Najbardziej oczekiwane premiery roku 2015 według Gildii Filmu - część 2

Autor: Redakcja Gildii Filmu
18 stycznia 2015

W kinach pojawiają się kolejne filmy, a przed nami rok pełen interesujących premier. Nie da się ukryć, że z różnych powodów niektóre z tegorocznych zapowiedzi ciekawią nas bardziej niż inne. Nasi redaktorzy kontynuują prezentację produkcji, na które w nadchodzących miesiącach czekają najbardziej.

 

Kopciuszek, reż. Kenneth Branagh

Premiera: 13 marca

Historia Kopciuszka jest jedną z najczęściej adaptowanych w kinie, począwszy od animacji Disneya z 1950 roku, poprzez liczne warianty znanej opowieści –  przykładowo Historia Kopciuszka z Hilary Duff. 2015 rok przyniesie nam nową ekranizację, tym razem aktorską, która jest kolejnym dowodem, że moda na adaptowanie bajek wciąż trwa. W rolę Kopciuszka wcieli się Lily James, która dopiero rozpoczyna swoją karierę w Hollywood, a kojarzyć ją można z między innymi Downton Abbey. Z kolei Księcia zagra znany wszystkim fanom Gry o tron Richard Madden, czyli Robb Stark. Ponadto na ekranie pojawią się inne znane nazwiska – Cate Blanchett jako Macocha i Helena Bonham Carter, czyli Wróżka Chrzestna. Za kamerą stanął Kenneth Branagh, reżyser Hamleta oraz pierwszej części Thora. Czy film powtórzy sukces swojego animowanego poprzednika? Okaże się już w marcu, kiedy to będzie miał swoją premierę. Jedno jest pewne – zarówno świetna obsada, jak i zwiastun bez wątpienia zachęcają do obejrzenia filmu, szczególnie wszystkich fanów klasyki Disneya. – Paulina "Milia" Kosim

 

Szybcy i wściekli 7 , reż. James Wan

Premiera: 10 kwietnia

Dlaczego warto pójść na kolejną część Szybkich i wściekłych do kina? Bo seria ta znakomicie prezentuje standard współczesnego kina akcji o jakim marzy każdy widz szukający rozrywki na wysokim poziomie. Twórcy nie ukrywają, że prawa fizyki ich nie interesują, a najważniejsza jest dobra zabawa. W przeciwieństwie do sporej liczby wtórnych i nudnych sequeli z cyferką „7” w tytule, Szybcy i wściekli 7 mogą okazać się interesującą kontynuacją. Opieram swoje nadzieje na częściach 5 i 6, które wniosły do serii powiew świeżości. Będzie to też ostatni film, w którym zobaczymy Paula Walkera. – Adam Misiura

 

Avergers: Czas Ultrona, reż. Joss Whedon

Premiera: 7 maja

Avenegers: Czas Ultrona to niewątpliwie pozycja obowiązkowa dla wielbicieli komiksów oraz widzów żądnych widowiskowego kina rozrywkowego. Liczby nie kłamią - pierwsza część obrazu Whedona zarobiła na całym świecie ponad miliard dolarów, a zwiastun nowej produkcji z uniwersum Marvela został odtworzony na Youtubie ponad 40 mln razy. To dobitnie świadczy o olbrzymim zainteresowaniu filmem. Jedno jest pewne – nawet jeśli kontynuacja przygód Iron Mana, Kapitana Ameryki, Thora, Hulka i pozostałych superherosów okaże się wyłącznie solidnym blockbusterem, „obsmarowanym” przez recenzentów, to i tak nie oprzemy się przed pójściem na seans. Nic dodać, nic ująć – do zobaczenia w kinie! – Mateusz Michałek

 

Mad Max: Na drodze gniewu, reż. George Miller

Premiera: 15 maja

W maju kina czeka prawdziwe uderzenie, trailery zapowiadają bowiem powrót George’a Millera w iście wybuchowym stylu. Miejmy nadzieję, że Mad Max jeszcze raz zakipi na ekranie od walki, krwi, napięcia, pościgów i strzelanin w postapokaliptycznym świecie zniszczenia i nienawiści. Jest jeszcze jeden as w rękawie znanego reżysera – Tom Hardy, który oprócz znakomitych zdolności aktorskich ma najbardziej ponury i mroczny głos na świecie, godny mściciela Maxa. Szykujmy się zatem na napompowaną adrenaliną, popcornową jatkę wśród gorącego piachu, wściekłą Charlize Theron i odważną reżyserię z prawdziwym pazurem, która podwyższy temperaturę na każdej sali kinowej. Miejmy nadzieję, że te wysokie oczekiwania nie zostaną zawiedzione. – Marta Jakubek

