Świąteczne filmy na Gwiazdkę 2013

Autor: Redakcja Gildii Filmu
15 grudnia 2013

Zbliża się Boże Narodzenie. Z tej okazji warto przypomnieć sobie najbardziej klimatyczne świąteczne filmy. Oto przygotowany przez naszą Redakcję subiektywny przegląd najlepszych gwiazdkowych produkcji.

 

Kevin sam w domu

Gdy kilka lat temu okazało się, że w świątecznej ramówce Polsatu nie ma miejsca dla Kevina, w internecie zawrzało. „Nie ma świąt bez Kevina”, „Odwołujemy święta!”, „Polsat – świąt nie będzie”. Fani rezolutnego łobuziaka postawili na swoim – w Boże Narodzenie 2010 Polsat wyemitował Kevina aż dwa razy.

Filmy Kevin sam w domu i Kevin sam w Nowym Jorku mają ponad 20 lat, jednak ich popularność cały rośnie. Powstało kilka kontynuacji, ale żadna z nich nie dorównała dwóm produkcjom z udziałem Macaulay’a Culkina. „Kevin” kojarzy się ze świętami, jak choinka, prezenty i reklamy coca-coli. Przygody chłopca, który sam w domu walczy z przestępcami, można oglądać kilka razy w roku i za każdym razem bawić się przy nich tak samo.

 

Grinch: świąt nie będzie

Grinch: świąt nie będzie Rona Howarda nierozłącznie od lat kojarzy się z Bożym Narodzeniem.  Komedia jest współczesną wersją przygód Ebenezera Scrooge’a  oraz niezwykłą próba zrozumienia idei i magii świąt, tak zapomnianej i niezrozumiałej w  czasach konsumpcji i popkultury. Howard stworzył dzieło pełne sarkastycznego poczucia humoru, groteski  oraz charakterystycznego klimatu.  Na ekranie obserwujemy niezapomnianą metamorfozę głównego bohatera, postaci mocno przejaskrawionej i antypatycznej, która pod wpływem dobra i empatii małej dziewczynki przechodzi gwałtowną metamorfozę, dzięki czemu główny bohater już na zawsze będzie czuł magię świąt i stanie się lepszym człowiekiem (albo ktosiem). Na pewno powstały ciekawsze, bardziej uniwersalne i magiczne produkcję świąteczne, jednak dzieło Rona Howarda przypomina nam, że Boże Narodzenie to coś znacznie więcej niż tylko czas prezentów.

 

Edward Nożycoręki

Edward Nożycoręki nieodłącznie kojarzy się ze świętami, nawet pomimo tego, że śnieg – a właściwie jego namiastka – pada tam dopiero w ostatniej scenie. Dla magika, jakim jest Tim Burton, to żaden problem. Z monotonnego amerykańskiego osiedla (wyjętego niemal żywcem z wyidealizowanej reklamy telewizyjnej), plastikowych pań domu upstrzonych pudrem i równo przystrzyżonych zielonych trawników potrafi wyczarować najprawdziwszy klimat świąt. Wyszła z tego oryginalna, operująca najprostszymi, a przy tym najpiękniejszymi wartościami, baśń dla całej rodziny (a to w świątecznych produkcjach najważniejsze), która bawi, ale i autentycznie wzrusza. Dodawszy do tego Johnny’ego Deppa w najwyższej formie oraz muzykę Elfmana, która zaczęła już żyć własnym życiem, mamy gotowy przepis na sukces. W te święta Edwarda także nie może zabraknąć.

 

Szklana PułapkaDie Hard

Sezon przedświąteczny w trwa. Nadszedł czas na rozmyślanie i rozplanowanie taktyczne Bożego Narodzenia. Niestety planowanie planowaniem, a życie życiem. Najlepiej udowadnia to przypadek Johna McClane, nieokrzesanego, porywczego oficera nowojorskiej policji,  i jego świąteczny wypad do rodziny w Los Angeles. Wszystko miało być piękne, idealne i magiczne, a rodzinna atmosfera miała pomóc Johnowi pogodzić się z żoną Holly i ustawić jego życie z powrotem na właściwy tor. Jego plany runą w gruzach, gdy do budynku Nakatomi Plaza, w którym odbywa się świąteczna impreza Holly, wkroczy grupa terrorystów z Hansem Gruberem na czele.

