Wywiad z Dougiem Limanem - reżyserem filmu "Na skraju jutra"

Wywiad został przeprowadzony z: Doug Liman
Rozmawiał: materiały prasowe
Tłumacz: Kamila Gabrysiak
Korekta: Mateusz Michałek
23 października 2014

Na skraju jutra jest już dostępne w sklepach na DVD, Blu-Ray i Blu-Ray 3D. DVD z tym filmem (i nie tylko) będziecie mogli wygrać również w naszym specjalnym konkursieZ tej okazji prezentujemy wam wywiad z Dougiem Limanem - reżyserem filmu.

Pytanie:  Co Cię zainteresowało w tym projekcie i jakie były Twoje wstępne plany jak wcielić go w życie?

DOUG LIMAN:  Po pierwsze, nie jest to film składający się z dwóch koncepcji, którymi są inwazja obcych i Tom Cruise powtarzający ten sam dzień za każdym razem kiedy umiera. Film ma jeden zamysł, w którym pokonują nas obcy, a robią to dzięki temu, że mogą powtórzyć dzień i bitwę dopóki nie wygrają. To niemożliwe, żeby ludzkość mogła pokonać takiego przeciwnika, dopóki Tom Cruise nie zostaje zainfekowany ich mocą, a my nagle mamy szansę.

W ogóle nie interesowało mnie robienie filmu o inwazji obcych, ale tym co naprawdę mnie przyciągnęło była podróż, którą odbywa postać Toma Cruise’a, Bill Cage. Jestem gawędziarzem, lubię bywać na przyjęciach i opowiadać historie, które bawią ludzi. Nie wstydzę się tego [śmieje się]. Jestem zaangażowany w robienie filmów, które są ogromnie rozrywkowe, ale także w robienie filmów, które są mądre i prowokują do myślenia.

Pomysł na bohatera, który ciągle dzień po dniu rzuca się w wir tej samej bitwy, podczas gdy wszyscy inni każdego dnia zajmują się swoimi sprawami i jedyną zmienną jest to co robi on – dla mnie, jest to pewnego rodzaju metafora życia.  Prawda jest taka, że nie możesz zmienić świata i innych ludzi, ale możesz zmienić samego siebie. Jedyną rzeczą, którą może zrobić Cage podczas trwania filmu,  jest zmiana tego co robi. Każda inna osoba zrobi dokładnie to samo. Ma on kontrole jedynie nad swoimi czynami.

I teraz, nagle, nie mówię o inwazji obcych i podróży w czasie;  mówię o  stanie w jakim znajduje się ludzkość. Tak naprawdę, jeżeli możesz zmienić siebie, to możesz zmienić świat. I to było właśnie moją inspiracją.

Kiedy natrafiam na projekt, który ma głębsze znaczenie i  jednocześnie jest nieprawdopodobną jazdą bez trzymanki ze scenami akcji, których nie widzieliście wcześniej, komedią charakterów, wspaniałą historią miłosną, to oczywiste, że chcę niezwłocznie zrobić taki film.

Pytanie: Czy możesz opowiedzieć o swoim podejściu do współpracy? Jak wyglądała praca z Tomem Cruisem, Emily Blunt i resztą obsady, w celu powołania do życia bohaterów i tej historii?

DOUG LIMAN:  Uważam, że to co wyróżnia ten film na tle moich innych osobistych doświadczeń, było niezawodne i współpracujące środowisko. Jest to tego rodzaju środowisko, którego doświadczyłem w Swingersach, kiedy oczywiście było ono właśnie niezawodnie. Była to tylko grupa bezrobotnych ludzi, którzy próbowali zrobić film nie próbując zaimponować nikomu. Nie mieliśmy żadnego studio, nic z tych rzeczy.