 

Jurassic World, reż. Colin Trevorrov

Premiera: 12 czerwca

Jurassic Park to ulubiony film mojego dzieciństwa. Pamiętam jak dziś, kiedy ojciec przyniósł do domu na VHS wersję z napisami i jak godzinami moi bliscy czytali mi kwestie wypowiadane przez bohaterów na ekranie. Po pewnym czasie nawet napisy nie były mi potrzebne. Produkcję Stevena Spielberga po latach bez wahania określiłbym mianem zapierającego dech w piersiach, doskonałego kina przygodowego, pełnego urokliwej, naturalistycznej scenografii, przezabawnego  i niewymuszonego poczucia humoru i przede wszystkim urzekających, olśniewających dinozaurów. Kolejne części rozczarowywały widzów. Po 12 latach fabuła, zwiastun oraz wygląd tytułowego Parku zachwycają i pozwalają wierzyć, że kino rozrywkowe oraz sam film nadal mają w sobie pewną lekkość i subtelność, a dzień premiery obrazu Colina Trevorrowa przyniesie widzom na całym świecie niezwykłą przyjemność i przypomni wielu z nas, jaki zabawkami bawiliśmy się w dzieciństwie. – Mateusz Michałek

 

The Minions, reż. Kyle Balda, Pierre Coffin

Premiera: 26 czerwca

Kiedy w 2010 roku na ekrany kin wchodziła animacja Jak ukraść księżyc, chyba nikt nie przypuszczał, że żółte stworki towarzyszące głównemu bohaterowi staną się postaciami kultowymi, które doczekają się niezliczonych parodii. Polski dystrybutor najwyraźniej zdał sobie sprawę z drzemiącego w nich potencjału i dlatego zdecydował się na nadanie sequelowi z 2013 roku tytułu Minionki rozrabiają. I rzeczywiście – urocze, nieporadne, lecz niezwykle szlachetne dziwolągi ukradły każdą scenę, w której się znalazły. Mimo tego, do tej pory pełniły one rolę drugoplanową i trudno powiedzieć czy sprawdzą się równie dobrze jako protagoniści. Trzeba jednak przyznać, że twórcy mają całkiem interesujący pomysł na fabułę. Okazuje się bowiem, że Minionki (ang. minions – sługusy) to stworzenia, które od tysiącleci służą czarnym charakterom najlepiej jak umieją… co zwykle oznacza, że doprowadzają do widowiskowej katastrofy i zmuszone są szukać kolejnego pracodawcy. Mam wielką nadzieję, że prequel opowiadający o ich spotkaniu z Gru będzie co najmniej tak dobry, jak dwie poprzednie części, a nie okaże się jedynie odcinaniem kuponów. – Damian „Nox” Lesicki

 

Ant-Man, reż. Peyton Reed

Premiera: 17 lipca

Ant-Man zdaniem niektórych osób w redakcji może stać się pierwszym niewypałem kinowego uniwersum Marvela. Rozumiem ten punkt widzenia. Nie dość, że Człowiek-Mrówka to kolejna – po Strażnikach Galaktyki – mniej znana marvelowska postać, to w dodatku film zapowiada się skromniej niż blockbuster o ekipie Star-Lorda: zwiastun Ant-Mana sugeruje mniej humoru, a więcej patosu. Wisienką na torcie obaw jest rezygnacja Edgara Wrighta z reżyserowania tej produkcji, nie zgadzającego się z ingerencjami koncepcyjnymi ze strony studia.

A jednak trailer mnie ujął i podsycił oczekiwania na seans kinowy. Odsuwam na bok oczywisty argument, że to kolejna cegiełka monumentalnego już Marvel Cinematic Universe. Zwiastun zachęcił mnie:
+ muzyką, która zapowiada, mam nadzieję, solidną ścieżkę instrumentalną z filmu typu superhero,
+ transformacją tytułowego bohatera oraz jego lotem na mrówce,
+ przemową Hanka Pyma skierowaną do Scotta Langa (taki fajny patosik podkreślony muzyką),
+ głównymi aktorami, czyli Paulem Ruddem oraz Michaelem Douglasem,
+ motywem odkupienia win.
Poza tym, ciekawi mnie, w jaki sposób film nawiąże do pozostałych wątków z całego tego filmowego uniwersum i jak pokaże pseudo-origin story postaci.

