5 najlepszych horrorów 2013 roku

Autor: Olga "Bombeletta" Kowalska
Korekta: Hagath
27 grudnia 2013

Mijający rok nie przyniósł niestety miłośnikom horroru zbyt wielu rewelacji. Filmy tego gatunku, które pojawiły się w 2013 roku na ekranach kin, z rzadka porywały fabułą i równie rzadko naprawdę straszyły. Większość obracała i stosowała te same motywy, co od lat wykorzystują wszyscy twórcy średniej klasy kina grozy, tym samym nie trafiając do widza o potrzebie ciekawej opowieści, z porządnym dreszczykiem i straszydłem w tle. Spośród tych niewielu filmów z niemałym trudem można wyłowić piątkę najlepszych, w tym jedną horrorową perełkę. Każde z poniższych dzieł należy do innej podkategorii kina grozy, przypasuje różnym typom i potrzebom widowni, a przede wszystkim wyróżnia się na tyle, by warto było je obejrzeć.

1. Obecność, czyli o nawiedzonym domu

Zainspirowana prawdziwą historią rodziny i wspomnieniami pary znanych demonologów, a wszystko na tle nawiedzonej, starej posesji. Może powiecie, że to już było, znane od dawna, ale uwierzcie mi – jeszcze nie powiedziano wszystkiego w tym temacie. Zaczyna się jak zawsze. Jest rok 1971. Do starego domu nad jeziorem wprowadza się urocza, wielodzietna rodzina. Dom i posesja wokół niego wydają się być spełnieniem ich marzeń, oczywiście do czasu. Już pierwszego dnia jego dawni mieszkańcy dają o sobie znać, a ciemność zaczyna powoli pochłaniać niespodziewającą się niczego rodzinę. Gdy życie wymyka im się spod kontroli na ratunek przybywa para słynnych "pogromców duchów" i zaczyna swój egzorcyzm.

Nie przez przypadek najnowszy film Jamesa Wana trafił na pierwsze miejsce w zestawieniu. Obecność można bez problemu nazwać klasyką gatunku. To horror modelowy, który ma wszystko na swoim miejscu, każdy kadr i każdą scenę doskonale dopasowaną i wyreżyserowaną. Niby stara jak świat opowieść o nawiedzonym domu, a jednak dzięki wspaniale dozowanemu napięciu, subtelnym operowaniu zarówno dźwiękiem, jak i kamerą, całość zaskakuje i porządnie straszy. Twórcy skupili się na detalach, nie pomijając żadnego, nawet najmniejszego szczegółu. To samo dotyczy aktorów, w tym rewelacyjnej Lili Taylor, którzy w bardzo rzeczywisty sposób zarażają nas swoją paniką i postępującym przerażeniem. Obecność obowiązkowa.

Przeczytaj więcej o filmie.

2. Naznaczony: rozdział 2, czyli o demonach i egzorcystach

Kontynuacja Naznaczonego sprzed trzech lat. Po ostatnich mrocznych wydarzeniach rodzina Lambertów, poszukując spokojnego i bezpiecznego schronienia, zatrzymuje się w domu matki Josha. Niby wszystko ma wrócić do normy, ale już na drugi dzień okazuje się, że nic normalne nie jest. Wybudzonego ze śpiączki synka znowu nawiedzają koszmary, a w nowym lokum czai się ktoś albo coś, co nigdy do końca nie zniknęło i tylko wznowiło polowanie. Na dodatek wszystko ma związek z wypartymi wspomnieniami Josha z dzieciństwa, a przerażona rodzina już niczego nie może być pewna. Nawet siebie nawzajem.

Kolejny film Jamesa Wana i to na drugim miejscu? Dokładnie tak, bo James Wan w ostatnich latach udowodnił, że jest jednym z najlepszych twórców kina grozy i kontynuatorem klasycznego gotyckiego horroru. Podobnie jak poprzednia część i tak jak Obecność, rozdział drugiNaznaczonego to królestwo detali i prawdziwa uczta dla oka. Klasyczne elementy, jak samogrający fortepian, jeżdżące zabawki, czy tupanie i śmiech, są dopracowane tak, że nigdy nie jesteśmy w pełni przygotowani na szok, jaki w nas wywołają. I do tego te szczegóły, jak chociażby ukryte w fałdach ubrań, koców i narzut powykrzywiane twarze, które wydają się obserwować tak nas, jak i bohaterów. Podobnie jest z lokacjami, które duszą widza klaustrofobiczną atmosferą, uderzają ogromem ciszy, czy nietypowym oświetleniem. Dopracowany, doskonale trzymający w napięciu również udowadnia, że bez Wana nie ma współczesnego horroru. I już szykuje się kolejna część.

3. Mama, czyli o duchach z przeszłości

Gdy Jeffrey pada ofiarą krachu na giełdzie i traci wszystko, na co tak ciężko pracował, nie pozostaje mu nic innego, jak w szale wymordować swoich współpracowników, po powrocie do domu zatłuc żonę i porwać córeczki z zamiarem dokończenia makabrycznego dzieła w lesie. Na szczęście dwie dziewczynki zostają uratowane przez tajemniczą istotę, a ich ojciec brutalnie zabity za próbę swojego czynu. Ślad po dzieciach urywa się na lat pięć, ale brat-bliźniak Jeffreya – Lucas – wraz z dziewczyną Annabel (w tej roli doskonale zbuntowana oraz pozbawiona instynktu Jessica Chastain) nie ustają w poszukiwaniach. Gdy w końcu te odnajdują się i powracają do współczesnego świata, okazuje się, że przez lata żyły w lesie jak dzikie zwierzęta, żywiąc się korzonkami i czereśniami. A pieczę nad nimi sprawowała i wciąż sprawuje ukochana przez nie tytułowa Mama.