Jednak byłem w stanie stworzyć lub stworzyłem wokół siebie to niezawodne i współpracujące środowisko w samym sercu masowego filmu Warner Bross. Było to typ otoczenia, które można spotkać w teatrze w kampusie, gdzie nie ma nic do stracenia. Oczywiście, można stworzyć to niezawodne i współpracujące środowisko, bo jest to teatr kampusu. Nie oczekujesz żadnego zarobku.

W centrum tej wielkiej produkcji, było właśnie to grono, w którym omawialiśmy bohaterów, historię i filozofię.

Myślę, że jedna z rzeczy, która nadała ton od samego początku, miała miejsce podczas jednego z naszych pierwszych spotkań. Prowadziliśmy poważne rozmowy na temat skryptu i w pewnym momencie Lily powiedziała do mnie: „ Wiesz, nigdy nie kręciłam takiego filmu jak ten”, co jest prawdą. Odpowiedziałem jej: „ja też nigdy nie kręciłem takiego filmu”, co także jest prawdą. I Erwin Stoff, nasz producent, powiedział do mnie po tym spotkaniu, że była to jedna z bardziej niesamowitych rzeczy, powiedziana gwiazdom filmowym przez reżysera, jaką kiedykolwiek słyszał – że jest człowiekiem i nigdy wcześniej tego nie robił. I dlatego właśnie chcecie, żebym to nakręcił ten film. Jeśli zrobiłbym to wcześniej, jak oryginalny mogę się stać?

Można było to już zauważyć podczas mojej pracy nad Tożsamością Bourne'a,  kiedy oderwałem się od dwóch małych niezależnych filmów komediowych i później reżyserowałem film akcji dla studia Universal. Byłem bardzo otwarty i szczery jeżeli chodzi o fakt, że skłamałbym gdyby powiedział, że wiedziałem jak nakręcić  Tożsamość Bourne'a. Próbuję to rozgryźć. Jak mógłbym wiedzieć, jak zrobić ten film? Nie robiłem tego wcześniej.  Jak możesz wiedzieć, jak zrobić coś, czego nie robiłeś nigdy wcześniej? Jedyne co możesz zrobić, to mieć pomysł na to jak spróbować. I każdy, kto mówi, że faktycznie już wie, albo robi ten sam film drugi raz z rzędu, albo kłamie.

Myślę, że ustalenie tego na samym początku miało im pokazać, że dążyłem to stworzenia filmu, który jest większy ode mnie samego. Wierzę w środowisko wolne od ego, w którym wygrywa najlepszy pomysł. Jestem raczej nieugięty w swoim dążeniu do stworzenia najlepszego filmu jaki tylko mógłby powstać. To nigdy nie ustaje.

Byliśmy na konferencji prasowej w Tokio i pokazano mi mangę Na skraju jutra (książkę, na podstawie której film Na skraju jutra został oparty). Na początku nie była to manga, była to powieść, ale zmienili ją w mangę i zaczęli ją rozwijać. Gdy rozpocząłem prace nad Na skraju jutra, na początku pomyślałem: „ Och, jest to japońskie. Będzie to książka wypełniona obrazkami.” Nie było żadnych obrazków, więc nie miałem od czego zacząć pod względem zaprojektowania świata i przygotowania moich obcych, więc przekartkowałem książkę.

Nawet do samego końca, zawsze szukam i kwestionuje, „ Czy robimy to najlepiej jak tylko potrafimy? Czy możemy zrobić to lepiej?” W ten właśnie sposób żyje Tom Cruise. Myślę, że poprzez nasze wspólne dążenie do doskonałości, napędzaliśmy siebie nawzajem.

Pytanie: Brzmi to tak, jakby wszyscy czerpali  z tego rodzaju filozofii współpracy, którą ustanowiłeś dla tego filmu.

