyczne góry, tajemnicze trolle i zabawnego bałwana o imieniu Olaf.

Allan: Choć nowoczesna animacja, to zapowiada się, że będzie to klasyczny film z wytwórni Disneya. Wzruszający, pouczający i rozśpiewany. I jak zawsze obejrzę go w domowym zaciszu, ponieważ w polskich kinach nie ma szans na oryginalną wersję językową.

Hagath: Jak już wspominałam wcześniej, mam uczulenie na produkcje stricte świąteczne. Co prawda Disney mnie jeszcze nie zawiódł, ale jakoś nie mogę się przekonać zarówno do zimowej tematyki, jak i „zabawnego” bałwanka.

Dziś jestem blondynką (Heute bin ich blond), premiera 29 listopada

Sophie (grana przez niezwykle dojrzałą aktorsko Lisę Tomaschewsky) jedzie ze swoją najlepszą przyjaciółką Annabel (Karoline Teska) świętować Sylwestra w Antwerpii. Z optymizmem spogląda na nadchodzący rok, w którym ma rozpocząć wymarzone studia i usamodzielnić się w nowym hamburskim mieszkaniu. Niestety w zabawie coraz bardziej przeszkadza jej duszący kaszel, stąd po powrocie do rodzinnego Hamburga decyduje się na wizytę w szpitalu. Po dokładnych badaniach okazuje się, że jego przyczyną jest ciężka odmiana nowotworu, wymagająca natychmiastowej chemioterapii. Z 50 procentową szansą na wyleczenie, dziewczyna poddaje się wielotygodniowemu leczeniu w klinice. Choć wspierają ją wspaniali przyjaciele i rodzina ze zdumieniem odkrywa, że nie traktują jej oni jak dotychczasowej Sophie. Powoli staje się "chorą", na którą patrzy się jedynie poprzez jej medyczny przypadek. Dziewczyna postanawia mężnie stawić rakowi czoła.

Allan: Ciekawy zwiastun, temat nad którym można dyskutować i wygląda na to, że dobre wykonanie. Sięgnę po ten film, ale pewnie w dystrybucji DVD.

Hagath: W pełni zgadzam się z opinią Allana.

Ostatnie piętro, premiera 29 listopada

Akcja filmu rozgrywa się współcześnie w prowincjonalnym polskim miasteczku. Scenariusz został oparty są na autentycznych wydarzeniach, które rozegrały się kilka lat temu w niewielkiej miejscowości w Polsce. Głównym bohaterem filmu jest Derczyński -  kapitan Wojska Polskiego. Żonaty, dwóch synów (6 i 8 lat) i córka (15 lat). Kocha swoją rodzinę. Swoimi patriotycznymi poglądami, zamiłowaniem do polskiej kuchni i dbałością o zdrowie fizyczne wzbudza od początku filmu dużą sympatię.  Jednak dziwne zbiegi okoliczności, interpretacje, domysły i faktyczne stany zagrożenia doprowadzają bohatera filmu na skraj wyczerpania psychicznego. W obawie o szczęście swoich najbliższych kapitan Derczyński postanawia bronić swojej rodziny...

Allan: Nie jestem na bieżąco z wydarzeniami, bo nie znam faktów, na podstawie których zrealizowane film Ostatnie piętro. Ale po raz kolejny polski film pełen jest przemocy, wódki, mroku i nieszczęść. Wolałbym jakąś lżejszą produkcję, choć aktorsko film może być dobry.

Hagath: Zapowiada się naprawdę obiecująco.

Wielki Liberace (Behind the Candelabra), premiera 29 listopada

Wielki Liberace to prawdziwa historia wielkiej gwiazdy estrady polskiego pochodzenia. Świat znał go jako Valentino Liberace - bajecznie bogatego, niewiarygodnie utalentowanego i kochanego przez publiczność celebrytę. Jego występy zawsze były wielkim wydarzeniem, a pełen przepychu styl stał się inspiracją m.in. dla Eltona Johna, Madonny, czy Lady Gagi. Jednak jego prywatne życie odbiegało od wszystkiego, co wiedziały o nim miliony fanów.

Allan: „Ostatni” film Soderbergha. Na ile ostatni, to się jeszcze okaże. Nie pamiętam sytuacji, żeby do kin trafił telewizyjny film HBO – jak widać można zarobić na wszystkim. I ok – tym razem to kupuję. Chętnie zobaczę Douglasa i Damona w niesamowitych kreacjach. Podstęp dystrybutorów pewnie się uda. Tylko czy konserwatywna polska widownia jest gotowa na Wielkiego Liberace?

Hagath: Zwiastun prowokuje już od pierwszych sekund, ale jest na tyle dobrze wykonany, że nie odrzuca. Jednak trudno powiedzieć, kiedy ewentualnie obejrzę ten film, bo szczerze mówiąc, jakoś mi się do niego nie śpieszy.

Call Girl, premiera 29 listopada

Sztokholm, rok 1976. Za fasadą opiekuńczego państwa, kwitnie seksbiznes. W nocnych klubach i pokojach hotelowych, politycy korzystają z usług nieletnich prostytutek. Iris – wychowanka poprawczaka zostaje ekskluzywną Call Girl zwabiona wystawnym życiem i drogimi ciuchami. Nastolatka, która sypia za pieniądze z urzędnikami jest cennym świadkiem w śledztwie, które ma doprowadzić do przewrotu na szczytach władzy.

