TOP 5: Najgorsze filmy świąteczne

Autor: Redakcja Gildii Filmu
Korekta: Marta Kononienko
24 grudnia 2016

Boże Narodzenie to przede wszystkim czas poświęcany rodzinie i tradycji.  Jednak gdy zjemy już Wigilię, odwiedzimy rodziców, dziadków itp., to zazwyczaj siadamy przed telewizorem. W programie znajdziemy pełno filmów świątecznych, jednak redaktorzy Gildii Filmu przygotowali dla Was specjalne zestawienie obrazów, które polecamy pominąć lub zmienić stację.

Pada Shrek (2007), reż. Gary Trousdale

Zbliża się Gwiazdka. Magii nadchodzących świąt ulega każdy… tylko nie Shrek. Shrek świąt nie lubi. Shrek marzy tylko o świętym spokoju. Aby jednak nie sprawić przykrości ukochanej Fionie i gromadce pociech, postanawia - mimo wszystko - zaangażować się w przygotowania. Z pomocą grupki przyjaciół i poradnika „Dla tych, co nie wiedzą jak przygotować święta” sympatyczny potworek szykuje swoje bagno na Boże Narodzenie.

Konia z rzędem temu, kto nigdy nie zetknął się z przygodami naszego ulubionego ogra. Okres okołoświąteczny to dla wytwórni czas wzmożonego oraz intensywnego dojenia znanych marek i znaków towarowych, czego efektem są nieszczęścia takie jak Pada Shrek – niekoniecznie zabawne, za to wyraźnie wymuszone półprodukty zorientowane na łatwy (i pewny!) zysk. Nie warto. 

Joanna Biernacik

Grumpy Cat: Niewesołych Świąt (2014), reż. Tim Hill

Kim jest Grumpy Cat? Jest samotną kotką żyjącą w sklepie ze zwierzętami w centrum handlowym. Do tej pory nikt z klientów jej nie wybrał, dlatego jest coraz bardziej pesymistycznie nastawiona do życia. Jednak święta są tuż, tuż. W końcu pojawia się 12-letnia Chrystal. Kotka wpada jej w oko. Okazuje się, że dziewczynka ma nietypową umiejętność - rozumie koci język. W czasie przedświątecznej gorączki Grumpy Cat udaremnia próbę porwania cennego psa egzotycznej rasy i ratuje Chrystal. Czy kotka spędzi ten wyjątkowy świąteczny czas w galerii? Czy jednak trafi do domu i pozna ludzką atmosferę miłości, jaką darzymy siebie w te dni? W przeciwnym wypadku będą to faktycznie niewesołe święta. 

Pośród świątecznych piosenek, bożonarodzeniowego chaosu oraz biegu do kin zostaje wrzucony  kot Grumpy - znany wszystkim bardzo dobrze z popkultury oraz internetowych memów. Jak widać, karierę można zrobić w najróżniejszy sposób. Dlaczego film jest uznawany za tak słaby? Co prawda jest w nim duża dawka humoru oraz wzruszające sceny. Jednak wykonanie całościowe oraz wykończenie pozostawiają wiele do życzenia. Animacje nie spełniają oczekiwań większości widzów, do tego dochodzi tandetność i kiczowatość. Połączenie świątecznej atmosfery z internetowymi gagami i memami nie wypadło najlepiej. Jakby na to nie patrzeć… dr John Dolittle nie został znokautowany tym obrazem.

Kamil Żółkiewicz

Zły Mikołaj 2 (2016), reż. Mark Waters

Minęło już 10 lat odkąd Willie ostatni raz przywdział czerwony strój, by rabować centra handlowe podczas świątecznej gorączki. Nie znaczy to, że stał się lepszym człowiekiem. Wciąż jest tym samym, stale zalanym, napalonym na cudze żony, gotowym na każde świństwo typem spod ciemnej gwiazdy. Spłukany jak nigdy, bez perspektyw na sensowny zarobek niechętnie zgadza się połączyć siły z dawnym wspólnikiem - uroczo wrednym karłem Marcusem. Tym razem plan jest ambitniejszy niż zwykłe sklepowe kradzieże. Marcus zamierza przeprowadzić skok na centralę fundacji charytatywnej. Stawka i ryzyko są wyższe niż dotąd. Tym bardziej, że do zespołu dołącza dziarska mamuśka Williego.

Kontynuacji Złego Mikołaja pod batutą Marka Watersa brakuje przede wszystkim polotu i celu. Gdzieś zaginęły opary przyciężkiego, ale niepozbawionego kontekstu humoru. Gdzieś plączą się miałkie wątki i zagrzebują tam, gdzie pozostaje więcej okazji do bluzgów aniżeli ciętego dowcipu. Lepiej powtórzyć klasyczną, niepozbawioną metafory i odrobiny uroku część pierwszą.

Adam Robert Misiura

Święta Last Minute (2004), reż. Joe Roth

Luther i Nora Krank, gdy ich córka Blair opuszcza rodzinne gniazdo, decydują się wykupić wycieczkę na Karaiby i spędzić słoneczny urlop zamiast obchodzić święta Bożego Narodzenia w domu. Ich decyzja o "bojkocie tradycji" wprawia w stan wrzenia całe sąsiedztwo. Gdy jednak w Wigilię Blair niespodziewanie dzwoni do rodziców, by zapowiedzieć się z wizytą ze swoim nowym narzeczonym, państwo Krank mają 12 godzin na dokonanie cudu i pogodzenie się z sąsiadami tak, by były to najwspanialsze święta i niezapomniane dla wszystkich.

Nie znoszę tego filmu! Kiepskie poczucie humoru, oklepane żarty, nielogiczny scenariusz i jeszcze ta przerażająca wizja osiedlowej sekty czcicieli świątecznego ubioru ulicy. To typowy zapychacz ramówki telewizyjnej, któremu całkowicie zabrakło magii (To właśnie miłość), świeżości (Elfa), polotu (Kevina) i fantazji (Grincha). Na deser otrzymujemy kilka utartych frazesów związanych z Bożym Narodzeniem oraz średnie aktorstwo. Zdecydowanie odradzam!

 

Wesołych świąt (2006), reż. John Whitesell

Chcąc odebrać sąsiadowi tytuł osiedlowego "Króla Świąt", Buddy Hally dekoruje swój dom ilością lampek pozwalającą dostrzec go z kosmosu. Zmuszony do walki Steve nie poddaje się jednak tak łatwo. Rozpoczyna się rywalizacja, w której Mikołaj, prezenty, żywa szopka i wszystkie świąteczne dekoracje stają się przetargowymi pionkami. Odkładając obowiązki na drugi plan, mężczyźni nie cofną się przed niczym, by osiągnąć wymarzony cel.. Zabawna katastrofa jest teraz tylko kwestią czasu...

Ponownie bitwa o najlepszą dekorację domu. Czy właśnie o to chodzi w świętach? Fabuła jest tak naciągana, że nawet pewne ramy gatunkowe nie tłumaczą koncepcji zadłużonego bohatera, popadającego w jeszcze większe długi w celu pokonania swojego - równie głupiego - sąsiada. Komedia, pomimo Danny’ego DeVito, jest zupełnie nieśmieszna, całkowicie płytka i po prostu - szalenie nudna. Jeśli napotkacie na film Wesołych świąt to stanowczo sugeruję zmienić kanał. Szkoda naszego czasu na takie filmy!

Mateusz Michałek



blog comments powered by Disqus