DOUG LIMAN: Tom także tworzy takie środowisko, ponieważ jest on oczywiście największą gwiazdą filmową na świecie. Pracuje tak ciężko; bardzo mu zależy na filmie i pracuje tak ciężko, że to samo w sobie jest inspirujące i zaraźliwe dla całej ekipy. To naprawdę niesamowite, biorąc pod uwagę w ilu filmach wystąpił ten facet, masz wrażenie, jakby był to jego pierwszy raz na planie. Jest jak dziecko w sklepie ze słodyczami.

Oczywiście, z wielu powodów, nie ma nikogo takiego jak Tom Cruise, ale powiedziałbym, że dla mnie najbardziej charakteryzujący Toma jest jego entuzjazm i podekscytowanie filmem. Trudno to sobie wyobrazić, ale pierwszego dnia zdjęć, poprosiliśmy żeby był na planie o 8 rano. On zjawił się o 7:45. Był tam o 7:45 następnego dnia zdjęć. Był tam o 7:45 ostatniego dnia zdjęć. Myślę, że do tego czasu byłby tam około 7:15. Zdałem sobie sprawę, że niezależnie o której godzinie kazałbyś mu się tam pojawić i tak byłby wcześniej. Kto nie byłby podekscytowany, żeby iść do pracy każdego dnia, kiedy jesteś otoczony tego rodzaju energią, kiedy jego główna gwiazda maksymalizuje motywacje wszystkich.

Emily Blunt jest najbardziej niesamowita aktorką. Zazwyczaj, kiedy idę do pracy, jestem zestresowany każdego ranka, bo chcę żeby film był najlepszy, jaki tylko może być i każdego dnia chodzenie do pracy jest konkurencja dla sportowca. Tak naprawdę to widzę. Pod koniec dnia , jadę do domu z planu, uczciwie oceniam jak minął dzień i myślę „ wygraliśmy czy przegraliśmy dzisiaj?” I jest to długi sezon. Było 100 dni zdjęć do tego filmu. Możesz wygrać kilka dni i klika ich przegrać, w ten sam sposób jak twoja drużyna sportowa nie musi mieć meczu, w którym przeciwnicy nie zdobywają żadnych punktów, aby wygrać cały sezon. Jednak musisz wygrywać przez większość dni.

Więc zazwyczaj jestem trochę zestresowany idąc codziennie do pracy, ponieważ myślę sobie „mam nadzieję, że dziś wygramy”. A w rzeczywistości w tym przypadku, każdego dnia tak nie mogłem się doczekać pracy z Tomem Cruisem i Emily Blunt, że przesłoniło mi to wszelkie obawy o to, jak tego dnia osiągniemy niemożliwe.

Pytanie: Czy możesz opowiedzieć o współpracy z Tomem przy tworzeniu postaci Billa Cage’a i o cechach, które wniósł do niego Tom?

DOUG LIMAN:  Naprawdę zabawną rzeczą w pracy z kimś tak sławnym jak Tom jest to, że myślisz jak wiele filmów stworzył – trzydzieści, czterdzieści, że nie zdołasz zaskoczyć widowni. Tom był tak samo zaangażowany jak ja w tworzeniu nowej postaci, której jeszcze nie grał. Ja tworzę swoje postacie. Może tak się dzieje przez to, że zaczynałem  w Swingersach, gdzie casting szedł w parze z pisaniem ról, i oczywiście jestem zachwycony rezultatami. Stworzyłem postać Jasona Bourn’a z Mattem Damonem i stworzyłem postać Franki Potente wraz z nią. To samo zrobiłem w Panu i Pani Smith. Jest to część mojego tworzenia i procesu współpracy, żeby nie przekazywać narzuconej z góry postaci.

Zaczynamy z pewną wersją sceny, i kiedy ją ćwiczymy, scenarzysta jest  na miejscu, co jest bardziej podobne do tego jak się tworzy sztukę. Wtedy zmieniamy scenariusz. Robimy to podczas prób. Zmieniamy scenariusz, aż postać będzie pasowała do Toma perfekcyjnie. Musimy ją odnaleźć. Niektóre aspekty jego postaci odnajdujemy od razu. Niektóre strony odnajdujemy dopiero ostatniego dnia. Ale nigdy nie przestajemy szukać. Nigdy nie przestajemy dopasowywać postaci. To był bardzo ekscytujący proces.

