Nowe seriale - na co czekaja nasi redaktorzy?


Nowe seriale – na co czekamy i jakie są nasze pierwsze wrażenia?

Sezon serialowy 2013/2014 zapowiada się niezwykle ciekawie. Stacje kablowe już jakiś czas temu udowodniły, że to właśnie one oferują seriale lepszej jakości, z dobrymi scenariuszami i często kontrowersyjną tematyką. Jednak stacje ogólnodostępne nie zamierzają poddać się bez walki, co widać również w pewnych zmianach w tworzeniu produkcji. Część produkcji ukaże się dopiero pod koniec roku i będzie liczylo około 12-13 odcinków, kładąc większy nacisk na głowny wątek niż jednoodcinkowe sprawy. Czy poskutkuje to lepszą oglądalnością? O tym przekonamy się dopiero później. Tymczasem zapraszamy do zapoznania się z wypowiedziami trzech osób z naszej redakcji odnośnie tego, na jakie seriale czekają najbardziej.

Maciek „TempterShell” Wojtoń

SLEEPY HOLLOW

Zapowiadany na początku wakacji serial fantasy o jeźdźcu bez głowy wyglądał obiecująco, lecz wraz ze zbliżającą się premierą pilotażowego odcinka moje oczekiwania topniały. Scenariuszowy i produkcyjny debiut Phillipa Iscove’a w duecie z talentem twórcy serii Underworld wyglądał efektownie, ale nie wciągająco. Historia znana od dekad nie może przecież wnieść nic nowego poza kilkunastoma ściętymi głowami i hektolitrami krwi, a tu takie zaskoczenie.

Pierwszy odcinek okazał się nad wyraz udanym, ponieważ nie nudził, dobrze zarysowując fabułę i nie wnosząc niepotrzebnych scen. Producentami wykonawczymi są Alex Kurtzman i Roberto Orci, czyli współcześni giganci kina nowej przygody, którzy w telewizji radzą sobie równie dobrze co J.J. Abrams więc można było oczekiwać widowiska przesyconego i bogatego w bardzo drogie efekty specjalne. Pierwszy odcinek nakreśla historię Ichaboda Crane’a (w tej roli Tom Mison), który budzi się w XXI wieku, w miasteczku Sleepy Hollow. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że padł z ręki bezimiennego żołnierza Konfederacji 150 lat wcześniej. W tym samym czasie do żywych powraca również jego oprawca,  którego zabił w efektownym pojedynku. Jeżeli jesteście ciekawi, jak potoczą się losy współczesnej historii o Sennej Dolinie, warto sprawdzić to widowisko.

ALMOST HUMAN

Reżyser Brad Anderson to twórca takich filmów jak Mechanik czy Połączenie, a w serialach jego dokonania można było śledzić przy takich produkcjach jak Dochodzenie, Fringe: Na Granicy Światów czy Zakazane Imperium i jest to chyba wystarczająca zachęta dla fanów dobrego serialu kryminalnego w realiach świata przyszłości. Razem z J.H. Wymanem już tej jesieni zaprezentuje on niebanalną wizję policji, która wspierana jest sztuczną inteligencją i zdobyczami technologii, dzięki czemu jeszcze sprawniej strzeże prawa w XXII wieku.

Android jako partner policjanta to dość ciekawe posunięcie. W obsadzie zobaczymy między innymi Iana Butchera (epizodyczne role w serialach takich jak V: Goście czy Continuum) oraz Michaela Ealya (Uśpiona Komórka). Moim zdaniem jest to posuniecie dość odważne, ale nie od razu dostaliśmy Mireille Enos z Dochodzenia czy Simona Bakera z Mentalisty. Liczę na ten serial, gdyż po zakończeniu Fringe brakuje futurystycznych agentów, a nowych wizji jak na razie w serialowym świecie brak.

