Oscarowe przewidywania

Autor: Agniecha, Allan, Madelaine, Pityez, Redil
Korekta: Hagath
21 lutego 2013

Gala wręczenia Oscarów, czyli najbardziej prestiżowych amerykańskich nagród filmowych, odbędzie się już w niedzielę 24 lutego (u nas będzie to noc z niedzieli na poniedziałek). Zanim jednak Akademia ogłosi werdykt i będziemy mogli poznać laureatów poszczególnych kategorii, członkowie redakcji Gildii Filmu postanowili opowiedzieć o swoich ulubieńcach w kategorii Najlepszy Film oraz przeprowadzić małe typowanie zwycięzców. O naszych faworytach możecie przeczytać poniżej. Już w poniedziałek będziemy mogli przekonać się, czy nasze typy się sprawdziły. A który z nominowanych filmów na Was zrobił największe wrażenie?

Agniecha: 

Mój ulubieniec: Django

Film Tarantino musi w końcu zdobyć Oscara. Nie udało się przy Bękartach wojny, ale jest spora szansa na to, że następca w postaci Django może tego dokonać. Jako jeden z kilku tegorocznych nominowanych w najbardziej oryginalny sposób przedstawia kwestie, które miały znaczący wpływ na historię Stanów Zjednoczonych. Z genialną muzyką, świetnymi kreacjami aktorskimi, perfekcyjną prezencją, no i przede wszystkim porywającym scenariuszem, zyskał sobie moją sympatię. W mojej opinii zagrożenie dla niego stanowi Lincoln i Wróg numer jeden.

Kto wygra? Wróg numer jeden

Allan:

Mój faworyt: Wróg numer jeden

Mark Boal stworzył pasjonującą opowieść, co wcale nie było łatwym zadaniem. Każdy przecież zna zakończenie tej historii, a pośmiertne zdjęcie przywódcy organizacji terrorystycznej obiegło cały świat. Punktem wyjścia dla Boal’a nie jest wynik polowania na terrorystę, ale wieloletni proces, który doprowadził do finalnej operacji, oraz jej wpływ na ludzi. Pod tym względem jest to wręcz kameralna, bardzo intymna opowieść.

Niesamowite jest, że w ciągu niespełna 3 godzin twórcy filmu pozwalają poczuć się zupełnie jak bohaterowie opowieści. Kiedy Maya samotnie walczy z biurokracją polityków, odwlekanymi decyzjami i znikąd nie znajduje wsparcia dokładnie te same emocje odczuwa się patrząc na ekran. Padające w filmie słowa: ona kontra świat; najlepiej oddają ducha tej opowieści, bo film wywołuje to samo poczucie osamotnienia, którego doświadcza główna postać. Nie dziwne więc, że finalnie odczuwa się ulgę ale i ogromną pustkę, a film paraliżuje i kiedy nastają napisy końcowe, trzeba odrobiny siły by wstać z kinowego fotela.

Genialna Kathryn Bigelow znów to zrobiła! W moim odczuciu stworzyła najlepszy film roku!

Kto wygra? Operacja Argo

Madeleine:

Mój faworyt: Operacja Argo

Faworyzuję zdecydowanie Argo. Dlaczego? Żaden z nominowanych do Oscara filmów nie trzymał widza w napięciu tak, jak dzieło Bena Afflecka. Fantastyczne zbudowanie ostatnich scen dodawało dreszczyku emocji. Cała widownia trzymająca kciuki w nadziei na happy end - niezapomniane.

Affleck, budując role, nie dał wielkiego pola do popisu aktorom, ale nie w tym była istota powstania filmu.

Sam fakt pomysłu zekranizowania akcji, która w jakimś stopniu zapisała się na kartach historii, jest godny docenienia. To w jak klarowny sposób przedstawiono przebieg wydarzeń z 1979 roku, jest warte nagrodzenia. Niewielu było świadomych, że w przeszłości pracownicy Ambasady Amerykańskiej mieli uciekać z Teheranu na rowerach, a w końcowym efekcie akcja ta przerodziła się, w nie mniej zabawną, „grę w aktorów”.

Kto wygra? Django

Pityez:

Mój faworyt: Bestie z południowych krain

To jest ten typ filmu, który lubię najbardziej. Rzeczywistość miesza się z baśniowością, okrucieństwo świata z prawdziwą magią. Prosta historia zostaje opowiedziana w taki sposób, że nie da się od niej oderwać. Bestie z południowych krain to piękny obraz o człowieku, naturze i życiu, z dodatkiem fantastycznej muzyki oraz rewelacyjnej gry aktorskiej. Każdy, kto tego potrzebuje, odkryje w nim drugie dno, choć nie jest ono eksponowane na siłę, więc film ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Mimo to Bestie… nie zdobędą najbardziej prestiżowej nagrody w branży. Dlaczego? Na szczęście nie są wystarczająco patetyczne.

Kto wygra? Lincoln

Redil:

Mój faworyt: Django

Po obejrzeniu wszystkich nominowanych do Oscara filmów doszedłem do wniosku, że Django w moich oczach nie ma zbyt dużej konkurencji. Poziom wybranych przez Akademię dziewięciu filmów jest dość niski, szczególnie, jeśli spojrzymy na takie tytuły jak Życie Pi czy Nędzników. Ale nawet Lincoln, tak mocno wyróżniony przez członków Akademii, zupełnie nie przekonał mnie swoją wyidealizowaną formą. Za to Django jak najbardziej. Dostrzegam w tym filmie powrót Tarantino do najwyższej formy i do tej pory wspominam świetną zabawę, która towarzyszyła mi w kinie. I tylko trochę się sobie dziwię, że film mocno rozrywkowy, niekoniecznie wzbudzający w widzu jakiekolwiek refleksje (poza oczywiście tą najważniejszą, dotyczącą rasizmu i niewolnictwa), traktuję jako swojego faworyta do Oscara. Konkurencja jednak nie ma wiele do zaoferowania. Na Django zwyczajnie nie sposób źle się bawić, a na tle pozostałych nominowanych produkcji taka zaleta może zrobić różnicę.

Kto wygra? Lincoln




blog comments powered by Disqus