Tom był wspaniałym partnerem i nieustraszonym pod względem próbowania rzeczy. Można by pomyśleć, że im wyżej jesteś, tym dalej możesz spaść. Mógł być zdenerwowany eksperymentowaniem ze mną ale nie było takiej rzeczy, której by nie spróbował. Wtedy mówił: „dojdziemy do tego”. Zdecydujesz, która rzecz działa, albo dowiesz się, kiedy pozwolisz mu tego spróbować. Bez względu na to, co zasugerowałem, on tego próbował. Co więcej, jest on tak dużą gwiazdą filmową, że ludzie zapominają, iż jest wybitnym aktorem. Kierowanie nim było jednym z najbardziej niezwykłych doświadczeń jakie kiedykolwiek miałem, ponieważ możesz mu dać każdą wskazówkę, a on ją niezwłocznie wdroży. Rozumiał dokładnie czego się oczekiwało i właśnie to dostarczał. Czasami wołałem „cięcie” i zanim zdążyłem otworzyć usta, on już to przewidział i mówił „wiem o czym myślisz i masz rację”. Zaraz to zrobię. Powtórzmy to”. To jest dosłowny cytat. To jest wspaniałe, kiedy możesz rozwinąć takie ułatwienie.

Podchodzę do mojego filmu i tworze postacie w ten sposób, aby można było zobaczyć film z ich perspektywy. Więcej oczekuje się od Toma, ponieważ jest gwiazdą filmu. Tworzymy postać, która robi PR i specjalnie nakłania innych ludzi do walki na wojnie, której sam unika. Sam zostaje wysłany na linie frontu i wrzucony w środek bitwy, która ma być wielką przegraną dla ludzi. Wiedząc, że ta postać, która przekonywała ludzi do walki, sama zostaje wysłana na linie frontu, jest zabawną rzeczą. Jest to bardzo zabawna podróż dla postaci, która unikała walki całe swoje życie, kiedy zanurza się w tą samą bitwę wielokrotnie. Urocze w tej historii jest to, że chociaż nie chce on walczyć, to podnosi się każdego dnia i wraca do tego. Pomimo tego, że  Cage jest tchórzliwy i samolubny, jest również niezwykle uroczy i dający się lubić. Naprawdę mu kibicujesz. To wspaniała postać do wyruszenia w niesamowitą podróż.

Interesują mnie duże i ikonowe pomysły – jak Na skraju jutra, jak Pan i Pani Smith- jak Bourne, ponieważ fascynuje mnie to jak ujawniają charaktery. Interesuje mnie jak prawdziwi ludzie radzą sobie z tym, co niesamowite. Do tej pory było to najlepszy sposób pracy i wspaniały partner w postaci Toma Cruisa.

Pytanie: Jak wyglądała praca z Emily nad postacią Rity Vrataskiii co wniosła do roli?

DOUG LIMAN: Naprawdę niezwykłe w Na skraju jutra jest to, że każdy kto widział moje filmy wie, że jestem zaangażowany w silne role kobiece, ponieważ w prawdziwym życiu jestem otoczony silnymi kobiecymi charakterami. W Panu i Pani Smith, Pani Smith jest silniejsza od Pana Smitha. To poprzez świat, z którego się wywodzą. Nie jest to psychologia stojąca za tym, ale efekt końcowy. Nie jestem filmowcem, który obsadza męską gwiazdę filmową i wybiera gorącą dziewczynę, aby zagrała razem z nim. Zaczynam od scenariusza i pracuję nad nim z jej punktu widzenia. W Tożsamości Bourna zacząłem prace nad scenariuszem z punktu widzenia „jakby to było umawiać się z Jasonem Bournem”, kiedy inny filmowiec mógłby zacząć od tego jak to jest być Jasonem Bournem.

