Pyrkon okiem Gildii Filmu - relacja z konwentu.


W dniach 24-26 kwietnia na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich odbył się największy w tej części Europy zjazd miłośników fantastyki i szeroko pojętej popkultury – Pyrkon. Jak co roku, na festiwalu nie mogło zabraknąć licznych atrakcji związanych z kinematografią. Redaktorzy Gildii Filmu przygotowali dla Was relację z części konwentu najbardziej wiążącej się ze światem kina. Zapraszamy do lektury.

Kolejny rok za nami, a piętnasta edycja Pyrkonu właśnie dobiegła końca. Skalą festiwal osiągnął rozmiar jeszcze większy niż rok temu. Międzynarodowe Targi Poznańskie stały się mekką dla fanów szeroko pojętej fantastyki, od komiksów, mangi i filmów po sztuki walki i historyczne rekonstrukcje. Ludzie na ulicach Poznania zapewne nieraz rzucali podejrzliwe spojrzenia wędrującym po mieście watahom Jokerów, Anakinów Skywalkerów i Bilbo Bagginsów. Nikt nic sobie z tego nie robił – w tym roku wszyscy staliśmy się uczestnikami fantastycznej celebracji, pozwalając sobie na ucieczkę w głąb wyobraźni.

Sale pęczniały od tłumów gnających na spotkania z Andrzejem Pilipiukiem (w tym nawet jego sławna postać, bimbrownik i egzorcysta-amator Jakub Wędrowycz), Jarosławem Grzędowiczem albo Jakubem Ćwiekiem. Panele i dyskusje dotyczyły w dużej mierze science fiction, ale teżciekawostek historycznych i kulis pisarskiego rzemiosła. Wieczorem, kiedy cały Pyrkon był już delikatnie pod wpływem napojów wyskokowych, rozgorączkowany i podekscytowany natłokiem atrakcji, panele dyskusyjne cieszyły się sporą popularnością i niebywałą frekwencją. Jasper Fforde, Ted Chiang i Kevin Hearne błyszczeli jako perełki wśród zagranicznych gości.

Absolutną sensacją okazał się Żelazny Tron, który codziennie przyciągał niewyobrażalną kolejkę chętnych. Zwyciężyli najwytrwalsi, a w nagrodę mogli zasiąść na legendarnym rekwizycie z serialu Gra o tron (obyło się bez zaciekłych potyczek o pierwszeństwo) i uwiecznić wiekopomną chwilę na zdjęciu. Nie można nie wspomnieć o "ludzkim napisie" – niezwykle trudnym trudnym przedsięwzięciu logistycznym, którego owoce można oglądać na zdjęciach. 

Blok filmowy też miał do zaoferowania wiele smakowitych kąsków. Na panelach rozgorzały dyskusje o nieprzyznanych Oscarach, a członkowie Gildii Filmu omawiali niezrealizowane produkcje i role recenzentów w odbiorze widzów. Fani wznosili się na wyżyny amatorskiej krytyki!

Jak zapamiętamy Pyrkon? Zaraźliwa energią i nieodparty optymizm! W tłumie fanów nawet bez kostiumu  byliśmy kimś innym. Zetknęliśmy się z twórcami, których kochamy i dostaliśmy zastrzyk inspiracji do działania. Chcecie rekomendacji? Nie powiemy wam nic poza jednym: nie zastanawiajcie się i przyjeżdżajcie za rok. Kropka - Marta Jakubek

XV edycja Pyrkonu pobiła kolejny rekord i zgromadziła blisko 30 tys.  osób pasjonujących się fantastyką. Fani mogli kupić liczne gadżety z ulubionymi postaciami – od figurek, koszulek, plakatów i kubeczków aż po poduszki i podkładki pod mysz. Najliczniejsze były przedmioty związane z Gwiezdnymi Wojnami i Grą o Tron, na punkcie których świat ostatnimi czasy szaleje. Co ciekawe, kupić można było też liczne pamiątki z serialu Breaking Bad, który – mimo iż już dawno się skończył i nie zalicza się w żaden sposób do fantastyki – nadal żyje w świadomości widzów i zaznaczył swoją obecność na Pyrkonie.

Nie lada gratkę dla fanów przygotowała stacja HBO, do której stanowiska ustawiła się gigantyczna kolejka. Nie ma się czemu dziwić, gdyż każdy zainteresowany (i cierpliwy) mógł poczuć się jak władca Siedmiu Królestw i zrobić sobie zdjęcie na replice Żelaznego Tronu. Fani Gwiezdnych Wojen mogli natomiast zobaczyć wiele pojazdów związanych z kosmiczną sagą. Widok gigantycznego niszczyciela gwiezdnego z klocków LEGO czy kolosalnej repliki statku typu Nebulon wywołały opad szczęki na niejednej twarzy.

Wśród cosplayerów można było znaleźć wiele postaci inspirowanych komiksami Marvela (i ich filmowymi adaptacjami) oraz Gwiezdnymi Wojnami. Po halach MTP między licznymi wcieleniami Jokera (a gdzie Batman?), Iron Mana i Szturmowców Imperium przechadzała się dostojnym krokiem Padme Amidala w wymyślnym stroju. W oczy rzucały się  jaskrawe kolory strojów Pikachu lub kolejne wcielenie Son Goku z Dragon Balla. Szczęśliwcy mogli spotkać którąś z postaci Disneya, w tym Maleficent (Angelina Jolie nie otrzymała jednak zaproszenia na imprezę). Sporo osób zdecydowało przebrać się za Deadpoola, który szturmem zdobywa nowych fanów.

