TOP 5 filmów (nie)walentynkowych

Autor: Redakcja Gildii Filmu
Korekta: Joanna Biernacik
14 lutego 2015

Wycieczka do kina w Walentynki jest pomysłem bardzo ryzykownym. Tym bardziej w tym roku z powodu szaleństwa z okazji premiery 50 twarzy Greya. 14 lutego zarówno multipleksy, jak i małe kina studyjne przeżyją istne oblężenie – dlatego pamiętajcie, aby rezerwacji dokonać dużo wcześniej i aby przygotować się na kolejki, ścisk i wszelkie niedogodności związane z przebywaniem w tłumie. Jeśli nie interesuje Was ekranizacja erotycznej powieści o Greyu albo nie zdołaliście już kupić biletów na premierę, bądź po prostu macie inne plany związane z tym dniem, to właśnie dla Was redakcja Gildii Filmu przygotowała TOP 5 filmów walentynkowo-niewalentynkowych.

 

BIRDMAN, reż. Alejandro González Iñárritu

Opis filmu: Skoro zdecydowaliście się na kinowe walentynki, teraz musicie wybrać obraz, który rozjaśni wam ten niezapomniany wieczór. Świetnym wyborem będzie Birdman. Film opowiada historię starzejącego się aktora, który dzięki roli tytułowego superbohatera zdobył sławę dawno temu. Aby odzyskać uznanie oraz zaspokoić rozbuchane ego, decyduje się on na wyprodukowanie, wyreżyserowanie oraz obsadzenie się w głównej roli we własnym przedstawieniu na Broadwayu. Pierwsze skrzypce na ekranie grają genialni Michael Keaton oraz Edward Norton. Wyraziste postacie nakreślili także Zach Galifianakis, Emma Stone oraz Naomi Watts.

Rekomendacja: Dlaczego obraz Alejandro Gonzáleza Iñárritu jest dobrym pomysłem na walentynkowy wieczór? Pewnie nie wystarczy sam fakt, że jest to kawał zabawnego i błyskotliwego kina, pełnego świetnego aktorstwa i nietypowych rozwiązań w warstwie audiowizualnej? Film zapewni Wam dużo materiału do ożywionej dyskusji – wspólnie możecie szukać w nim odniesień i trafnych komentarzy odnośnie współczesnej popkultury; ciekawa koncepcja montażu oraz ścieżki dźwiękowej zastosowanych w Birdmanie zapewni temat do długich rozmów dla doświadczonych kinomaniaków. Ta doskonała tragikomedia sprawi, że zakochani ciekawie spędzą czas, także długo po zakończeniu seansu. Tym bardziej, że sama ukazuje miłość w wielu różnych wymiarach. – Michał "Osti" Ostiak

Przeczytaj również naszą recenzje.

 

PINGWINY Z MADAGASKARU, reż. Simon J. Smith, Eric Darnell

Opis filmu: Skipper, Rico, Kowalski i Szeregowy to bardzo nietypowe pingwiny. Początkowo będący jedynie barwnymi dodatkami, pomagierami głównych bohaterów serii Madagaskar, szybko skradli całe show dla siebie. Jako ulubieńcy widzów otrzymali własny serial, a teraz – w końcu! – pełnoprawną kinową animację. Pingwiny z Madagaskaru opowiedzą widzom o swojej pierwszej wspólnej misji. Jak w każdym filmie wytwórni DreamWorks można spodziewać się szalonych żartów, które przypadną do gustu zarówno dorosłym, jak i dzieciom.