W przypadku Na skraju jutra, jeśli spojrzeć na film z punktu widzenia postaci  Emily Blunt, kiedyś posiadała zdolności, które teraz posiada postać Toma, co oznaczało, że stała się ona tym niesamowitym wojownikiem, ponieważ miała tę super moc. Ludzie oczekiwali po niej, że zmieni bieg wojny, co najprawdopodobniej zrobiłaby, gdyby nie straciła mocy. Tak więc, świat liczy, że ona coś osiągnie; tylko ona wie, że nie może tego zrobić. Wtedy spotyka Cage’a, który posiada moc, którą ona straciła i zdaje sobie sprawę, że jeśli zostanie jego mentorem będzie mógł osiągnąć, to czego ona nie może. Można by opowiedzieć historię tylko z jej punktu widzenia. Można by obsadzić tylko Emily Blunt i jakiegoś nieznanego męskiego aktora, aby zagrał rolę męską i byłaby to również wspaniała historia. Byłaby to historia Rity, a ta historia ma moc.

W Na skraju jutra kocham to, że musiałem opowiedzieć tę historię. Rita i Cage łączą się razem idealnie i dochodzi do tego wspaniała historia miłosna. Oto jak tworzy się silne postacie, nie przez siłę fizyczną. Musze mieć porywające historie.

Pytanie: Emily przeszła znaczną fizyczną przemianę dla tej roli. Czy ta siła już w niej była, czy było to coś, co rozwijało się na Twoich oczach podczas tworzenia filmu?

DOUG LIMAN:  Emily wnosi niesamowitą siłę charakteru, której nie da się nabyć na siłowni. Potrzebowała pomocy z muskułami, co na szczęście można wyćwiczyć na siłowni. Znowu trzeba tu wspomnieć Toma. Tom pracuje tak ciężko nad przygotowaniami do tych ról, że Emily spędziła na treningach w siłowni 6 lub 7 miesięcy, bo on też tyle spędził. On bierze to tak poważnie. To spełnienie marzeń dla reżysera.

Pytanie: Pod względem humoru w filmie, czy jest to coś co odkryłeś podczas pracy, tak jak na przykład wspólne sceny Toma i Billa Paxtona?

DOUG LIMAN:  Postać i obsada mogą iść w parze, tak więc podczas mojej pierwszej rozmowy nad filmem z Billem Paxtonem, powiedziałem: „Mam zamiar wysłać ci skrypt, ale chce stworzyć postać razem z tobą, więc możesz spojrzeć na skrypt, na to jak ma wyglądać postać, ale porozmawiajmy o tworzeniu jej. Podczas naszej pierwszej rozmowy wpadliśmy na pomysł sierżanta, który będzie dowodził plutonem Cage’a. Sierżanta dla którego pójście na wojnę jest prawie doświadczeniem religijnym, dla którego śmierć bohatera w bitwie jest nirwaną. Jest równie dobra jak wygrana, co nie tyle tworzy wspaniałego i barwnego bohatera, ale może być najgorszym koszmarem, jeżeli jesteś Cage’em. Każdy chce sierżanta musztry, który nie boi się ucieczki, jeśli to oznacza, że wszyscy przeżyją. Nie stworzyliśmy  sierżanta musztry, który prawi morały o śmierci bohatera w walce, więc, to jest główny przykład jak casting i tworzenie postaci idą ze sobą w parze. Jestem niesamowicie dumny z postaci, którą stworzyliśmy. Tylko Bill Paxton mógł zagrać tego bohatera. Stworzyliśmy ją wspólnie dla niego. To jak ubranie szyte na miarę.