Filmowy debiut Andresa Muschiettiego nie należy do kina grozy z najwyższej półki, ale mieści się za to w kategorii filmów dobrze nakręconych i jak najbardziej poprawnych, które warto obejrzeć. Ma w sobie wszystko to, co dobra historia o duchach mieć powinna – ciekawe zawiązanie akcji, dobry motyw oraz dość intrygujące, zastanawiające zakończenie. Podobnie jest z głównym motywem tej historii, czyli siłą instynktu macierzyńskiego i przywiązaniem do ukochanych dzieci. Mama straszy dobrze i z namysłem, ma dopracowane elementy wizualne oraz dobrych aktorów, którzy w żadnym momencie nie wydają się nie na miejscu. I chociaż nie ma tu wielkich zaskoczeń, a dalszy rozwój wydarzeń da się przewidzieć, to film warty jest poznania.

Przeczytaj więcej o filmie.

4. Byzantium, czyli o wampirach z klasą

Od dwustu lat po irlandzkich miastach wciąż przemieszczają się i snują dwie wampirzyce – Clara i Eleanor. Bardzo sobie bliskie, choć zupełnie do siebie niepodobne. Clara jest silna, pewna siebie oraz swojej seksualności. Uwodzi i bez skrupułów zabija. Natomiast Eleanor to bardzo cicha, zamknięta w sobie dziewczyna, która dni spędza na pisaniu, a swoje ofiary wybiera spośród schorowanych, starszych ludzi, dając im wybór. Kobiety wciąż uciekają przed nieznanym oprawcą i nie mogą odnaleźć swojego miejsca w świecie. W końcu ich historia zatacza koło i powracają do nadmorskiego kurortu, znanego im sprzed lat. Zamieszkują w starym hotelu Byzantium, a przeszłość oraz grożące im niebezpieczeństwo powoli zacieśniają się wokół nich.

Już dawno nie było opowieści o wampirach, która nie zawierałyby w sobie nagich, męskich klat, obsesyjnego oblizywania się czy świecenia się w pełnym słońcu. Opowieści, w której bycie wampirem to klątwa i skazanie na wieczność w ciemności, a nie świetna zabawa i oddanie lubieżnym gierkom. W końcu to film twórcy Wywiadu z wampirem i Byzantium zachowane jest właśnie w tym, melancholijnym tonie. To taki horror-nie-horror, raczej nietypowa psychologiczna przypowieść o poszukiwaniu tożsamości i poznawaniu siebie poprzez opowiadanie wciąż od nowa swojej historii. Całość filozoficzna, do szpiku irlandzka i bardziej smutna niż radosna. Doskonale nakręcony, nasycony przejmującą samotnością i poczuciem grozyByzantium pokazuje, że wampirze kino jeszcze nie umarło i ma szansę wrócić na omijane w ostatnich latach tory.

Przeczytaj więcej o filmie.

5. Martwe zło, czyli krew, pot i jeszcze więcej krwi

"You're all going to die tonight." – można tylko zgadywać, ile jeszcze pokoleń młodych ludzi usłyszy te fatalistyczne słowa, siląc się na wypoczynek w pewnej leśnej chatce, na totalnym odludziu. Tym razem usłyszała je piątka przyjaciół, którzy przyjechali do tego ustronia, by pomóc jednej z nich przejść narkotykowy odwyk i raz na zawsze porzucić pochłaniający ją nałóg. W nieodwiedzanej od lat chatce dokonują makabrycznego odkrycia. W piwnicy odkrywają tajemniczą księgę, szczelnie obwiązaną kolczastym drutem. Fakt ten jednak nie przeszkadza prawdziwemu nerdowi wśród towarzyszy, który rozkuwa ją i czyta z niej na głos, popełniając  tym fatalny błąd. Z początku wydaje się, że chore wizje dziewczyny wywołane są nagłym odtruwaniem i toksycznym szokiem, ale szybko okazuje się, że z mrocznej kniei wyszło coś przywołane słowami z księgi.

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że pomimo szumnej nazwy remake'u klasyka z 1981 rok reżyserii Sama Raimiego, Evil Dead w wersji Fede Alvareza jest filmem zupełnie innego typu i kalibru. To już nie kampowa wizja, oparta na konwencji sennego koszmaru, ale wizualna jatka w najkrwawszym wydaniu, z rodzinnym dramatem w tle. Niby ta sama chatka, ta sama obita w ludzką skórę księga i podobne demony, a jednak w tym prawie identycznym opakowaniu dostajemy jazdę bez trzymanki i najbrutalniejszego slashera w najczystszej postaci, gdzie krew leje się dosłownie z nieba. Kubłami. I jednocześnie niepozbawionego uroku najlepszego gore. Wszystkiego jest dużo, gęsto i intensywnie. Jump scares atakują nas z każdej strony, nagle i głośno, a widz (jeśli odpowiednio przygotowany do seansu) bawi się przednio, zgadując kolejne odsłony tego makabrycznego widowiska. Dla koneserów obrzydliwości.

Przeczytaj więcej o filmie.



blog comments powered by Disqus