Osoby pragnące zaspokoić swoją potrzebę kontaktu ze światem filmu na Pyrkonie mogły to uczynić przede wszystkim w czasie licznych prelekcji o bardzo różnorodnej tematyce. W piątek mogliśmy dowiedzieć się o licznych wcieleniach Herkulesa – przede wszystkim w filmach animowanych. Zaraz później pełną salę zgromadziła nasza prezentacja filmów, które nigdy nie powstały, czyli Un-making of (wszystkim uczestnikom bardzo dziękujemy).

W sobotę można było zdobyć sporą wiedzę o powstawaniu kina gatunkowego w naszej części globu. Wykład o kulisach powstawania polskich produkcji tego typu odbył się w samo południe. Socjalistyczne kino sci-fi zostało dokładnie prześwietlone kilka godzin później. Mniej więcej w tym samym czasie nasza redaktorka opowiadała, jak to jest w dzisiejszych czasach z tymi recenzjami – jak duży mają one wpływ na odbiór konkretnych produkcji przez publiczność.

Osoby zainteresowane filmami również w niedzielę mogły dowiedzieć się sporo o ich produkcji w Polsce i czemu nie jest to takie proste, na jakie w zasadzie wygląda. Fani sci-fi nie powinni byli omijać prelekcji dotyczącej twórczości i życia Philipa K. Dicka, którego prace zainspirowały mnóstwo hollywoodzkich produkcji. Niejako na deser, późnym niedzielnym popołudniem można było wrócić na ziemię i odpocząć od fantastycznych światów w wykładzie, który przybliżył słuchaczom barwną postać legendarnego aktora i reżysera – Clinta Eastwooda.  - Michał "Osti" Ostiak

Pyrkon po raz kolejny poszerzył się we wszystkich wymiarach: więcej pawilonów, więcej uczestników, więcej punktów programu i więcej coraz poważniejszych sponsorów. Ten ostatni aspekt był szczególnie istotny dla atrakcji związanych z filmem, ponieważ głównymi sponsorami festiwalu były stacje Scifi Universal oraz HBO. To dzięki nim podczas fantastycznego weekendu można było nie tylko usiąść na wspomnianym już Żelaznym Tronie, ale również wziąć udział w zorganizowanej z niezwykłym rozmachem Maskaradzie, obejrzeć kilka odcinków Gry o Tron oraz Bohaterów w kostiumach na dużym ekranie czy zrobić sobie zdjęcie pokazujące postać w 360 stopniach, niczym w  Matriksie.

Fani filmu nie mogli narzekać na brak atrakcji. Liczba prelekcji, paneli dyskusyjnych i konkursów siłą rzeczy nie pozwalała na uczestnictwo w nich wszystkich. Z ciekawszych punktów programu z pewnością warto wymienić prelekcje poświęcone japońskim horrorom, filmom animowanym dla dorosłych oraz animacji francuskiej, a także wspomniane wyżej spotkanie dotyczące kina gatunkowego w Polsce. Nie zabrakło również konkursów: od ogólnofilmowego, przez te dotyczące wybranych wytwórni (Disney i Dreamworks), aż po konkretne tytuły (seria o Riddicku i X-Men).

Z punktów programu poświęconych kinu, najbardziej zapadło mi w pamięć spotkanie z Markiem Piestrakiem i Zbigniewem Lesieniem – twórcami Testu pilota Pirxa. Filmowcy z niezwykłą swadą opowiadali o kulisach tworzenia obrazu s-f w latach 70. ubiegłego wieku w Bloku Wschodnim i często niewiarygodnych problemach, które napotykali w trakcie produkcji. Po spotkaniu nastąpił jubileuszowy pokaz filmu 35 lat po jego premierze. Trochę szkoda, że rozmowa z reżyserem i aktorem oraz seans nie cieszyły się nieco większą frekwencją uczestników konwentu.

Nie można nie wspomnieć również o wkładzie naszej redakcji w program Pyrkonu 2015. Przygotowana przez Michała prelekcja dotycząca filmów, które nie powstały zgromadziła kilkaset osób już na samym początku festiwalu, w piątkowe popołudnie. Uczestnicy mogli dowiedzieć się między innymi tego, ile kino zawdzięcza niezrealizowanej Diunie Jodorovsky'ego oraz jak miał wyglądać Gladiator 2. W sobotę zaś, w bloku dla początkujących Marta przybliżyła uczestnikom sylwetki najciekawszych recenzentów, przedstawiła przykłady wpływu krytyki (lub jego braku) na sukces filmów i opowiedziała, gdzie warto szukać opinii o nich.

Na zakończenie trzeba jednak do tego garnca miodu dodać łyżkę dziegciu w postaci programu wieczornego. Trudno powiedzieć z czego to wynikało, ale można było odnieść wrażenie, że blok filmowy (i nie tylko on) pod koniec dnia zamierał, by obudzić się dopiero na trzecią zmianę, już po północy. W przypadku soboty można by to zrzucić na karb Maskarady i Gali Pyrkonu, jednak trudno uwierzyć, iż organizatorzy uznali, że całe 30 tysięcy uczestników uda się w tym czasie pod scenę i nie będzie zainteresowane niczym innym.

Mimo tego drobnego uchybienia, trzeba bezapelacyjnie przyznać, że Pyrkon 2015 pod kątem filmowym należał do udanych. Wystawy, przebrania, prelekcje, spotkania, panele dyskusyjne, pokazy filmów, gry i konkursy w tematyce filmowej – zdecydowanie było co robić. Pozostaje tylko napisać: do zobaczenia za rok! - Damian "Nox" Lesicki



blog comments powered by Disqus