A potem humor. Pochodzę z rodziny, w której humor pojawia się w najstraszniejszych sytuacjach. Zgubiłem się w górach w Patagoni. Sytuacja naprawdę była zła i mój kuzyn Gary, w najbardziej stresującym momencie powiedział coś, co spowodowało, że wybuchliśmy śmiechem. Wywodzę się z środowiska rodzinnego, w którym najbardziej stresujące momenty są rozładowywane humorem. Taka jest ludzka natura.

Więc chciałem stworzyć świat z prawdziwymi stawkami, prawdziwym napięciem i rozładować to komedią – komedią charakterów - ponieważ to jest świat, który wydaje się prawdziwy. Ludzie, których kocham najbardziej w życiu i moja rodzina są tymi, którzy podchodzą do przeciwności losu z lekką dozą humoru. Chcieliśmy stworzyć świat, który jest straszny, z prawdziwym stawkami i pozwolić postaciom skonfrontować je z dużą dawką humory, aby film zawierał dużą dawkę żartów.

Myślę, że tym co częściowo przyczyniło się do tego, że przychodzenie na plan było takie przyjemne,  było to, że Tom jest zadziwiająco zabawnym człowiekiem. Emily Blunt grała w komediach.  Ludzie kojarzą ją z komediami, ale to Tom był bardzo zabawny, niezależnie od tego co filmowaliśmy, tylko podczas rozmów na planie. Zawsze się śmialiśmy i rozbawialiśmy nawzajem. Jest naprawdę dobrym komikiem. Czym więcej to robiliśmy, tym bardziej znajdowałem sposób, żeby umiejscowić to w filmie.

Pytanie: Mimo, że ten film ma fantastyczne elementy, które będą stworzone cyfrowo, zrobiłeś niektóre efekty z poziomu kamery, tak jak egzo-kombinezony. Jaka była twoja wizja pod względem zestawienia prawdziwego życia z obecnością obcych w filmie?

DOUG LIMAN:  Tak jak mówiłem na początku, byłem zainteresowany ludźmi, a nie obcymi, kiedy zabierałem się za ten film. Dla mnie, najbardziej interesującą rzeczą w inwazji obcych to co się dzieje z ludźmi. Chciałem być jak najbliżej aktorów, jak tylko było to możliwe. Mimo, że egzo-kombinezony chwilami były niesamowicie ciężkie, kłopotliwe i bolesne, żeby je nosić, to ubranie w nie aktorów dało nam możliwość sfilmowania tego, co w przeciwnym razie byłoby efektami specjalnymi. Pozwoliło im to być prawdziwymi, z przewodami i kablami, ale prawdziwymi. I wtedy można uzyskać realne odegranie roli.

Pytanie: Jeżeli chodzi o samych obcych, jaki wygląd i doznania chciałeś uzyskać poprzez projekt i wizualną perspektywę?

DOUG LIMAN:  Jednym z moich celów w nakręceniu filmu o inwazji obcych była szansa powrotu do pewnego rodzaju uproszczonej moralności, łatwiejszych czasów, w ten sam sposób, jak Pan i Pani Smith czerpał z filmów takich jak Filadelfijska opowieść.

Kiedy tworzyłem Na skraju jutra, nie wzorowałem się filmami z obcymi. Inpirowałem się filmami osadzonymi w czasach II wojny światowej oraz obrazami, w których bohaterowie przekraczali linię wroga. Z II wojną światową było tak, że linie bitewne były oczywiste. Każdy nosił mundur. Wiedziało się, kto jest po czyjej stronie. Było wiele romantycznych historii opowiedzianych w tym otoczeniu.

Przyciągnęła mnie wizja inwazji obcych, ponieważ jest to przeciwnik noszący inny mundur niż my. Strony konfliktu są bardzo oczywiste- albo obcy albo my. Nie ma tu żadnych niejasności.

Kiedy zabrałem się za projektowanie obcych, interesowało mnie słowo ‘obcy’ i jak używamy tego słowa.