Allan: Ponownie „niegrzeczny” temat ma zapewnić widownię, a ja mam wrażenie, że to może być bardzo nudna produkcja, więc do kina się nie wybieram ani w przyszłości po DVD również nie sięgnę.

Hagath: Szwedzkie filmy często charakteryzują się intrygującym klimatem, ale można mieć wątpliwości, czy tak będzie również tym razem.

Ani słowa więcej (Enough Said), premiera 29 listopada

Tragikomedia obyczajowa w reżyserii Nicole Holofcener (Rozmawiając, obmawiając…, Przyjaciele z kasą), nazywanej ”Woody Allenem w spódnicy”. Jedna z ostatnich ról zmarłego w tym roku Jamesa Gandolfini, niezapomnianego bohatera serialu TV Rodzina Soprano. Rozwiedziona kobieta ”po przejściach” decyduje się związać z poznanym na przyjęciu mężczyzną, mimo komplikacji, które ten związek wprowadza w jej od dawna uporządkowane życie. W rolach głównych: Julia Louis-Dreyfus (Przejrzeć Harry'ego, serial TV Figurantka), nominowana do Oscara Catherine Keener (Co z oczu, to z serca, Tłumaczka) i nominowana do Oscara Toni Collette (Szósty zmysł, Hitchcock).’

Allan: Śmierć Gandolfiniego niestety pewnie sprawdzi się marketingowo i film może zebrać widownię, ale przede wszystkim po obejrzeniu zwiastuna wygląda na to, że jest to dobra komedia obyczajowa dla 40 – 50 latków, no i chętnie ją zobaczę, choć jeszcze trochę do tej grupy wiekowej mi brakuje. Inteligentne poczucie humoru, dobre kreacje – na jakiś jesienny wieczór pewnie w sam raz.

Hagath: Luźna, pełna pozytywnej energii produkcja, ale jednak trochę nie w moim stylu i raczej szybko po nią nie sięgnę.

Kobieta w klatce (Kvinden i buret), premiera 29 listopada

W tajemniczych okolicznościach, z pokładu promu, znika piękna parlamentarzystka - Merete Lynggaard (Sonja Richter). Zakrojone na szeroką skalę śledztwo nie przynosi rezultatów. Pięć lat później duński parlament podejmuje decyzję o utworzeniu Departamentu Q, specjalnej jednostki do spraw niewyjaśnionych zbrodni. Na jej czele staje detektyw Carl Mørck (Nikolaj Lie Kaas). Jego błyskotliwą karierę w wydziale zabójstw przekreśliły wydarzenia, w których śmierć poniosło dwóch policjantów. Mørck, wspierany przez przydzielonego mu partnera Assada (Fares Fares), rzuca się w wir pracy. Kierowany przeczuciem, prześwietla sprawę Lynggaard i odkrywa, że zniknięcie kobiety nie było przypadkowe.

Allan: Na samym początku pomyślałem: kolejny skandynawski kryminał, jakich wiele. I tak może być, ale do obejrzenia filmu przekonują mnie dwaj aktorzy: Nikolaj Lie Kaas (Bracia, Jabłka Adama, Rekonstrukcja) i Fares Fares (Wróg Numer Jeden, Safe House). Spokojnie jednak mogę zaczekać na dystrybucję DVD.

Hagath: Opis był dla mnie bardziej interesujący niż sam zwiastun. Mam mieszane uczucia, czy chcę zobaczyć Kobietę w klatce.

Metro (Metpo), Premiera 29 listopada

Wbijająca w fotel, najdroższa i zarazem najbardziej dochodowa produkcja katastroficzna w historii rosyjskiej kinematografii. Efekty specjalne biją na głowę wszystko co dotąd widzieliście, zawrotne tempo, nie przewidywalne zwroty akcji, bolesne realia nowej rosyjskiej rzeczywistości w filmie wyglądającym jakby tworzyli go najwybitniejsi artyści Hollywood. Jeden pociąg. Tysiąc istnień. Sprawdź, kto przeżyje, a kto zginie. Kiedy zamkną się drzwi - nie będzie już odwrotu.

Allan: Będąc posłusznym opisowi – ja wybieram i za mną nie zamkną się drzwi sali kinowej. Rosjanie zrobili spektakularne kino katastroficzne. Super. Osiągnęli już więc więcej niż Polacy (kinematografia rosyjska to z reszta bardzo ciekawa dziedzina). Ale nie widzę sensu oglądać tego samego, co robili już amerykanie z kilkaset razy. Dla fanów rosyjskiego metra i gatunku pewnie propozycja całkiem dobra, ale że do żadnej z tych grup się nie zaliczam, mogę bez wyrzutów sumienia nie wpisywać filmu na listę do obejrzenia.

Hagath: Efekty specjalne rzeczywiście godne odnotowania. Niestety, nie przepadam już za kinem stricte katastroficznym i nie ciągnie mnie do obejrzenia tego filmu.




blog comments powered by Disqus