Rekomendacja: Jeśli na co dzień cytujecie teksty Króla Juliana, a w waszej kolekcji filmowej dominują animacje komputerowe i komedie – Pingwiny z Madagaskaru to pomysł na idealne Walentynki. Jeśli nie chcecie bawić się w wyszukiwanie subtelnej ironii między wierszami Birdmana, wolicie ryknąć śmiechem gdy okaże się, że rozwiązaniem każdego problemu może być laska dynamitu – oto wasze rozwiązanie. Żyjemy w ciężkich czasach, często jesteśmy zmęczeni i przygnębieni, a kiedy w końcu nadchodzi weekend, mamy ochotę zrelaksować się w możliwie najprostszy sposób i zwyczajnie „odmóżdżyć”. Śmiech może być lekarstwem na wszystko, więc weźcie ukochaną osobę na nową animację twórców kultowego Shreka i rozerwijcie się razem z Pingwinami z Madagaskaru. Rozwiązanie może i mało romantyczne, ale skuteczne jak oddział nielotów-komandosów. - Michał "Osti" Ostiak

 

ONA,  reż. Spike Jonze

Opis filmu: Reżyser pokazuje nam ciekawy obraz alternatywnej rzeczywistości. Rozwiedziony i samotny pisarz Theodore Twombly (Joaquin Phoenix) tworzy niesamowicie wzruszające listy miłosne - jest to jego sposobem na życie. Na zlecenie różnych ludzi przelewa na papier emocje, których oni sami nie są w stanie wyrazić poprzez słowa. Zaintrygowany najnowszym cudem techniki, systemem operacyjnym gwarantującym indywidualne podejście do każdego użytkownika, dzięki wytworzonemu w nim intuicyjnego podmiotu, postanawia wejść w ten cyberświat. Gdy uruchamia system po raz pierwszy, jest zachwycony i zaskoczony tym, że słyszy kobiecy głos - to Samantha (Scarlett Johansson), tytułowa Ona. Od tego momentu zaczyna się ich wspólna, pełna pasji i miłości, niesamowita podroż przez życie.

Rekomendacja: Wydawałoby się, że to nie jest typowa historia miłosna,jednakże patrząc na rozwijający się świat Internetu oraz wszelkich elektronicznych gadżetów, przez które jesteśmy mimowolnie wchłaniani, nie jest to już aż tak nierealna opowieść. Coraz więcej osób poznaje się przez różnego typu komunikatory, tworząc wspólne wspomnienia, historie, wymieniając myśli,a nawet zakochując się w sobie. W pozornie nierealnym świecie cyberprzestrzeni tworzą swój mały, jak najbardziej realny świat. Ona ukazuje nam prawdę o nas samych. Łatwiej jest nam „być” online, niż wyjść z kimś na kawę. Między Theodorem i Samanthą wytwarza się niesamowita więź polegając głównie na wymianie myśli, ale nie tylko. Ewoluuje ona później we wspólne pokazywanie sobie świata. Każdy z nich na możliwy dla siebie sposób. Chodzą razem na spacery, jadą na wspólne wakacje, chodzą na randki. Zakochują się w sobie, mimo że fizycznie nigdy się nie zobaczą. – Monika Kokowska

Przeczytaj również naszą recenzje.

 

PIĄTY ELEMENT, reż. Luc Besson

Opis filmu: Raz na pięć tysięcy lat Zło Absolutne nawiedza Wszechświat, by zniszczyć wszelkie istnienie. Zapobiegają temu Mondoshawanowie – kosmici, którym udało się wynaleźć skuteczną broń przeciwko Zagładzie. Ukryli ją na Ziemi. Gdy jednak w 1914 roku wybucha I wojna światowa, obcy przybysze zabierają ją i obiecają zwrócić, gdy będzie to konieczne. Rok 2259. Raz jeszcze zbliża się niebezpieczna koniugacja. Po zniszczeniu statku Mondoshawanów, Zło zdaje się być bliżej celu niż kiedykolwiek wcześniej. Dziełem przypadku w samym centrum międzygalaktycznej potyczki staje prosty nowojorski taksówkarz – Korben Dallas (Bruce Willis). Czy uda mu się uratować Wszechświat?