THE TOMORROW PEOPLE

Scenarzysta i producent Chucka stawia nowe kroki w serialu science fiction. Zakończony rok temu serial z Zacharym Levi i Yvonne Strahovski tylko wspominał o futurystycznej technologii. W przypadku The Tomorrow People dostaniemy jej przesyt. Teleportacja, czytanie w myślach czy nadzwyczajna siła i zwinność to tylko garstka umiejętności tytułowych ludzi przyszłości. Walka ze złem na zdegradowanej Ziemi stanowi początek przygody nowych (super) bohaterów. W roli głównej pojawi się Mark Pellegrino, znany głównie z roli Szatana w serialu Nie z tego świata. To chyba jedyna aktorska zachęta w tym tytule, ale nie będę zapeszał i na pewno obejrzę przynajmniej pierwszy odcinek.

THE MICHAEL J. FOX SHOW

Michael J. Fox po wielu latach walki z chorobą Parkinsona staje na nogi i wraca na nasze ekrany. Znany z głównych ról w Powrocie do Przyszłości i Przerażaczach przerwał karierę telewizyjną kończąc swój udział w Spin City na rzecz rodziny i pomocy innym chorym jak on. Pojawiał się gościnnie w serialach aż do 2008 roku, kiedy zajął się pisaniem książki. W 2010 roku ten wieczny optymista oświadczył, że wraca do telewizji, jednak fani Michaela musieli czekać aż 3 lata. W nowym serialu wcieli się w chorego na Parkinsona prezentera telewizyjnego, który po 5 latach wraca do pracy. Czy dostanę praktyczne reality show z uwielbianym przeze mnie aktorem czy też kolejny kiepski sitcom? Nie mogę się doczekać i przekonać się na własne oczy.

Ania „Radosiewka” Radosiewicz

Tegoroczne nowości serialowe na razie przegrywają w moim przypadku z zaległościami w takich produkcjach jak Breaking Bad oraz Firefly, dlatego zwłaszcza z oferty stacji ogólnodostępnych nie mam zamiaru oglądać aż tylu tytułów.

SLEEPY HOLLOW

Sleepy Hollow to pierwsza nowość pokazana we wrześniu i miłe zaskoczenie. Miałam duże wątpliwości wobec tego, jak przedstawią postać jeźdźca bez głowy oraz jego przenosin do czasów współczesnych. Po pilocie serialu jestem pozytywnie zaskoczona i mam nadzieję że produkcja utrzyma w kolejnych odcinkach liczną widownię. Nie poskąpiono na charakteryzację oraz scenerię, na dodatek dialogi pomiędzy bohaterami są śmieszne i dobrze napisane. Odcinek mija bardzo szybko, jednak odniosłam wrażenie, że na początek próbowano „upchnąć” za wiele wątków i pomysłów. Z drugiej strony, tak duża ilość możliwych rozwinięć sytuacji sprawia, że produkcja długo pozostanie świeża (o ile nie zrobią z tego typowego procedurala z jedną sprawą na odcinek). Jak na razie jest to jedyny serial z widzianych przeze mnie nowości, który będę regularnie oglądać.

BROOKLYN NINE-NINE

Brooklyn Nine-Nine to sitcom, który po zwiastunach i opisach fabuły zapowiadał się naprawdę ciekawie. Ostatnio oglądam głównie dramaty (i to do tego dość dobijające jak The Killing oraz Most nad Sundem), dlatego z zainteresowaniem śledzę wszelkie komediowe nowości. Jednak po obejrzeniu pierwszego odcinka tego sitcomu o pracownikach policji wiem, że lepiej już jeszcze raz obejrzeć Chucka albo Episodes. Nie licząc nowego kapitana Andre Braughera (jedyny aktor wyróżniający się na plus w tej produkcji) oraz ambitnej Amy (Melissa Fumero) wszyscy sprawiają wrażenie, jakby nie powinni pracować na policji. Wiadomo, od takiego tytułu nie wymaga się odpowiednio realistycznego oddania pracy policjantów, ale jeśli przez cały odcinek żadna rzecz nie wydała się śmieszna, to zdecydowanie coś jest nie tak. Serial ma marne szanse na przetrwanie w ramówce (podobnie jak bardzo krytykowana komedia Dads z Sethem Greenem), ponieważ konkuruje z najbardziej oczekiwanym tytułem jesieni - Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D.