W codziennym użyciu, ‘obcy’ znaczy istota nieznana nam, albo dziwny dla nas. Zazwyczaj nie używamy tego słowa. W codziennym życiu zazwyczaj nie używamy go w znaczeniu obcych z kosmosu. Mówimy raczej o rzeczach, których nie rozumiemy. Interesował mnie ten właśnie aspekt słowa ‘obcy’ i stworzenie tutaj istoty, której nie rozumiemy. Nie znamy jej motywów, nie rozumiemy jej ostatecznego celu. Wiemy tylko, że nas wyniszczają. Nie możemy się z nią porozumieć. W zasadzie, mogłyby to być każde dwie kultury, które nie rozumieją się nawzajem i idą na wojnę.

To było dla mnie naprawdę  ważne, że nie rozumiemy obcych, że w istocie są obcy. Czynniki, które można zobaczyć w filmie, były ukazane przez to co mówią bohaterowie: „Czego oni chcą?” Nikt tego nie wie. Nie rozumiemy ich. Próbujemy ich tylko zabijać. I wiesz co? Oni nas nie rozumieją i próbują nas zabić. Tak po prostu. Każda z obu stron jest obca dla tej drugiej.

Projekt wynikał z tego pomysłu. Każdy ich aspekt, zaczynając od tego jak się ruszają a kończąc na tym jak zabijają, musiało być inne od tego, czego byśmy oczekiwali. Każdy ich aspekt jest zaskakująco inny, od tego co oczekujemy, jeżeli byłbyś istotą pochodzącą z ziemi. To była bardzo prosta mantra: „Czy to jest obce czy zwyczajne? Czy wydaje odgłosy jak zwierzę, które słyszałem na Ziemi, czy brzmi obco? Czy to brzmi inaczej niż coś, co słyszałem na Ziemi?” Oczywiście stawiałbym na to drugie.

Pytanie: Zebrałeś międzynarodową obsadę do filmu, w szczególności żołnierzy do Składu J, jednostki do której trafia Cage. Czy możesz opowiedzieć o castingu i jak wybrałeś tych aktorów?

DOUG LIMAN: Jestem raczej przekornym filmowcem, bo nie zawsze wybieram najłatwiejszą drogę i często wybieram niezbadane ścieżki. Większość filmów z Hollywoodu ukazujących inwazję obcych, miałaby miejsce w Amerykańskim mieście, dlatego powiedziałem bez ogródek: „Dlaczego by nie zrobić tego w Europie? Dlaczego nie zrobić tego inaczej, niż inni ludzie? Dlaczego nie zrobić tego w Europie, tak aby się sprawdziło?”

Podejmowałem już takie decyzje w swojej karierze. Myślę: „Okej, dlaczego musimy to robić jak zazwyczaj? Dlaczego nie możemy tego zrobić w inny sposób?” Wielką wygraną, którą zgarnęliśmy, za umiejscowienie produkcji w Londynie i osadzenie filmu w Anglii i Francji jest to, że miałem niesamowitą międzynarodową obsadę i uzyskałem dostęp do jednego ze źródeł z najbardziej utalentowanymi aktorami na tej planecie. Każda rola była obsadzona i stworzona z tego rodzaju szczegółami, które wnieśliśmy do czołówki filmu, więc kiedy spojrzeć na Skład J, żołnierze, z którymi walczy postać Toma Cruise’a, to każdy z nich jest gwiazdą kina. Świat tego jeszcze nie wie, tak samo jak świat nie wiedział, że Vince Vaughn był gwiazdą, kiedy kręciłem Swingersów, ale się dowie. Trzeba wnieść dużo talentu do roli. Czy jest to Brendan Gleeson czy  Noah Taylor, którzy wchodzą i tworzą wspaniałe widowisko, lub Kick Gurry, który przyjechał z Australii i przejmuje każdą scenę, w której występuje. Byłoby to spełnienie marzeń reżysera, aby zrobić film z Charlotte Riley, Tonym Wayem, Dragomirem Mrsicem i nimi wszystkimi. Jeśli któryś z reżyserów dostałby taką obsadę do filmu, byłoby to spełnienie marzeń.