Die Hard to klasyka gatunku i zarazem pierwsza część uwielbianej serii. Pędząca akcja, kultowe teksty dosłownie na każdym kroku, a wszystko to okraszone doskonałym, czarnym humorem Johna McClane. I oczywiście doskonała gra aktorska. Bruce Willis jest ewidentnie w swoim żywiole, nie mówiąc o Alanie Rickmanie, który rolą terrorysty Hansa Grubera udowodnił, że nie ma to jak porządny czarny charakter. Świetna zabawa, niezapomniane emocje i obietnica kolejnych czterech części z pewnością sprawią, że będziecie przygotowani na wszystko w nadchodzącej gorączce świątecznych doznań. Yippee Ki Yay M**********r!

 

Opowieść wigilijna Muppetów

Gdy nadchodzi czas, by nastroić się pozytywnie na święta i zanurzyć w rodzinną atmosferę, najlepiej sięgnąć po adaptację klasyki literatury. Na przykład po Opowieść Wigilijną Charlesa Dickensa, w uroczej muppetowej wersji z niezapomnianym Michaelem Cainem w roli Ebenezera Scrooge'a. Ta uniwersalna opowieść o samotności i przemianie, w wersji studia Jima Hensona z pewnością przemówi do każdego, kto lubi nienatrętny humor, porządną narrację i doskonale dopracowaną stronę wizualną.

Opowieść wigilijna Muppetów to wzruszające filmowe przeżycie dla całej rodziny. Piękna muzyka zostaje w głowie, a wyjątkowe piosenki śpiewa się przez resztę świątecznego sezonu - całość zostawia widza pozytywnie natchnionego na nadchodzące dni. Wprowadza zimowy, pozytywny nastrój, ciepłe myśli, chęć dzielenia się i niesienia pomocy tym, których na co dzień nie zawsze dostrzegamy.

 

Opowieści z Narni: Lew, Czarownica i Stara Szafa

Stojąca samotnie wśród ośnieżonych drzew latarnia, mała ciekawska Łucja Pevensie i jej spotkanie z faunem Tumnusem to jedne z tych elementów, które tworzą magię, gwiazdkową magię Opowieści z Narnii: Lwa, Czarownicy i Starej Szafy . W tej prostej baśni o przygodach czwórki dzieci w fantastycznej krainie nie brakuje świątecznych motywów (np. pojawienie się św. Mikołaja), jednak już samo przesłanie filmu, mówiące o odnowieniu i zwycięstwu dobra nad złem, idealnie wpisuje się w ducha świąt. I chociaż sam koncept jest w swej istocie banalny, to jednak rozmach produkcji, sposób przedstawienia postaci i odpowiedni balans w tonie sprawiają, że to film do którego naprawdę warto wracać, zwłaszcza w święta Bożego Narodzenia.

 

To właśnie miłość

Nie każdy chce w Boże Narodzenie oglądać filmy z magią, niezwykłymi istotami czy Świętym Mikołajem w rolach głównych. Wśród świątecznych produkcji dużą część stanowią komedie romantyczne. Szczególnie warta polecenia jest brytyjska To właśnie miłość z 2003 roku, na której wzorowali się chociażby twórcy polskich Listów do M. Gwiazdorska obsada, kilka skrajnie różnych przeplatających się wątków, pozytywne zakończenie oraz brak niepotrzebnego nadęcia – to wszystko, czego trzeba, by świąteczna historia miłosna się udała. W Boże Narodzenie nie sprawdzają się dramaty i opowieści trudne – To właśnie miłość jest wystarczająco prosta, by przypaść wszystkim do gustu, ale jednocześnie nie jest banalna, nie posługuje się schematami typowymi dla tego gatunku.



blog comments powered by Disqus