Nie mogę doczekać się wizyty w kinie. A już byłbym zupełnie kupiony, gdyby ostatecznie (jak to było z Supermanem II swego czasu) pojawiły się 2 wersje filmu: ta Peytona Reeda (obecnego reżysera) oraz początkowa wizja Wrighta. To zapewne się nie ziści... Niemniej jednak, życzę lawiny dolców Ant-Manowi i jego twórcom! I believe in Harvey Dent... whoops, I mean, I believe in Ant-Man.

 

Marsjanin, reż. Ridley Scott

Premiera: 27 listopada

Filmem, którego najbardziej oczekuję w 2015 roku, jest kolejna produkcja Ridleya Scotta. Mój ulubiony reżyser wraca do gatunku, którego (jak sam twierdzi) nie znosi – czyli do sci-fi. Marsjanin, bo o tym tytule mowa, to historia załogowej misji na czerwoną planetę. Jak łatwo się domyślić operacja nie idzie zgodnie z planem i główny bohater (w tej roli Matt Damon) musi walczyć o przetrwanie w ekstremalnie nieprzyjaznym środowisku. Osobiście liczę na połączenie filmów Moon i Czerwona Planeta z efektami specjalnymi z Grawitacji oraz muzyką a’la Interstellar. Jeśli mam jeszcze kiedyś zobaczyć film sci-fi, który faktycznie mnie zachwyci, to wierzę, że wyjdzie właśnie spod ręki autora takich dzieł jak Obcy: Ósmy pasażer Nostromo i Blade Runner.  – osti

 

Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy, reż. Jeffrey Jacob Abrams

Premiera: 25 grudnia

Przebudzenie Mocy – bez wątpienia jeden z najważniejszych i najbardziej wyczekiwanych filmów nie tylko tego roku, ale i kilku ostatnich lat. Już sam teaser epizodu VII udowodnił, że chęć ponownego wyruszenia do odległej galaktyki jest ogromna. Ilością wyświetleń na YouTube zapowiedź nowych Gwiezdnych wojen ustępuje tylko trzeciemu Iron Manowi i drugiej części Avengers, a informacje o premierze zwiastuna przebiły się nawet do portali niezwiązanych z branżą filmową. Lecz chęć powrotu do uniwersum Gwiezdnych wojen to jedno, a odpowiedzi jakich Przebudzenie Mocy udzieli to drugi i chyba nawet ważniejszy powód, dla którego z takim napięciem oczekuje się na premierę epizodu VII. A pytań i wątpliwości jest niemało. Czy będzie on kolejną częścią sagi o rodzinie Skywalkerów? W jakim kierunku podążą Gwiezdne wojny? Czy Przebudzenie Mocy będzie kolejną współczesną baśnią, przesyconą symboliką i nawiązaniami do kultury czy też nowe filmy pójdą drogą wytyczoną przez epizody I-III, Star Treki Abramsa i ekranizacje komiksów Marvela? Co stanie się z Expanded Universe? Czy będziemy świadkami przemycania starych historii (tak jak to było w przypadku Tarkina, który przecież jest częścią nowego uniwersum)? A może raz, a dobrze przy pomocy Przebudzenia Mocy Disney odetnie się od dorobku starego EU? Czy po premierze filmu J.J. Abrams przestanie istnieć, a w zbiorowej świadomości narodzi się Jar-Jar Abrams? I tak można bez końca. Premiera epizodu VII jest ważna jeszcze z jednego powodu – tchnie życie w markę, która powoli usychała. Mało istotne jest tutaj czy Przebudzenie Mocy okaże się filmem na miarę Nowej nadziei czy też będzie powtórką z Mrocznego widma. I tak zrobi swoje – przyciągnie do uniwersum nowych fanów i da im radość płynącą z poznawania tej pięknej, choć odległej galaktyki. – Krystian „Smok” Śmietański z Gildii Star Wars

 

Zapraszamy również do zapoznania się z pierwszą częścią naszej listy najciekawszych premier tutaj.



blog comments powered by Disqus