Jedyne czego żałuję, jeżeli chodzi o film, to tego, że właśnie tworzymy dodatki do DVD i nie mam więcej scen z tymi ludźmi do zamieszczenia na DVD. Wszystko jest w filmie.

Pytanie: Chciałem cie także zapytać o zdjęcia na Trafalgar Square w Londynie. Jak to było zamknąć go, aby nakręcić sekwencję z wielkim helikopterem?

DOUG LIMAN:  Zamknięcie Trafalgar Square i lądowanie ogromnym helikopterem Royal Air Force było jednym z tych momentów, kiedy czujesz się znowu dzieckiem. Z technicznego punktu widzenia, była to do tej pory najbardziej wymagająca rzecz jaką kiedykolwiek robiłem w swojej karierze, ponieważ mieliśmy trzy godziny na wszystko, a nie mieliśmy możliwośc,i aby to na miejscu przećwiczyć. Było to niezwykle skomplikowane zablokowanie, ponieważ helikopter brał w tym i kiedy unosi się nad ziemią czyni wszelką formę komunikacji niemożliwą, ponieważ jest zbyt głośny, dosłownie.

Więc musieliśmy spróbować się do tego przygotować i potem mieliśmy trzy godziny żeby to nakręcić. I to wszystko. Nigdy, przenigdy nie mogliśmy do tego wrócić. To co uda się zrobić, pozostaje. Jeśli potrzebujesz jeszcze jedną minutę, nigdy jej nie dostaniesz. Powiedziano nam: „ To jedyna okazja w życiu, wykorzystajcie ją dobrze”

Więc tydzień wcześniej, zrobiliśmy próbę poza Leavesden, gdzie przyprowadziliśmy helikopter i oznaczyliśmy Trafalgar Square na trawie i bruku. Wtedy odkryliśmy, że helikopter był tak głośny, że faktycznie trzeba było wszystko wymyślać z wyprzedzeniem, ponieważ kiedy już te trzy godziny się rozpoczęły i wprowadzono helikopter, nie można było rozmawiać. Każdy potrzebował tylko wiedzieć, co trzeba będzie zrobić. Jest to podobne do  układu tanecznego ustalonego z wyprzedzeniem. Kręciliśmy tę scenę w niedzielę i wcześniej w sobotę, pozwolili nam zamknąć Trafalgar Square na ponad godzinę, aby zrobić próbę. Nie mieliśmy helikoptera, ale mieliśmy Trafalgar Square i całą ekipę. Ćwiczyliśmy scenę na terenie, gdzie helikopter miał wylądować. Wtedy nastał niedzielny poranek i helikoptery nie wylądowały na Trafalgar Square, więc mieliśmy wątpliwości czy będą w stanie wylądować. Nie wiedzieliśmy tego, dopóki tam nie dotarły. Tom Cruise był w helikopterze. Musiał wylądować i wtedy rozpoczęliśmy scenę. Kręciło to jedenaście kamer. Poprzez całe to napięcie, kręcenie filmu w tym momencie, kiedy w powietrzu pojawił się helikopter, zapomniałem o tym wszystkim i czułem się jak dziecko w sklepie ze słodyczami myśląc: „ To chyba najfajniejsza rzecz jakiej doświadczyłem w całym swoim życiu”. Było to cos co można doświadczyć tylko raz w życiu.

Jak już powiedziałem, było to wydarzenie sportowe: wygrałeś czy przegrałeś? Tego dnia zdobyliśmy wszystkie bazy. Nie tylko wygraliśmy. Ten dzień był naszym triumfem.



blog comments powered by Disqus