Rekomendacja: Na pierwszy rzut oka wybór ten może wydawać się zupełnie nieadekwatny. Śmiem polemizować – po pierwsze, to jeden z moich ulubionych filmów, co samo w sobie stanowi pretekst do odświeżenia go sobie przy każdej możliwej okazji. Po drugie, nie jest on zwykłym, schematycznym kinem akcji; ciężko umieszczać go w tej samej kategorii, co współczesne blockbustery – Avengersów, Transformersy, czy też masę innych, równie płytkich przebojów sezonu. Łączy on bowiem tyle elementów (niezamierzony kalambur), że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Wartka akcja – jest. Błyskotliwy, niewymuszony humor – jest. Doborowa obsada (nie sposób nie zwrócić uwagi na ponadprzeciętną kreację znakomitego Gary'ego Oldmana) – jak najbardziej. Mamy tu także istotę święta zakochanych – wątek miłosny. Chemia między Leeloo (Milla Jovovich) a Korbenem wyczuwalna jest już od ich pierwszego spotkania, jednak romans ten jest poprowadzony tak subtelnie, że w żaden sposób nie dominuje nad główną linią fabularną. Sprawia to, że produkcja nadaje się nie tylko dla zakochanych, ale i zapijających smutki singli. Ja już wiem, co będę oglądać w Walentynki. – Joanna Biernacik

 

ODLOT, reż. Pete Docter, Bob Peterson

Opis filmu: Film jest produkcją słynnego studia Walt Disney Animation Pictures oraz Pixara. Odlot to historia o dorastaniu oraz o miłości. 70-letni emeryt, Carl Fredricksen, dostaje w ostatnich latach swojego życia to, czego pragnął najbardziej – wielką przygodę. Władze miasta zleciły przeniesienie staruszka do pobliskiego domu starców, jednak główny bohater, ani myśli opuszczać dom, w którym spędził wiele niezliczonych chwil ze swoją nieżyjącą już ukochaną. Zastanawiasz się zapewne, co mógł zrobić Carl? Na pewno coś nieracjonalnego! Związał setki balonów w swoim domu i wypuścił przez komin czyniąc z budynku wielki latający balon. Odlatując w kierunku wielkiej i niezapomnianej przygody, zabrał się z nim nieproszony kompan – skaut Russell. Wątek dorastania dotyczy właśnie jego osoby. Doświadczony przez życie Carl ma spory wpływ na podtuczonego chłopaka. Po drodze spotykają wiele niebezpieczeństw - można nawet powiedzieć, że wychodzą z nich dosłownie przypadkiem. Fredricksen dostał to, o czym marzył – wielką przygodę, jednak marzenie nie zostało spełnione w tak radosnych kolorach, jak te, które mają balony unoszące dom Carla. Barwy wszystkiemu nadałaby obecność ukochanej Carla u jego boku. 

Rekomendacja: Odlot jest świetną propozycją na dzień zakochanych. Pośród świetnych ujęć, grafik, zwrotów akcji czy kwestii wypowiadanych przez bohaterów, znajdziemy, oczywiście, wątek miłosny, który został wyeksponowany przez autorów w bardzo fajny sposób. Dużą rolę w tym przypadku odgrywa sentyment, bo z jego powodu dom Carla stał się swoistym muzeum jego związku z Elą.  Na każdej ścianie i półce doszukamy się zdjęć z różnych etapów życia pary, od młodości po dojrzalszy wiek. Autorzy akcentują tutaj czystą miłość, która umiera dopiero wtedy, kiedy jej na to pozwolimy. Carl nie pozwala na to nawet po śmierci swojej ukochanej. Zawsze zasiada w swoim fotelu, stojącym obok tego, w którym siedziała Ela. Odwraca głowę i wyobraża sobie, w pierwszych chwilach, swoja żonę. Miłość przedstawiona w ten sposób powinna być odpowiednią motywacją dla wszystkich zakochanych, aby czasami pomyśleć o sobie przyszłościowo, nie żyć jedynie chwilą – jak to się zazwyczaj zaleca. – Kamil Żółkiewicz



blog comments powered by Disqus