MARVEL AGENTS OF S.H.I.E.L.D.

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. z pewnością okaże się serialem przynajmniej dobrym. Stacja ABC traktuje tę produkcję z najwyższym priorytetem, a jeśli widownia dopisze, być może w przyszłości doczekamy się kolejnych seriali z postaciami ze świata Marvela. Mam nadzieję, że po zakończeniu How I Met Your Mother, w produkcji częściej zobaczymy agentkę Marię Hill (Cobie Smulders), ponieważ w filmie Avengers wypadła bardzo dobrze.

CRISIS

Z dużą niecierpliwością oczekuję serialu, który pojawi się w połowie tego sezonu serialowego – Crisis. Tytuł przedstawia pracę agenta służb Secret Service , który już pierwszego dnia swojej pracy zostaje postawiony w niezwykle skomplikowanej sytuacji. Gdy zostaje porwany autokar z dziećmi najważniejszych osób w Waszyngtonie, musi porzucić wszelkie zasady, aby odkryć prawdę o całej sytuacji oraz uwolnić zakładników. Pojawią się liczne wątki polityczne, a w jednej z głównych ról występuje Gillian Anderson.

Mateusz Michałek

SLEEPY HOLLOW

Jak wiadomo, seriale rządzą się swoimi prawami, a producentom coraz bardziej brakuje innowacyjnych pomysłów. Postawmy się na miejscu twórców. Co by tu nowego wymyślić? Wampiry? Już były. Duchy, anioły i demony? Mamy jużSupernatural. A może tak uwspółcześnić  jakąś ogólnie znaną historię? Tak prawdopodobnie wyglądał proces twórczy przy wymyślaniu fabuły Sleepy Hollow, które zapowiada się na jedną z najciekawszych serialowych propozycji tegorocznej jesieni. Twórcy już w zwiastunie  udowodnili, że będą czerpać z mrocznego i klimatycznego kina Burtonowskiego (jego pamiętny Jeździec bez głowy) oraz rozwiązywać zagadki kryminalne a’la  niezapomniany Fringe. Po Sleepy Hollow oczekuje jednak przede wszystkim genialnego serialu grozy, o fabule zamkniętej, a nie kolejnego  fantasy-tasiemca.

DRACULA

Fabuła nowego serialu twórców Star Treka, Dynastii Tudorów i Dowton Abbey skupia się na postaci legendarnego Draculi (Jonathan Rhys Meyers), który przybywa do Londynu jako amerykański przedsiębiorca chcący wprowadzić wiktoriańskie społeczeństwo w świat nowoczesnej nauki, związanej przede wszystkim z oświetleniem, na co dzień tak zabójczym dla protagonisty. Głównym powodem  jego podróży jest jednak chęć zemsty na osobach, które zadarły z nim w przeszłości. Nieoczekiwanie na swojej drodze poznaje Minę Murray (Jessica De Gouw), będącą reinkarnacją jego tragicznie zmarłej żony.

Zwiastun serialowego Draculi zawiera dokładnie każdy element, którego widzowie oczekują po tej produkcji.  Serial opowiadaw iście mrocznym, a zarazem barokowym stylu, pełną pasji, nienawiści, strachu i akcji historię prawdopodobnie jednego z najgroźniejszych  i najciekawszych bohaterów w historii kina grozy – Draculi. Na uwagę zasługuje również obsadzenie w roli głównej genialnego Jonathana Rhysa Meyersa, który powinien doskonale sprawdzić się jako błyskotliwy, pełny pożądania, ambicji i mroku  czarny charakter. Mam jednak pewne obawy związane z tym serialem, dotyczące przede wszystkim zbyt rozbudowanego wątku miłosnego, który przy „odrobinie” nieszczęścia może okazać się równie mdły i przelukrowany co  Zmierzch. Mam jednak nadzieję, że twórcy zauważyli, iż widzowie co raz bardziej kochają zepsutych i mrocznych protagonistów, tworząc dzieło będące syntezą Draculi Coppoli z Dynastią Tudorów. Czy właśnie taki  będzie serialowy krwiopijca? 




blog comments powered by Disqus